Kto zarabia najwięcej? - Wypełnij ankietę!
Kilka tygodni temu w dużej warszawskiej firmie zwołano pilne zebranie. Pracownicy wchodzili do sali konferencyjnej na spotkanie z działem HR, po kilku minutach wychodzili zdenerwowani. - Szef nie chciał zwalniać pracowników. Dlatego zdecydował się na drastyczne cięcia wynagrodzeń - mówi
kierownik działu
IT. Do maja zarabiał 20 tys. zł brutto, do tego dochodziły comiesięczne premie, nagrody półroczne. Teraz jego pensja wynosi 13 tys. zł. Pracodawca zapowiedział również, że do końca roku nie będzie żadnych nagród. Większość pracowników zgodziła się na takie rozwiązanie. - Z czegoś trzeba spłacać kredyt mieszkaniowy - uzasadnia podjęcie decyzji inny z pracowników. Początkowo nie chciał zgodzić się na gorsze warunki finansowe. Zadzwonił do kilku swoich kolegów pracujących w konkurencji. Ale tam również zmniejszono płace i zamrożono przyjęcia nowych osób. - Musiałem ustąpić - przekonuje.
Opinie na temat finansowych ustępstw można przeczytać na forach internetowych. Za szczęśliwców uważają się ci, którzy w kryzysie nie stracili pracy. Na co narzekają? Na utratę premii. - Czy wy też nie dostajecie premii? - pyta internauta o nicku adam. - Ostatni raz dostałem premię w zeszłym roku. Przez to co miesiąc mam ok. 1 tys. zł mniej - narzeka. - Nas też wyrolowali. Coroczne premie miały być wypłacone w marcu za zeszły rok. Ale szef poinformował nas, że musimy zacisnąć pasa odpowiada mu greg_1, pracownik dużej międzynarodowej korporacji. Pozostali forumowicze wypowiadają się w podobnym tonie. Niektórzy licytują się na miesiące, kto dłużej pracuje bez premii.
Narzekają przedstawiciele niemal wszystkich zawodów. Najczęściej brak premii odczuwalny jest w dużych korporacjach, firmach nastawionych głównie na eksport oraz w bankach i firmach ubezpieczeniowych. Podobny los spotkał pracowników małych i średnich przedsiębiorstw, gdzie każda decyzja zależy od właściciela spółki.
Wszystkiemu winny kryzysDr Marek Szopski, socjolog Uniwersytetu Warszawskiego przekonuje, że wszystkiemu winien jest aktualna sytuacja gospodarcza i natłok informacji o niej, którymi jesteśmy zasypywani. - W świadomości społecznej Polaków kryzys już na dobre się usadowił. Nawet, jeśli nie był tak dotkliwy jak początkowo sądzono to nasze oczekiwania dotyczące zarobków zostały stonowane - mówi. - Wszędzie dookoła słyszymy tylko o obniżkach pensji, o restrukturyzacji w firmach o zwolnieniach grupowych. Dlatego ponad wszystko chcemy utrzymać obecną pracę. Zachowanie pracy stało się dla nas najważniejszym celem. Chcemy mieć podstawowe zabezpieczenie dochodu. Nikt już nawet nie myśli o dodatkowych wynagrodzeniach - przekonuje socjolog. Jego zdaniem taka sytuacja stała się już standardem i nie oczekujemy dodatkowych premii ani nagród. - To wszystko zeszło na dalszy plan. W kryzysie mamy mniejsze oczekiwania - dodaje dr Szopski.
A było tak pięknie...Zupełnie inna sytuacja miała miejsce w pierwszej połowie zeszłego roku. Firmy chcąc przyciągnąć jak najwięcej fachowców oferowały nie tylko wyższe wynagrodzenie, ale kusiły kandydatów bardzo atrakcyjnym systemem premiowym. - Były to jednorazowe nagrody, dodatki kwartalne, premie za wyniki czy realizację projektu. Jej poziom uzależniony był od wyniku indywidualnego, zespołu czy ogólnego zysku firmy - wylicza Agnieszka Kaczmarczyk z Grafton Recruitment Polska. Popularne stały się również pozapłacowe formy premiowania pracowników tj. bony, nauka języków karty fitness, dodatkowe narzędzia do pracy, stołówka czy fundusze. Pracodawcy prześcigali się, by stworzyć najbardziej efektywną formę premiowania przygotowując mieszane pakiety, ustalone pod kątem konkretnego pracownika. Aż przyszedł kryzys gospodarczy i wszystko się zmieniło. - Niestety aktualna sytuacja ekonomiczna zmieniała podejście pracodawców do polityki premiowania. Tłumacząc się trudnościami finansowymi wielu pracodawców obcina nie tylko pensje, ale i wstrzymuje wypłaty premii. Dla wielu firm jest to faktycznie jeden z podstawowych kroków w ramach oszczędności, innych być albo nie być firmy. Nie brakuje też i takich pracodawców dla których jest to pretekst do ciecia kosztów, bowiem kryzys stał się niejednokrotnie idealną wymówką - opowiada. - Pracodawcy coraz rzadziej decydują się na bogaty pakiet premiowy, co oczywiście nie cieszy pracowników, zaskakująco jednak spotyka się z pewna dozą zrozumienia. Dotyczy to zarówno tych, którym premie czasowo zostają odebrane, jaki i osób poszukujących nowego zatrudnienia - przekonuje Kaczmarczyk. Jej zdaniem wyjątek stanowią stanowiska ściśle związane ze sprzedażą, w których to bardzo istotną część wynagrodzenia stanowi premia. Rezygnacja z tak ważnego czynnika motywującego mogłaby dla firmy przynieść więcej strat aniżeli korzyści, czego pracodawcy są mocno świadomi.
Przedsiębiorcy zwalniają, choć nie czują kryzysuPodobnie sądzi Roma Głowacka z firmy Randstad. - Od dłuższego czasu mówimy tylko o kryzysie, a to przekłada się na rynek pracy - mówi. Z badań przeprowadzonych przez Randstad i TNS OBOP wynika, że większość pracodawców zdecydowała się na ,,zamrożenie pensji". W porównaniu do lutego 2009 roku, w maju 2009 wzrósł odsetek firm, które przewidują, że w ich firmach poziom wynagrodzeń nie ulegnie zmianie w ciągu najbliższych 6 miesięcy (z 73 proc. do 78 proc.). W maju tylko 13 proc. firm opowiedziało się, że planuje w ciągu najbliższych sześciu miesięcy podnieść wynagrodzenia (w listopadzie zeszłego roku było ich 43 proc.). Wielu pracowników nawet nie myśli o premiach. Chcieliby tylko otrzymywać na czas swoje wynagrodzenie. Taką sytuację doskonale wyczuwa wielu pracodawców. W lipcu Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" wraz z firmą doradczą KPMG opublikowała raport, z którego wynika, że połowa przedsiębiorstw zwalnia pracowników, chociaż nie odczuwa żadnych skutków kryzysu. Ankieterzy zapytali wówczas włodarzy firm na co przystaliby ich pracownicy by tylko utrzymać zatrudnienie. Aż 56 proc. szefów było przekonanych, że ich podwładni zgodzą się nawet na zmianę stanowiska. Połowa pracodawców przekonywało, że mogą przesunąć pracownika z działu do działu lub zabrać mu dodatkowe nagrody a co czwarty był zdania, że jego pracownicy będą pracowali nawet za niższą pensję.
Kasa na premie jest, ale wypłatę wstrzymuje centralaAle to nie koniec złych wiadomości. W raportu opublikowanego w lipcu przez Państwową Inspekcję Pracy wynika, że ponad dwukrotnie - w porównaniu z zeszłym rokiem - wzrosła liczba osób - którym firmy nie zapłaciły wynagrodzeń. Już prawie pięćset firm zalega swoim pracownikom z zapłatą wynagrodzeń na czas.
Zdaniem ekspertów brak premii dla pracowników wynika jeszcze z innych przyczyn. Łukasz Radzikowski z firmy doradztwa personalnego Reed przekonuje, że w wielu firmach są pieniądze na premie i nagrody. - Najczęściej taka sytuacja ma miejsce w dużych korporacjach. Problem w tym, że polski oddział przynosi zyski, to zagraniczna centrala ma olbrzymie problemy finansowe - mówi. Gdy firmy w Polsce chcą podzielić część zysku pomiędzy pracowników z centrali przychodzi ważny e-mail. Jego treść zawsze jest taka sama: "Należy wstrzymać wszystkie premie do odwołania" - opowiada Radzikowski.
Podobna sytuacja miała ostatnio miejsce w jednym z dużych polskich banków, który również miał zagwarantowane pieniądze na premie dla pracowników - napisał w liście do naszej redakcji pracownik tej instytucji. Tymczasem mail z centrali zakazywał wypłaty jakichkolwiek nagród. I tak nas załatwiła zagraniczna dyrekcja - żalił się pracownik banku. W firmie zapanowało wielkie rozczarowanie.
W firmach gdzie jeden z pracowników dostał premię inni patrzyli na niego z zazdrością. Zdaniem dr Marka Szopskiego w trudnych czasach społeczeństwo solidaryzuje się ze sobą, gdyż większość osób czuje się pokrzywdzona tą decyzją. - Nagła wiadomość o dużej premii dla innych sprawia, że możemy poczuć się oszukani - mówi. Tak było, gdy w warszawskim magistracie wypłacono ponad 58 milionów złotych na premie dla urzędników lub gigantyczne premie mieli otrzymać członkowie zarządu spółki odpowiedzialnej za przygotowania do mistrzostw Europy w 2012 roku. Z drugiej strony solidaryzujemy się z tymi, którzy wbrew kryzysowi potrafią zawalczyć o swoje. W maju przed siedzibę władz KGHM w Lubinie przyszło kilkuset związkowców. Po wyrwaniu bramy domagali się rozmów na temat przyznania premii dla załogi. Przygotowali także taczki dla prezesa na wypadek odmowy. Pomogło. Pracownicy otrzymali 5 tys. zł premii (3,5 tys. zł w pierwszej racie i 1,5 tys. zł we wrześniu).
A jak wygląda twoja premia?A wy na ile obniżki pensji się zgodziliście? Też nie macie premii? A może Wasz szef inaczej poradził sobie z kryzysem - piszcie:
dariusz.brzostek@agora.pl