Dziewczyna i recesja

Joanna Sokolińska
2008-05-15, ostatnia aktualizacja 2002-02-14 19:56

Za dwa tygodnie Agnieszka Banach dowie się, czy będzie miała dalej za co żyć. Może zmieni zawód. Może zmieni mieszkanie. My sprawdzamy jakie ma możliwości


ZOBACZ TAKŻE
Ekonomiści mówią, że jedno nowe miejsce pracy tworzy cztery kolejne. Bo człowiek, który zarabia, musi gdzieś wydawać. Strata jednego miejsca pracy powoduje stratę, a przynajmniej zagrożenie, następnych.

Do Szkoły Języków Obcych "Empik" słuchacze zapisują się na rok. Muszą podpisać oświadczenie, że przez ten czas nie zrezygnują z nauki.

Katarzyna Pisera, dyrektor regionalny Szkoły: - Oczywiście jest furtka: można napisać podanie, że zmieniły się okoliczności życiowe i ktoś musi zrezygnować z kursu. Trzeba

to udokumentować. W ciągu ostatniego roku 20 osób zrezygnowało, bo straciło pracę. Nie umiem w takiej sytuacji powiedzieć: "Nie zgadzam się". Empik nie jest tanią szkołą: roczny kurs kosztował ostatnio 1,9-3 tys. zł. Czyli ci, którzy musieli z niego zrezygnować, bo stracili pracę, jeszcze pół roku temu byli dobrze sytuowani.

Odcinek pierwszy, dwa lata temu

Zmierzcha się. Agnieszka Banach dźwiga dwie torby: dwie butelki hiszpańskiego białego wina, dwie paczki włoskich kopytek, sałatę, doniczkę świeżej bazylii, kilo pomidorów, cztery mozzarelle. Kupuje tylko oryginalne, z napisem na opakowaniu: "Made in Italy".

Spieszy się, bo w ich wynajmowanym mieszkaniu czeka mąż, zaraz przyjdą goście, a trzeba zagotować wodę na kopytka, pokroić pomidory i mozzarelle, porwać listki bazylii. Pokropione oliwą, poprzetykane pomidorem plastry mozzarelli to przystawka, która nazywa się caprese.

Agnieszka się spieszy, bo choć dziś wcześnie wyszła z pracy, to po drodze wpadła do rodziców. Ojciec ma alzheimera, mama nauczycielską emeryturę. Agnieszka opłaca ich rachunki, robi większe zakupy, daje pieniądze, w sumie to ok. 1,5 tys. zł miesięcznie. Może sobie na to pozwolić - ma dobrą pracę w agencji reklamowej, 10 tys. zł brutto.

Jutro sobota, może ruszy do miasta kupić sobie coś ładnego. Szef zwołał dzisiaj zebranie: wszyscy pracownicy kreacji będą od tej pory zatrudniani na umowę o dzieło. Dzięki temu mają więcej zarabiać: - Muszę sama sobie opłacić emeryturę i ZUS-owską składkę zdrowotną. Agencji się opłaca, mnie też - bo więcej dostaję na rękę - tłumaczy. Agnieszka przyspiesza, mimo chłodu świat jest piękny, chyba czas na dziecko. Ma już w końcu 30 lat.

- Skoro dziecko, to najpierw mieszkanie - decyduje mąż, kiedy Agnieszka skubie w małej kuchni listki bazylii. Agnieszka naburmusza się. Wolałaby odwołać gości i od razu wskoczyć do łóżka. Ale mąż jest pragmatyczny, chociaż to ona zarabia 10 tys. brutto, a on niecałe 2 tys. na rękę. I w dodatku ona co roku dostaje 10 proc. podwyżki, a jeśli jest lepszy miesiąc, to jeszcze dorabia u zaprzyjaźnionych grafików, rysując

storyboard, czyli komiksy, które klientom agencji reklamowych pokazują, jak będzie wyglądała ich reklamówka.

Liczą oszczędności, biorą kredyt. Okazyjnie kupują 40 metrów w pięknym budynku w centrum Warszawy. Pożyczają 60 tys. zł na osiem lat. Do tego 20 tys., bo znaleźli piękną lodówkę, zmywarkę, pralkę, która mieści pięć kilo prania. I tak musieli przecież kupić pralkę, bo przez to ciągłe wynajmowanie mieszkań nie mieli nic własnego. Lodówka śliczna, srebrna,

stalowa, jak w pismach wnętrzarskich. Miło z niej wyciągać oszronioną butelkę wódki. Malują ściany na pomarańczowo, kupują rozkładaną kanapę, bo mieszkanie jest jednopokojowe, i planują, że z dzieckiem poczekają jeszcze kilka miesięcy. Jest tak przyjemnie.

Płacą 1 tys. zł miesięcznie kredytu hipotecznego na mieszkanie.

Płacą 1,5 tys. miesięcznie kredytu konsumpcyjnego, który częściowo poszedł na mieszkanie.

Płacą 700 zł miesięcznie odsetek za debet w wysokości 50 tys. - Trochę poszło na mieszkanie, trochę na wakacje, trochę się przehulało - Agnieszka nie umie wytłumaczyć. Zresztą po co?

Pierwsze sygnały

Jednym z pierwszych znaków zbliżającej się recesji jest zmniejszająca się liczba ogłoszeń "dam pracę" i "szukam mieszkania".

Barbara Pietrzyk, właścicielka warszawskiej agencji nieruchomości Aneks: - Od roku obserwuję wyraźny spadek zainteresowania kupnem mieszkania. Dwa lata temu jedno mieszkanie oglądało cztery-pięć osób, teraz ogląda je kilkanaście, nim wreszcie znajdzie się kupiec. Sprzedaż wlecze się pół roku albo i dłużej. Dwa lata temu można było założyć: sprzedam mieszkanie za dwa miesiące, więc mogę dać zadatek na nowe. Dziś już nikt nie ryzykuje dawania zadatku, nie mając pieniędzy w garści.

Prof. Krzysztof Obłój, Wydział Zarządzania UW i Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Koźmińskiego: - Pierwszym i podstawowym sygnałem recesji jest oczekiwanie, że może wystąpić. I to podejrzenie prowokuje do działań, które przyczyniają się do jej wystąpienia (np. spadek inwestycji). Ekonomiści śledzą głównie wskaźniki koniunktury (tempo wzrostu PKB, inwestycje, tworzenie nowych miejsc pracy). Dziennikarze śledzą tzw. R Index, który zlicza "Economist", a jest to liczba mówiąca, ile razy w głównych dziennikach i periodykach światowych pojawia się słowo "recesja".

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów