Modeling w rozmiarze XXL

Anna Chodacka
2009-09-09, ostatnia aktualizacja 2009-09-10 16:35
Karolina
Karolina
fot. Tomasz Żekowski

Wiem, że jak stanę "oooo tak" to nie widać fałdek tłuszczu, a jak stanę "taaaak", to widać. Pewne pozy mogę przećwiczyć w domu, przed lustrem, ale i tak najwięcej zależy od tego jak fotograf ustawi światło

Agnieszka
fot. Basia Pawlik
Agnieszka
Basia
Fot. portfolio modelki
Basia
Podstawowa zasada: nie wszystko w rozmiarze "S" wygląda dobrze. Piękno może być w rozmiarze XL, w obwodzie talii mieć 90 cm, w biuście 115 cm lub ważyć 73 kg. Za granicą modelki size plus* są coraz popularniejsze, w Polsce to na razie nisza. Przyszłościowa nisza?

Kto zarabia najwięcej? - Wypełnij ankietę!



"Ciężka" praca modelki

- Zapalenie spojówek. Zdecydowanie przytrafia mi się najczęściej. Kiedy pozuję do zdjęć komercyjnych, podczas sesji wszystkie mocne lampy skierowane są na mnie. A przecież nie mogę mrugać, kiedy fotograf robi zdjęcie - opisuje swoją pracę Agnieszka (wymiary:113-85-105). - Od mocnych lamp robi się też gorąco, ale przecież nie można się pocić, bo to wyjdzie na zdjęciu, więc cały czas trzeba poprawiać grubą warstwę makijażu. Standardem jest stanie w jednej pozie przez kilka godzin. To jest męczące z prostej przyczyny - pracuje tylko określona grupa mięśni - zdradza tajniki zawodu.

Karolina (100-82-105): - Moje pierwsze kroki przed obiektywem do dziś sprawiają, że uśmiecham się sama do siebie. Trema, ludzie, których nie znam. Jak nieśmiała zakompleksiona dziewczyna ma w takich warunkach pokazać pazur? Miałam ochotę krzyknąć "proszę zgasić światło, to może się zrelaksuję". Dla mnie pozowanie nie ma minusów. Gdyby miało, nie robiłabym tego.

Agnieszkę praca modelki "doświadczała" jeszcze na inne sposoby: - Podczas jednej z sesji uśmiechałam się tak szeroko, że aż dostałam paraliżu mięśni twarzy. Innym razem, przy pracy do zdjęć dla firmy budowlanej "grałam" kobietę-budowlańca. Spadłam z drabiny i miałam lekkie wstrząśnienie mózgu. Różne przypadki się zdarzają - uśmiecha się na wspomnienie swoich trudniejszych momentów w pracy.

Do mniej przyjemnych chwil należą też te, kiedy komuś w ogóle nie podoba się, że puszyste dziewczyny pozują do zdjęć. - Na szczęście, w całej mojej przygodzie z modelingiem zdarzyło się to tylko raz - wspomina Agnieszka. - Jeden z fotografów, któremu zaproponowałam współpracę, po prostu mnie wyśmiał. Stwierdził, że moja matka na pewno zastanowiłaby się nad urodzeniem mnie, gdyby wiedziała, co ze mnie wyrośnie. Interweniował mój mąż, zaprzyjaźnieni fotografowie. Nie doczekałam się przeprosin. Żeby było jasne - nie czekałam na nie. Nie pozwalam, aby takie sytuacje dotknęły mnie osobiście.

Różne standardy pracy

- Kiedy mam sesję w innym kraju, robimy zdjęcia do oporu, nawet po 9-10 godzin. Po to, aby jak najmniej używać programów do obróbki zdjęć. W Polsce jest na odwrót: 2-3 godziny robienia zdjęć, a reszta w Photoshopie - mówi Agnieszka, która należy do nielicznego grona modelek size plus otrzymujących za swoją pracę wynagrodzenie. Swoje portfolio ma w agencjach we Francji, Anglii, Niemczech. W branży jest coraz bardziej ceniona. To z kolei przekłada się na rosnącą liczbę zleceń.

Standardy pracy modelek size plus w Polsce w porównaniu do tych za granicą istotnie się różnią. - Różnice widać na każdym kroku. Zaczynając od tego, jak sesja jest zorganizowana, przez zakwaterowanie modelki, kończąc na wynagrodzeniu - mówi Agnieszka. - Kiedy robię komercyjną sesję u nas, jeden zepsuty kabelek potrafi wstrzymać pracę na kilka godzin. Za granicą takie sytuacje po prostu nie zdarzają się - dodaje.

Karolina uważa, że modelek w rozmiarze size plus nadal się w Polsce nie docenia. - Agencje kręcą nosem, że takich modeli nie potrzebują. To zniechęca do dalszych poszukiwań. Niektórym modelkom udaje się zrobić karierę i wyjeżdżają za granicę. Mam nadzieję, że u nas wkrótce zmieni się spojrzenie na dziewczyny w rozmiarze XL. Duże zarobki? - To jakiś mit. Na pewno nie size pluski i na pewno nie w Polsce - mówią zgodnie dziewczyny.

Agnieszka podkreśla też, że każda sesja za granicą wymaga odpowiedniego przygotowania. - To, że mam parę nadprogramowych kilogramów nie zwalnia mnie z obowiązku dbania o swoje ciało. Przed wyjazdem na sesję idę do salonu piękności na cały dzień i robią mi wszystko - śmieje się. - A tak na poważnie - wiem, że to inwestycja, która się zwróci. Najbardziej zwracam uwagę na to, żeby nie mieć cellulitu - zaznacza.

Nie można być kukłą

Nieważne, ile modelka waży. Ważne, czy potrafi przyciągnąć uwagę widza. - Dobrą modelkę charakteryzuje pewnego rodzaju charyzma. Nie może być kalką. Musi przyciągnąć uwagę fotografa. Wystarczą drobiazgi - oczy, uśmiech, spojrzenie, miny - uważa Karolina. - Ciało modelki jest jej narzędziem, za pomocą którego odgrywa spektakl jednego aktora i, jak w teatrze, musi umieć skupić na sobie uwagę widza. Wówczas jest sukces.

Basia (98-84-100) uważa, że dobra modelka powinna mieć dystans do siebie. - Musi wiedzieć, czego chce, aby nie wybiec z sesji z płaczem wyzywając fotografa od zboczeńców, gdy ten poprosi o zdjęcie bluzki - przekonuje.

Karolina zaczęła przygodę z modelingiem w wieku 29 lat. - Biorąc pod uwagę mój wiek to stanowczo za późno na "karierę" w tej branży. Zaczęło się bardzo niewinnie - od kilku zdjęć dla znajomego fotografa - wspomina. - Nieśmiała, zamknięta w sobie dziewczyna staje przed obiektywem. Efekt końcowy powalił mnie na kolana: wyglądało to jak zamiana Kopciuszka w księżniczkę. Brakowało tylko księcia do happy endu - śmieje się Karolina, z zawodu inżynier geodezji. Basia: - Podczas sesji czuję się, jakbym była inną osobą, gwiazdą filmową. To naprawdę podnosi samoocenę i właśnie to najbardziej lubię w pozowaniu.

Podobne zdanie na ten temat ma Agnieszka, która pierwszą sesję zrobiła sobie ważąc 35 kg więcej niż obecnie. - Zaczęłam z grubej rury - od aktów - śmieje się. - Ważyłam wtedy 122 kg. Po tamtej sesji zrobiłam sobie rok przerwy i schudłam. Za pierwszą sesję "nowej ja" zapłaciłam sama, po to, aby zbudować swoje portfolio. Potem machina ruszyła, zaczęły pojawiać się propozycje - wspomina początki Agnieszka, która oprócz modelingu uczy się do zawodu masażystki.

Modeling, czyli praca z misją?

Dla modelek to coś więcej niż pozowanie. - Po prostu nie godzę się na świat, w którym obowiązuje tylko jeden kanon piękna. Modelki size plus pokazują, że można wyglądać pięknie w każdym rozmiarze - mówi Agnieszka. Dziewczyny zgodnie przyznają, że dopiero od niedawna można w polskich sklepach kupić kolorowe rzeczy w większych rozmiarach, a nie bezkształtne szaro-bure wory. Coś zmienia się na lepsze, także dzięki sizepluskom.

Agnieszka: - Bardzo często piszą do mnie puszyste kobiety. Tak po prostu. Jedna z internautek napisała do mnie, że dzięki moim zdjęciom przestała wstydzić się przed mężem swojej nagości. Kobiety piszą, że po obejrzeniu moich aktów nabrały przekonania, że kobieta może być piękna w każdym rozmiarze. I właśnie to chcę przekazać swoją pracą. Moim marzeniem, oprócz własnego gabinetu masażu, jest założenie profesjonalnej agencji modelek size plus w Polsce - opowiada Aga.

Swoje pierwsze amatorskie kroki w modelingu postawiła już również 18-letnia Karina (107-83-98). - Mam wrażenie, że ludzie wydają się już zmęczeni chudymi modelkami. Każdą sesją, o której wiadomo, że przeszła przez "sito" programów graficznych. Chcą prawdziwych modelek. Takich jak wyglądają w rzeczywistości. Nigdy nie dam się "odchudzić" w Potoshopie. Jeśli komuś nie podobam się taka, jaka jestem, to trudno.

Basia, która bardziej widzi się po drugiej stronie aparatu, przyznaje, że do pewnego stopnia ma kompleksy na punkcie swojej figury. - Ale pozowanie zdecydowanie podnosi mi samoocenę. To fantastyczne, kiedy elementy mojej figury, na co dzień traktowane jak wady, fotograf potrafi zamienić w zalety i podkreślić moją kobiecość.

Karolina uważa, że uśmiechnięta, pewna swojego seksapilu kobieta zawsze zwróci na siebie uwagę. - Wyglądam kobieco w rozmiarze 44. Czy to możliwe? To właśnie ludzie z branży uświadomili mi, że kanonem piękna nie jest rozmiar tylko człowiek - dodaje. - Przecież o wiele przyjemniej patrzy się na kobietę, która ma kobiece kształty niż na taki wieszak. Jak mawia mój kolega "facet nie pies, na kości nie poleci" - śmieje się Karina.



* Modelki size plus - przyjmuje się, że modelka size plus to taka, której rozmiar to co najmniej 40.



  • 218 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

  • Promocja głupoty! uzman 10.09.09, 18:28

    Super! Promujmy idiotki, które zamiast zadbać o własne zdrowie i życie, wolą się nażreć. Równie dobrze można promować palenie papierosów. Też daje niektórym chwilową przyjemność, a na »

  • Modeling w rozmiarze XXL sselrats 10.09.09, 19:57

    Meksykanskie przyslowie mowi: mieso jest dla czlowieka, kosci dla psa.»

  • Modeling w rozmiarze XXL 43agawa 11.09.09, 13:26

    Do tych wszystkich panów plujących jadem i wysmiewajacych zaokraglone dziewczyny-uważajcie, bo nadmierne upodobanie do chorobliwie chudych,androgynicznych anorektyczek sugeruje ukryte »