Badanie - Co zrobisz, by zachować swoje miejsce pracy?
Anna jest mamą dwuletniej Oli. Chętnie wróciłaby do pracy, ale nie może. Ola nie dostała się do publicznego żłobka. - Zarabiam ok. 2 tys. brutto - mówi Ania, która pracuje w budżetówce.
Prywatny żłobek w okolicy to koszt ponad 1600 zł, niania kosztuje mniej więcej tyle samo. Dlatego Ania siedzi w domu. I posiedzi jeszcze przynajmniej rok, zanim Ola dostanie się do przedszkola. A jak się nie dostanie? Na szczęście prywatne przedszkola są trochę tańsze niż żłobki.
Praca czy dom? Przed takim wyborem staje coraz więcej młodych polskich rodzin. Jak wynika z sondażu SMG/KRC (dane z końca marca) przeprowadzonego dla "Metra", na brak żłobków i przedszkoli skarżyło się aż 68 proc. rodziców. Problem ten najbardziej odczuwają mieszkańcy dużych miast (powyżej 100 tys. mieszkańców). W tej chwili w Polsce do żłobków chodzi 2 proc. dzieci w wieku do trzech lat. A zgodnie z założeniami Europejskiej Strategii Zatrudnienia do 2010 r. taką opieką powinno być objętych 33 proc. dzieci.
Żłobki to zakłady opieki zdrowotnej, które podlegają Ministerstwu Zdrowia. To oznacza, że opiekunami mogą być osoby mające kwalifikacje określone w rozporządzeniu resortu. - Trzeba jak najszybciej wyjąć żłobki spod kurateli Ministerstwa Zdrowia, bo wymogi stawiane tym, którzy chcieliby założyć taką placówkę, są nierealne. Tych wszystkich zaleceń i warunków nie da się zrealizować - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy.
Dobre CV to nie wszystko - Jak skutecznie szukać pracy?
Ustawa, którą miało przygotować Ministerstwo Pracy, miała zawierać: nową definicję żłobków, zasady tworzenia nowych żłobków oraz kwalifikacje osób tam zatrudnionych. Projekt przewiduje, że funkcjonować ma kilka typów placówek dla dzieci do trzech lat: żłobek, klub dziecięcy, ogródek dziecięcy, dzienny rodzic i opiekunka. Żłobki będą mogły być tworzone przez: gminy, osoby fizyczne, osoby prawne czy stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego, organizacje pozarządowe i kościelne. Co się dzieje z ustawą?
Rok temu wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak obiecywała, że będzie gotowa w pierwszym kwartale 2009 r. Potem, zresztą po powrocie z urlopu macierzyńskiego, została odsunięta od swoich obowiązków i okazało się, że do końca czerwca 2009 r. będą gotowe tylko założenia do ustawy.
Dlaczego prace przebiegają tak wolno? Nieoficjalnie mówi się, że projekty żłobkowe wstrzymuje Ministerstwo Finansów, które nie chce dać zbyt wielu pieniędzy na sprawy społeczne. - A przecież Polacy chcą mieć dzieci, i to najlepiej kilkoro. To wychodzi we wszystkich badaniach - mówi Izabela Jaruga-Nowacka (SLD). - Ale jeśli to oznacza wypadnięcie z zawodu na wiele lat albo utratę pracy, to po prostu się na to nie decydują. A kolejne rządy tego nie rozumieją.
- Założenia do ustawy hazardowej i sam jej projekt zostały przygotowane w ciągu kilku dni - podkreśla Kluzik-Rostkowska. - To znaczy, że można i tak pracować. Czy żłobki i praca milionów rodziców są mniej ważne?