W trudnych czasach pracodawca bardziej dba o cięcie kosztów niż dobry nastrój podwładnych. Stąd część firm zrezygnowała z dopieszczania zatrudnionych, jednak są branże, które mają się dobrze. Dlatego dziwić mogą opowieści pracowników o darmowych weekendach w SPA i kursach językowych, niemniej są one prawdziwe.
Luksus w SPA Problemu z cięciami w dodatkach do pensji nie ma w większości branża
IT. Marek,
programista w dużej międzynarodowej firmie z siedzibą w Krakowie, ma do dyspozycji służbowy telefon bez ograniczeń, laptopa, dwa razy w roku dostaje świąteczne bony towarowe. To nie wszystko. - Od początku pracy w firmie, czyli trzech lat, dopłacają mi do urlopu. W tym roku również dostałem dodatek, chociaż w styczniu nie było to pewne. Okazało się jednak, że nie ucierpieliśmy tak bardzo, jak to przewidywali nasi analitycy pod koniec zeszłego roku - tłumaczy
informatyk.
Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi
Marta, menedżerka jednej z prywatnych firm medycznych z Warszawy, dwa razy w roku dostaje karnet do luksusowego SPA na południu kraju. Anna zatrudniona w dużej korporacji mediowej dostała karnet na zajęcia ze wschodnich sztuk walki, a menedżerka od PR firmy z branży gier komputerowych poszła na finansowany przez pracodawcę kurs języka francuskiego. Dwa razy w roku wyjeżdża też na kilka dni na wyjazdy integracyjne za granicę.
Luksusowe centra piękności i hotele SPA przyznają, że większości ich klientów, głównie z branży IT, medycznej i finansowej, recesja nie dotknęła. - Nasi klienci dla pracowników wykupują głównie pakiety SPA. Zwykle przed świętami, z okazji Dnia Kobiet albo w czasie podsumowań finansowych danych firm - mówi Małgorzata Waliczek z Hotelu SPA Farmona w Krakowie. - Pracodawcy z Małopolski wykupują zatrudnionym zabiegi lub karety na określoną kwotę, natomiast z innych części kraju - zazwyczaj kilkudniowe pobyty w hotelu połączone z luksusowymi masażami i zabiegami - dodaje.
Służbowy samochód? Proszę bardzo! Paweł,
dyrektor sprzedaży z ośmioletnim stażem w jednej z największych w Polsce firm handlujących farmaceutykami ze Śląska, spowolnienie gospodarcze odczuł w niższych premiach. Spadła liczba zamówień, zmniejszyły się obroty i zarząd zdecydował o obcięciu comiesięcznych świadczeń. - Straciłem około tysiąca miesięcznie - mówi mężczyzna. Ale poza tym żadne benefity nie zniknęły. - Został służbowy laptop, komórka, której mogę używać do prywatnych rozmów, samochód. Nawet wyjazdy na
szkolenia na drugi koniec Polski odbywały się w tym roku regularnie - przyznaje Paweł.
Z listopadowej "Analizy świadczeń pozapłacowych" firmy Sedlak & Sedlak wynika, że na samochód służbowy mogą liczyć głównie pracownicy najwyższego szczebla zarządzania. Niemal każdy dyrektor i co drugi kierownik może używać firmowego auta. Jeżeli mowa o pracownikach szeregowych - jedynie co dziesiąty może liczyć na ten przywilej.
Mniej szczęścia w kryzysowym 2009 roku miała Beata, szefowa projektów w jednym z międzynarodowych centrów usługowych w Krakowie. - Kryzys przyciął wydatki firmy na prywatną opiekę medyczną, pakiet socjalny, czyli wyjścia do kina i fitness - mówi.
Również Rafał, specjalista ds. marketingu w jednej ze stołecznych firm działających w branży interaktywnej, odczuł kryzys na własnej skórze. - Firma zrezygnowała z fundowania pracownikom posiłków w ciągu dnia, darmowych przejazdów taksówkowych i wejściówek na zajęcia sportowe - wylicza 30-latek.
Jak pokazują badania przeprowadzone przez Sedlak & Sedlak, prywatna opieka medyczna najbardziej pożądany przywilej wśród pracowników (37 proc. chce z niego korzystać). Poza kadrą zarządzającą co trzeci pracodawca zapewnia prywatną opiekę medyczną zwykłemu pracownikowi. Karnet na zajęcia fitness, basen lub siłownię swoim pracownikom zapewnia obecnie połowa firm w Polsce. Telefon komórkowy to dziś nic specjalnego, tylko narzędzie pracy. Dla pracowników są bonusem, jeśli mogą oni korzystać z komórki do rozmów prywatnych. - Najczęściej telefon służbowy posiada kadra kierownicza. Ona też rzadziej niż pozostali pracownicy ma wyznaczone limity na rozmowy prywatne - podkreśla Olga Włodarczyk z Sedlak & Seedlak.
W czasie kryzysu rzadziej niż w okresie prosperity pracownicy mogą korzystać z bonów towarowych. Na ok. 500 zł (tyle według analityków wynosi średnia wartość bonu dla pracownika szeregowego) można dziś liczyć raz do roku. Niektóre zakłady dopłacają też do urlopów - ok. 600 zł w ciągu roku.