Wygarnij szefowi - wygraj 1000 euro lub kurs nurkowania
Najbardziej charakterystyczną cechą przyjaznego biura są jego barwy - kolory żywe, ale nieagresywne. Pracownicy pokazują swoje pokoje. Są pastelowe i przyjazne, z akcentami świeżego oranżu, soczystej zieleni i uspokajającego błękitu. Zamiast tradycyjnej zimnej śnieżnej bieli tak często spotykanej w wielu firmach zastosowali ciepły kolor écru. Zarząd firmy dał pracownikom wolną rękę. Powiedział: zróbcie, co chcecie. Rola szefów ograniczyła się tylko do wyboru lokalizacji biura i akceptacji kosztorysów.
Wszelkie koncepcje wnętrz opracował 12-osobowy zespół pracowników firmy. - Nowe biuro stało się spójne z naszym motto: witalnością - śmieje się Grażyna Rzehak,
dyrektor HR Unilevera i członkini zarządu. - Mamy młody, dynamiczny zespół, gdzie średnia wieku menedżera to zaledwie 34 lata. Osoby te intensywnie pracują, ale z podobną żywiołowością chcą korzystać z życia. Dlatego chcieliśmy, aby sami zadecydowali, jak ma wyglądać ich miejsce pracy - dodaje. Do pomocy pracownikom zatrudniono wyspecjalizowaną firmę. Projektanci przekładali na język architektury pomysły pracowników. Jednym z nich było oznaczenie sal konferencyjnych nazwami polskich miast. Teraz spotykają się m.in. w Gdańsku, Wrocławiu czy Zakopanem.
Pierwsze prace zaczęły się w październiku zeszłego roku. Pracownicy spotykali się dwa razy w tygodniu, niektórzy - i to z własnej woli - przychodzili do firmy również w weekendy. Teraz właściwie już kończy się wyposażanie wnętrz. Nowe biuro Unilevera znajduje się na piątym i szóstym piętrze nowoczesnego kompleksu biurowego na warszawskim Mokotowie. Piętra łączą wewnętrzne schody. Przestrzeń podzielono na trzy strefy - pracy, relaksu i zabawy. Wszystkie są jasno oświetlone. Pierwsza i największa część to open space, w którym pracują pracownicy wszystkich szczebli. Kilka niewielkich gabinetów przeznaczono na biura członków zarządu.
Wprowadzono również elementy humorystyczne. Aby praca była efektywna i komfortowa, na biurkach pojawiły się karykatury przedstawiające kilka zasad zachowania w open space. Na strefę relaksu - tzw. cool zone - składa się m.in. sala zen. Jest utrzymana w orientalnej stylistyce i służy głębokiemu relaksowi w czasie przerw. W odpoczynku ma pomóc szum wody z miniwodospadu w pomieszczeniu. Są tam też rośliny i wygodne wiklinowe fotele na wysypanej kamykami posadzce. Relaks zapewnia też biblioteka w stylu wiktoriańskim. Obok książek można wypożyczyć filmy czy muzykę. Co ciekawe, w większości pomieszczeń można pracować. Wystarczy przynieść laptopa.
Jednak to nie wszystko. W firmie mają kilka ulubionych miejsc do pracy. W cieplejsze dni są to rozległe tarasy na szóstym piętrze biurowca. Gdy za oknem jest szaruga, popularnym miejscem spotkań są cztery kuchnie - Jazz, Laboratorium, Rasta, Rock - utrzymane w różnorodnej stylistyce, a także przestronna kantyna. Pracownicy pomyśleli również o aktywnym odpoczynku po pracy. To play zone, pomieszczenie o undergroundowym charakterze pokryte graffiti, w którym można pograć w gry interaktywne.
Jaki jest efekt tych przemian? - Widzimy większe zadowolenie u naszych pracowników - mówi Grażyna Rzehak. - Mają teraz częstszy i lepszy kontakt ze sobą. Potwierdzają to pracownicy. - Nowe biuro jest ładniejsze niż dotychczasowe i wzbudza podziw naszych gości - mówi Kamila Karasiewicz. - Chętnie spotykamy się zarówno w strefie relaksu, zabawy, jak i przy gęsto rozmieszczonych "wyspach kawowych", gdzie możemy napić się czegoś ciepłego - mówią inni menedżerowie.
Są również i inne wymierne zyski tej zmiany. Przede wszystkim zaoszczędzono na dojazdach na spotkania. Teraz odbywają się one w biurze. Poza tym pracownicy przestali zabierać pracę do domu. W ostatnich dnia firma prowadziła rekrutację na stanowiska menedżerskie. Zaproszone osoby niezależnie od siebie przyznały, że wygląd biura mógłby być powodem do zmiany pracy.
A jak wygląda Twoje miejsce pracy? Jeśli chcesz nam je pokazać,
napisz, przyślij zdjęcia!