Czy w tę grę można wygrać?

Michał Świech
2009-12-22, ostatnia aktualizacja 2009-12-29 13:16

Dla wielu to rozrywka przeznaczona dla nastolatków, z której z wiekiem się wyrasta. Jednak rośnie liczba tych, którzy uważają gry komputerowe za sport taki sam, jak piłka nożna czy skoki narciarskie. Wraz z nią zwiększają się budżety drużyn i sponsorów. Czy jednak e-sport może być sposobem na życie?

ZOBACZ TAKŻE
Zamiast imion używają pseudonimów. Nazwy ich drużyn mają niewiele wspólnego z tradycyjnie rozumianym nazewnictwem, a w opinii postronnych ich sport nie zasługuje na takie określenie. Mimo to najlepsi mają gwiazdorskie kontrakty, zarabiają setki tysięcy dolarów, a ich twarze reklamują markową elektronikę czy sprzęt sportowy.

Gwiazdy i ich pieniądze

Dla tych, którzy gracza komputerowego utożsamiają z nastolatkiem marnującym całe dnie przed monitorem komputera, rankingi tych najlepiej zarabiających mogą być zaskoczeniem. Koreańczyk Jae Ho "Moon" Jang, wicemistrz świata w Warcraft 3, podpisał wiosną 2009 roku trzyletni kontrakt opiewający na kwotę 390 tys. euro. Jak podaje serwis espmania.pl nie jest to największa pensja wśród profesjonalnych graczy z Korei Południowej. O około 125 tys. zł więcej zarabia Yoon Yeol "NaDa" Lee, gwiazda sceny StarCraft BroodWar. Inny Koreańczyk, June "Lyn" Park, na samych nagrodach za zwycięstwa i wysokie pozycje na turniejach, zarobił w 2008 roku ponad 100 tys. dolarów.

W sierpniu 2009 roku na jego koncie było już prawie 30 tys. euro. Do tego należy dodać równie wysokie kwoty za udział w reklamach. Wszyscy zawodnicy wymienieni wyżej pochodzą z Korei, w której gry komputerowe już dawno zyskały miano sportu narodowego.

Polacy na Cyberolimpiadzie - złoty i brązowy medal



- To zupełnie inny świat - komentuje Adrian Witkowski z polskiej drużyny Frag eXecutors. Europejczycy zarabiają mniej, jednak jak na niszowy sport - całkiem nieźle. Grający w Counter Strike'a Duńczycy z drużyny mTw.dk, wybrani w 2008 roku najlepszą drużyną e-sportową zarobili 131 tys. dolarów do podziału na pięciu zawodników.

Powoli w górę

Zdaniem Adriana Witkowskiego polski rynek jest jeszcze zbyt mały, żeby oferować kontrakty podobne do tych z Korei. - E-sport ma to do siebie, że kluby jako takie nie mają areny, jak ma to miejsce w konwencjonalnych dyscyplinach - wyjaśnia Adrian Witkowski - Nie ma stadionu, trybun, biletów. Nie można zaprosić ludzi, żeby pokibicowali - dodaje. Z tego powodu drużyny nie mogą liczyć na regularne wpływy z organizacji zawodów off-line. Inaczej jest w przypadku turniejów, w czasie których kibice zasiadają nie tylko w miejscu wydarzeń, ale też przed komputerami, dzięki czemu dziesiątki tysięcy osób mogą oglądać mecze.

Jak więc wyglądają zarobki zespołów grające w Polsce? Według serwisu gamecorner.pl w zakończonym już, pierwszym sezonie rozgrywek ESL Pro Series prowadzące w tabeli Frag eXecutors za cztery zwycięstwa i remis otrzymało 1,4 tys. zł. W warszawskim finale czwórka najlepszych zespołów zmierzy się o kolejne 11,6 tys. zł. Za zwycięstwo dostać można 5,4 tys. zł.

W zespole Frag eXecutors, podobnie jak w innych profesjonalnych drużynach są gracze, którzy oprócz pieniędzy za wygrane dostają regularne wypłaty w ramach kontraktów - tak, jak w innych dyscyplinach sportowych. - W polskich zespołach, tych dopiero dobijających się do światowej czołówki, powoli wyjeżdżających na światowe turnieje, są to wynagrodzenia rzędu od 300 do 600 zł na głowę dla zawodnika - mówi Witkowski - W drużynach na poziomie światowym, regularnie biorących udział w zagranicznych turniejach, są to kwoty od kilkuset do nawet 2000 euro miesięcznie - dodaje. Mowa o zespołach grających w jedną z najpopularniejszych gier multiplayer - Counter Strike'a. Rozgrywka w tej grze polega na walce terrorystów z antyterrorystami, w której jedna ze stron musi bronić miejsce gdzie podkłada się bombę lub rozbroić już podłożoną w określonym czasie, a druga podłożyć bombę w jednym z dwóch miejsc na mapie.

Od zera do bohatera

Jak w każdej młodej dyscyplinie sportowej, w której hierarchie nie są jeszcze ustalone, a rotacja zawodników spora, tak i w grach komputerowych wybić może się każdy. Co nie znaczy, że każdy nastolatek spędzający czas przed monitorem będzie mistrzem świata. Przeciwnie, tak jak wszędzie spośród tysięcy amatorów szansę na zawodowstwo mają nieliczni. Jeśli jednak komuś podoba się gra, wchodzi w środowisko, poznaje ludzi związanych z branżą, wreszcie zakłada swoją drużynę i przystępuje do rozgrywek ligowych - ma szansę. Jeśli w rozgrywkach półamatorskich osiąga dobre rezultaty, przechodzi do tych profesjonalnych, a stamtąd trafia do drużyn zawodowych.

Co trzeba zrobić, żeby zdobyć zawodowy kontrakt i zarabiać pieniądze? To proste: - Żeby być sportowcem na wysokim poziomie przede wszystkim trzeba świetnie grać - tłumaczy Adrian Witkowski. Dobrym przykładem jest polska drużyna potocznie nazywana Złotą Piątką. Jako team Pentagram zdobyła mistrzostwo świata na World Cyber Games w 2006 roku i od tamtego czasu ilość ich sukcesów regularnie się powiększała. W 2007 r. zostali zakontraktowani w jednej z najbogatszych drużyn świata Meet Your Makers i zaczęli zarabiać naprawdę ogromne pieniądze. Za rok 2008 otrzymali w sumie ponad 80 tys. dolarów. W 2009 roku po raz kolejny wygrali World Cyber Games. - To jest przykład, że nawet z takiego kraju jak Polska można się wybić i granie traktować jako dobrą pracę zarobkową a nie tylko hobby - podsumowuje Witkowski.

Innym przykładem jest Filip "Neo" Kubski, - jeden z zawodników Złotej Piątki, który przed cyberolimpiadą reklamował w Chinach akcesoria komputerowe. - Poleciał tam na koszt producenta - precyzuje Radosław Szczęsny z agencji reklamowej AdAction. Indywidualny kontrakt reklamowy otrzymał również jeden najlepszych graczy w Quake'a - Maciej "av3k" Krzykowski - reklamujący sprzęt komputerowy.

Praca, poziom światowy i przyszłość

Osiągnięcie poziomu pozwalającego na przejście na zawodowstwo to tak naprawdę ciężka praca. Indywidualnie każdy z zawodników ćwiczy refleks, celność i koordynację ruchowo-wzrokową. - Przed turniejami trzeba dbać o dobrą kondycję psychofizyczną, nie ma mowy o alkoholu, niewyspaniu czy niejedzeniu śniadania - przypomina Witkowski. Jeśli zawodnicy trenują grę w rodzaju zespołowego Counter Strkie'a, dochodzi element pracy grupowej. Podobnie jak w koszykówce czy piłce nożnej zawodnicy tworzą i ćwiczą warianty taktyczne, których może być nawet kilkaset. Wszystko jest opracowywane na sucho, na kartkach czy tablicach. Trening zajmuje z reguły 4-5 dni w tygodniu od 6 do 8 godzin.

Kariera gracza trwa tak długo, jak długo jest w stanie wykazać się odpowiednim refleksem i sprawnością. Tak, jak w każdej innej dyscyplinie, sprawność zawodników spada po trzydziestce. Tacy gracze odnoszą mniejsze sukcesy, muszą szukać sobie innego sposobu na życie. Dyscyplina jest zbyt młoda, żeby uogólniać, ale były gracz ma kilka możliwości. Może zostać w e-sporcie, zająć się organizacją imprez i kolejnych zawodów. Podobnie robią byli piłkarze, którzy trafiają do PZPN, UEFA czy FIFA. Kończący karierę zawodnik e-sportowy może również przejść do branży reklamowej, która traktuje gry komputerowe coraz poważniej. Jego wiedza, doświadczenie i przede wszystkim budowane przez lata kontakty z pewnością zostaną wykorzystane. Należy oczywiście pamiętać, że powyższe scenariusze dotyczą niewielkiej grupy graczy - tych, którzy odnoszą największe sukcesy. Kto jest po prostu przeciętny powinien zawczasu pomyśleć o bezpiecznym zajęciu.

Scena i perspektywy

Organizacja e-sportu przypomina scenę bokserską. Działają różne federacje, z których najważniejsza to World Cyber Games (WCG). Wśród graczy finałowa impreza tej organizacji ma status olimpiady. To właśnie tam zwycięstwo w 2009 roku odniosła wspominana wcześniej Złota Piątka zawodników z Polski. WCG rozgrywane są od 2001 roku z ogromnym rozmachem w różnych częściach świata. Zawodnicy wyłonieni w eliminacjach kontynentalnych rywalizują w wielkim finale, który w 2009 roku odbył się w chińskim mieście Chengdu. Pula nagród w kryzysowym 2009 roku: 283 tys. dolarów (w roku 2008 - ponad 400 tys. dolarów).

Innym ważnym wydarzeniem są zawody, które porównać można do piłkarskiej ligi mistrzów - organizowany przez niemiecką ligę ESL turniej Intel Extreme Masters. Także w tym przypadku zawodnicy i drużyny startują w rozgrywkach krajowych i kontynentalnych po to, żeby dostać się do turnieju finałowego, który odbywa się w Hanowerze w czasie targów CeBIT. Oprócz największych jest też szereg mniejszych zawodów rozgrywanych na poziomie krajowym lub międzynarodowym. - Jest o co walczyć i jest o co grać - komentuje Adrian Witkowski.

Wśród fanów e-sportu można spotkać opinie, że dyscyplina znajduje się w ślepym zaułku. Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że najpopularniejsze gry nie zmieniły się od lat, a wszystko podporządkowane jest sponsorom. Jednak tak dzieje się w każdej poważnej dyscyplinie. Tymczasem budżety przeznaczone na reklamę w grach komputerowych rosną. Według raportu przygotowanego przez portal money.pl wartość rynku gier przekroczyła w 2009 roku 1 mld zł, a tempo wzrostu szacowane jest na 20 proc. rocznie. Najczęściej spotykanym graczem jest - wg tego samego opracowania - osoba w wieku 25-49 lat, a więc najatrakcyjniejsza dla reklamodawców. I chociaż przeciętny Polak wydaje na gry około 9 dolarów rocznie (dla porównania Brytyjczyk 57 dol., a Niemiec 26 dol.) to - nawet gdy ściąga pliki nielegalnie - do gry potrzebuje coraz lepszego sprzętu. Dlatego właśnie - według szacunków PriceWaterhouseCoopers i Yankee Group wydatki na reklamę w grach komputerowych będą rosły w tempie kilkunastu procent rocznie i osiągną w 2011 roku poziom 1 miliarda dolarów. Część z tego tortu z pewnością wykroją dla siebie organizatorzy imprez e-sportowych, drużyny a co za tym idzie - gracze.



  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Re: Czy w tę grę można wygrać? corepl 09.01.10, 13:32

    tak, tak nie ma to jak sie dowartosciowac kosztem kogos innego...zreszta gwarantuje ze maja bogatsze(ciekawsze) zycie towarzyskie niz pewnie tyczy wiekszosc ludzi»