Psychotesty - sprawdź, czy jesteś pracoholikiem
Osiedle mieszkaniowe. Poranek, 11 stopni mrozu. - E tam, jaki mróz - bagatelizuje Adam Witecki z Warszawy, dozorca z blisko 30-letnim stażem. Codziennie wstaje przed czwartą do pracy. - Nawet 30 stopni poniżej zera nie zatrzymałoby mnie w domu. Trzeba posprzątać, bo co by ludzie powiedzieli - tłumaczy, zabierając się do odgarniania śniegu przed blokiem. Ma swoją metodę na mróz: po godzinie pracy idzie na dziesięć minut do domu. - Człowiek trochę się ogrzeje, herbaty napije, a potem wraca do szufli - opowiada.
Bazarek na osiedlu. Warzywa w blaszanej budce sprzedaje pan Henryk z synem. - Inne budki teraz są pozamykane, konkurencja nie dotrzymuje nam kroku i odpoczywa w domu - chwalą się. Są ubrani w kurtki, waciaki, grube czapki i rękawiczki. - Najgorzej, gdy trzeba wydać resztę. Od razu palce marzną. Kilka razy zdarzyło się, że wzięliśmy mniej za towar, byle tylko nie szukać drobnych pieniędzy - mówią.
Postój taksówek. - Jak sobie radzę w taką zimę? Mam sposób kosztowny, ale sprawdzony. Cały czas silnik chodzi - mówi pan Andrzej, jeden z kierowców. Rzeczywiście, w jego aucie jest cieplutko jak w domu. - Mam kilku stałych klientów, którzy oczekują, że będę miał nagrzany samochód - dodaje.
Ulica. Pan Stanisław sprzedaje ze składanego stolika rozstawionego na ulicy wełniane skarpetki i wkładki do butów. - Muszę jakoś zarobić. Chowam się trochę przed wiatrem za kioskiem z gazetami. A czasem sąsiad, który obok sprzedaje warzywa, przyniesie mi herbaty. Ale grunt to ciepłe ubranie, grubo posmarowana kremem twarz i porządne buty. Mam takie na kożuchu. Od Ruskich kupiłem.
Na ulicach niewiele osób z ulotkami. Student Politechniki Warszawskiej woli je roznosić w centrach handlowych. - Swoje zrobię, a przy tym nie zmarznę. Na dworze w taką pogodę ludziom nawet ręki nie chce się wyciągnąć - wyjaśnia.
Budowa. Na placu uwija się kilku pracowników. - Praca idzie na pół gwizdka - przyznają. Pytani o mróz śmieją się: - Mamy swoje sposoby - mówią tajemniczo. Na początku przekonują, że dwie pary kalesonów i grube robocze ubranie wystarczą. Później jednak wspominają o "wzmacniaczu": małej buteleczce wódki przed pracą. - Każdy orze, jak może - mówi starszy budowlaniec pytany o groźbę kary. - Bez tego człowiek by zamarzł w czasie pracy.
Listonosz też ma swoje sposoby: - Podczas tych największych mrozów wziąłem trzy dni wolnego i siedziałem w domu. Ludzie byli wyrozumiali - opowiada. Gdy już wrócił do pracy, przed wyjściem w teren nakłada na twarz grubą tapetę z kremu. - No i ludzie też pomagają. Gdy przyniosę pieniążki czy list, nie wypuszczą, dopóki herbatki nie wypiję - śmieje się.
Zimowe BHP Gdy temperatura spada poniżej 10 stopni Celsjusza, pracodawca ma obowiązek zapewnić pracownikom:
minimum 14 st. C w pomieszczeniach, w których pracują fizycznie, lub minimum 18 st. C w pomieszczeniach, w których wykonują lekką pracę fizyczną lub biurową, gdy pracują na otwartej przestrzeni - pomieszczenie do ogrzania się. Musi być w pobliżu, chronić przed opadami, umożliwiać przygotowanie ciepłego posiłku. Temperatura w środku - minimum 16 st. C, zatrudnionym w systemie ciągłym przy pracach na zewnątrz - posiłki regeneracyjne i napoje. Ich rodzaj i temperatura powinny być dostosowane do wykonywanej pracy. Ciepłe napoje wydaje się zawsze, gdy temperatura powietrza spadnie poniżej 10 stopni. Oprac. na podstawie rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej (DzU 03.169.1650 z późn. zm.)
Zgodnie z art. 210 § 1 kodeksu pracy pracownik ma prawo przestać pracować, jeśli warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy. Co więcej, w sytuacji gdy pracodawca nie usuwa zagrożenia, pracownik ma prawo opuścić miejsce pracy, zawiadamiając o tym przełożonego.
W styczniu tylko w Warszawie do inspekcji pracy trafiło 70 skarg, że pracodawcy nie zapewniają odpowiednich warunków pracy zimą. Co grozi pracodawcom, którzy nie respektują przepisów dotyczących pracy podczas mrozów? Złamanie tych przepisów jest wykroczeniem i pracodawca może zostać ukarany grzywną do 1000 zł. Gdy pracodawca nie przyjmie mandatu lub inspektor PIP uzna, że to zbyt mała kara, sprawa może znaleźć się w sądzie grodzkim. Tam grozi już kara 5 tys. zł grzywny. Gdy PIP udowodni, że w firmie prawa pracownicze łamane są złośliwie i stale, można złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury.