Pracodawcy oficjalnie cenią mobilność, bo kojarzy im się z inicjatywą i samodzielnością pracowników. Dotyczy to jednak osób na stanowiskach menedżerskich. W przypadku niższych stanowisk wygrywają ci, którzy mieszkają blisko firmy. - Jeśli pracodawca będzie miał dwóch takich samych kandydatów na stanowisko, które nie wymaga szczególnych kwalifikacji, to na etapie preselekcji wybierze tego, który mieszka bliżej - mówi Anna Obuchowicz, specjalista ds. rekrutacji z Poznania. - Firma spodziewa się, że realne potrzeby finansowe kandydata, który musi się przeprowadzić, będą wyższe. Jeśli nawet ktoś zaakceptuje proponowane wynagrodzenie, to szybko może się okazać, że źle ocenił koszty życia w nowym miejscu i zacznie szukać lepiej płatnego zajęcia. Specjalistów i menedżerów firmy poszukują zwykle w całym kraju - liczą się wtedy przede wszystkim unikalne lub bardzo wysokie umiejętności.
Dojeżdżać czy zamieszkać Mobilność zawodową Polaków ograniczają wysokie ceny wynajmu mieszkań. - Według naszych ostatnich badań najczęściej barierą do migracji w Polsce są zbyt wysokie koszty wynajmu lub zakupu własnego mieszkania - potwierdza Katarzyna Kowalczuk z Centrum Badania Opinii Społecznej. - Takie deklaracje w lutym złożyła ponad jedna trzecia badanych wyrażających chęć zmiany miejsca zamieszkania.
Można sobie radzić, dojeżdżając na rozmowy kwalifikacyjne z innego miasta. - Mieszkałam w Białymstoku, a szukałam pracy w Warszawie jako
programista - opowiada Justyna Pastuszuk. - Kiedy zapraszano mnie na rozmowy, starałam się umawiać kilka spotkań jednego dnia. Przeprowadziłam się dopiero, gdy miałam pewną pracę.
Jeśli jednak chcemy przenieść się daleko od domu, a pracę znaleźć szybko, to dojazdy na rozmowy się nie opłacają. Ireneusz Jaśkiewicz, dziś właściciel serwisu nieruchomości Bezposrednikow.pl., mieszkał w Częstochowie, gdy postanowił szukać pracy w stolicy. - Od razu przeprowadziłem się do Warszawy. Uważałem, że jeśli będę szukał pracy bardzo aktywnie, to rozmowy kwalifikacyjne będą częste. Dojazdy z Częstochowy byłyby wtedy drogie, a poszukiwania nieefektywne. Znalazłem tanie noclegi w hotelu pracowniczym.
W dużych miastach tanie lokum na czas szukania pracy można też znaleźć w strefie podmiejskiej u osób, które na ogół nie dają ogłoszeń w prasie. Jeśli szukamy pracy w małych firmach na stanowiskach takich jak np.
sprzedawca lub dostawca pizzy, prowadzenie poszukiwań na miejscu będzie koniecznością - małe sklepiki czy lokale gastronomiczne dają ogłoszenia w lokalnej prasie lub po prostu wywieszają informacje na drzwiach.
Powiedz, kiedy przyjedziesz Poszukujący pracy zastanawiają się, jak przedstawiać swoje miejsce zamieszkania w CV, aby nie zniechęcić pracodawcy do zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. - Dla rekruterów ważna jest informacja o gotowości kandydata do przeprowadzki - mówi Krystyna Wielogórska,
doradca ds. personalnych z firmy Promedica24. - W CV najlepiej wpisać tuż obok adresu "planuję przeprowadzkę" lub "jestem w trakcie przeprowadzki do..." . Jeśli wpiszemy tę informacje tylko do listu motywacyjnego, może ona umknąć uwadze rekrutera.
Kandydat powinien przed rozmową przygotować się na pytania dotyczące terminu przeprowadzki do miejscowości, w której podejmie pracę. - Warto zadeklarować, że przeprowadzkę zakończymy np. do końca okresu wypowiedzenia u obecnego pracodawcy lub podać konkretny przedział czasowy, w którym możliwe jest rozpoczęcie pracy - radzi Karolina Piwowarczyk, specjalista ds. rekrutacji z CPL Jobs.
Duże firmy proponują często swoim kandydatom pakiet relokacyjny dla pracownika, a czasami dla rodziny. Pakiet ten obejmuje na ogół pokrycie całości lub części kosztów zakwaterowania w początkowym okresie pracy, pomoc w znalezieniu nowego lokum i opłacenie przeprowadzki. Najczęściej mogą na niego liczyć osoby zatrudniane na stanowiskach kierowniczych, jednak niektóre firmy dają taki pakiet także szeregowym pracownikom i specjalistom. - Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim mieszkałam w Krakowie, ale pracę znalazłam w Bielsku-Białej. - opowiada Monika Pala, dziś team leader w dziale zakupów i sprzedaży Sirio Polska (grupa Fiat). - Dojeżdżałam na rozmowy kwalifikacyjne z Krakowa. Ówczesny pracodawca zwrócił mi koszty dojazdów w czasie rekrutacji, a mieszkanie znalazła mi współpracująca z firmą agencja nieruchomości. Musiałam tylko wybrać spośród kilku ofert.
Przyjezdny chce mniej - przez chwilę Niektórzy pracodawcy starają się wykorzystywać brak rozeznania w realiach dużego miasta oraz desperację kandydatów migrujących za pracą z małych miejscowości. Proponują niższe stawki, a ci często się na nie godzą. Jest to nie tylko nieetyczne, ale i bezsensowne. - Kandydaci z małych miejscowości mają początkowo niższe oczekiwania finansowe niż ich koledzy z dużych miast -potwierdza Magdalena Majkowska-Cieciura, Human Resources Manager w Arup, międzynarodowej firmie z branży konsultingu inżynieryjnego. - Pracodawca nie powinien proponować im zarobków niższych niż obowiązujące w firmie na analogicznych stanowiskach. Musi liczyć się z tym, że motywacja i zadowolenie z pracy spadnie drastycznie, gdy pracownik dowie się, ile zarabiają koledzy.
- Wyjeżdżałem ze Szczecina na poszukiwania pracy w Warszawie, mając 50 zł w kieszeni - opowiada Mariusz Czapiewski z firmy Vita Group zajmującej się organizacją imprez. - Mieszkałem u znajomych. Pierwsze doświadczenia w organizacji imprez nabywałem w Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Gdy potem szukałem pracy w branży eventowej, wiedziałem, że pracodawcy oferują przyjezdnym niższe stawki, ale ja byłem już pewien swoich umiejętności i znałem stołeczne realia. Dzięki temu nie musiałem godzić się na "prowincjonalne" zarobki - żartuje Czapiewski.
Menedżerowie HR coraz częściej obserwują także zjawisko odwrotne: pracownicy z małych miejscowości, którzy nie znają dokładnie realiów np. warszawskich czy krakowskich, mają zbyt wysokie oczekiwania finansowe. Sądzą, że duże miasto oznacza bardzo duże zarobki. Dlatego przed rozmową kwalifikacyjną warto popytać o stawki dla naszego stanowiska w nowym miejscu.
Szef liczy na trwały związek Pracodawcy często obawiają się, czy osoby przyjeżdżające do pracy z daleka zostaną w ich firmie na dłużej. Należy przekonać prowadzących rekrutację, że jesteśmy przygotowani na rozłąkę z bliskimi lub mamy plan przeprowadzki całej rodziny. - Zaufanie rekrutera wzbudza kandydat, który ma już gotowy plan na pogodzenie życia prywatnego i pracy, przeanalizował ewentualne trudności wynikające z rozłąki z bliskimi i wie, jak je rozwiąże - mówi Obuchowicz. - Często osoby prowadzące rekrutację pytają kandydatów o ich wizję przyszłości zawodowej i rodzinnej na najbliższe lata. - Zatrudnienie w dużych miastach osób pochodzących z innych części Polski jest jak najbardziej warte zachodu, lecz wymaga szczególnej ostrożności w czasie rekrutacji - dodaje Majkowska-Cieciura. - Pracodawca zatrudniający osobę, która musi zmienić miejsce zamieszkania i przeorganizować życie, bierze na siebie dużą odpowiedzialność. Należy jak najdokładniej sprawdzić, czy kandydat poradzi sobie w nowym miejscu pracy, by nie narazić tej osoby na ogromny stres w przypadku nieprzedłużenia umowy po okresie próbnym.
Majkowska-Cieciura podkreśla, że najbardziej komfortowa jest dla pracownika i pracodawcy sytuacja, gdy kandydat chce się przenieść do danego miasta, wiąże z nim swoją przyszłość i jest zdecydowany w nim pozostać.
Pierwsza udana przeprowadzka powoduje, że kolejne są łatwiejsze. - Po pięciu latach pracy wyprowadziłem się z Warszawy na Śląsk. Pracuję nadal w tej samej branży, moje dochody nie spadły - mówi Czapiewski. - Gdybym z powodów zawodowych musiał przenieść się z żoną i dzieckiem do innego miasta, zrobiłbym to bez obaw.