Nie lubię swojej pracy

Anna Hucko
2010-05-17, ostatnia aktualizacja 2010-05-17 12:37

Polacy nie chcą pracować, bo praca nie daje im satysfakcji.


- Najwyraźniej zrezygnowała z pracy, bo wolała pójść na zasiłek. Na początku byłam zadowolona. Widać było, że się stara. Potem robiła wszystko, żebym ją zwolniła - narzeka na pomoc domową pani Ewa z woj. lubuskiego.

Pani Krystyna pracowała pięć dni w tygodniu po blisko cztery godziny dziennie. Do jej obowiązków należało umycie podłóg i sanitariatów w firmie pani Ewy oraz dodatkowo od czasu do czasu umycie okien lub wyprasowanie kilku rzeczy w domu. Zarabiała 1,2 tys. zł brutto. Średnia pensja w woj. lubuskim w 2009 r. wynosiła ok. 2,7 tys. zł brutto, przy czym wynagrodzenie dla sprzątaczki lub pomocy domowej waha się od 350 zł do 1,4 tys. zł miesięcznie. - Nie uważam, że to była ciężka praca. W szczególności biorąc pod uwagę efekty - mówi pani Ewa. - Na początku wydała mi się bardzo solidna. Potem nie mogłam się doprosić, żeby myjąc okno, starła też parapet - narzeka pani Ewa. - Rezygnując z pracy, będzie mogła zostać w domu, posprzątać, ugotować, odebrać dzieci ze szkoły, po co się męczyć w pracy - dodaje.

Z sondy przeprowadzonej na przełomie marca i kwietnia przez portal Rynekpracy.pl wynika, że ponad 50 proc. Polaków jest niezadowolonych ze swojej pracy. Jedynie niecałe 20 proc. ankietowanych deklaruje, że czerpie satysfakcję ze swojego zajęcia. - Wynika to z kilku rzeczy. Po pierwsze, nadal w Polsce pokutuje podejście na zasadzie czy się stoi, czy się leży, i tak mi się należy. Muszę przyznać, że istnieje spory odsetek osób, które do pracy podchodzą w sposób roszczeniowy, niewiele z siebie dają, ale mają ogromne wymagania wobec pracodawcy. Chcą mieć wszystko zapewnione, zaczynając od urlopu i odpowiednio długiej przerwy - tłumaczy Barbara Osuchowska, doradca pracy z firmy K&K Select. - To z kolei jest spowodowane tym, że w większości nie identyfikujemy się z firmą czy zawodem, do którego niejednokrotnie jesteśmy zmuszeni. Praca jest dla nas żmudna, uciążliwa i dlatego staramy się jej uniknąć, przechodząc na rentę, zasiłek czy emeryturę - dodaje.

Dotyczy to osób z wykształceniem średnim lub zawodowym, które do wykonywania danej pracy, najczęściej fizycznej, zmusza niestabilna sytuacja finansowa. Ich niezadowolenie przekłada się na stosunek do pracodawcy i wykonywanych zadań. W efekcie są dużo mniej wydajni. - W przypadku osób po studiach perspektywy znalezienia pracy, która wiąże się z pasją i zainteresowaniem, są dużo większe - mówi Osuchowska. - Osoby z niskim wykształceniem cechuje również pewnego rodzaju nieuzasadniony brak wiary w siebie, który nie pozwala im zmienić pracy na taką, która daje satysfakcję - dodaje.

Ta tendencja jest odwrotna wśród osób zajmujących stanowiska kierownicze lub pracujących na własny rachunek. - Oni w większości są zadowoleni z pracy i nie chcą jej zmieniać - przekonuje Barbara Osuchowska.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 91 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

  • Nie 1200 a 2400. bachczysaraj 19.05.10, 10:59

    Trzeba pomnożyć przez dwa - to była praca na pół etatu.»

  • Re: Nie lubię swojej pracy kazjenka 03.06.10, 17:27

    W jednej z prac zauważam u siebie symptomy z tego artykułu. Marna efektywność,kiepska atmosfera, nielubiana menedżerka. I do tego jeszcze umowa-zlecenie,dzięki której nie muszę pojawiać się »