Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń - ile zarabiają Polacy?
Wychodzącym na wolność w podjęciu pracy przeszkadza najczęściej brak kwalifikacji, brak doświadczenia w jej szukaniu, a przede wszystkim nastawienie pracodawców. Niekaralność jest wymagana w niektórych zawodach - np. policjanta, inspektora kontroli skarbowej czy ochroniarza. Gdy objęcie stanowiska nie jest obwarowane ustawowym wymogiem niekaralności, pytanie o to podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest niezgodne z prawem. Kandydaci mogą skłamać, ale tego nie polecają doradcy zawodowi. - Do ujawnienia takiego kłamstwa może dojść w wielu sytuacjach, np. gdy w zakładzie dojdzie do kradzieży - mówi Tomasz Samsel,
kierownik ośrodka readaptacji społecznej Dom Patronatu w Warszawie, który zajmuje się pomocą byłym więźniom. - Policja rutynowo sprawdza wtedy karalność pracowników. Jeśli czyjś pobyt w zakładzie karnym wyjdzie na jaw dopiero wtedy, były więzień straci zaufanie pracodawcy i stanie się pierwszym podejrzanym, nawet jeśli będzie niewinny.
Specjaliści rekruterzy nawet bez pytania o zaświadczenie o niekaralności mogą odgadnąć, czy ktoś był karany. Osoby, które spędziły wiele lat w więzieniu, robią sobie widoczne tatuaże. Choć nosi je coraz więcej osób, które nie miały konfliktów z prawem, tatuaże "więzienne" są bardzo charakterystyczne - np. kropki na twarzy lub obwódki wokół oczu. Ukrywanie przeszłości daje się też rozpoznać, gdy w życiorysie zawodowym są luki, których kandydat nie potrafi przekonująco wyjaśnić. - Kłamstwa i koloryzowanie w życiorysie zawodowym można wychwycić podczas rozmowy, zadając pytania pogłębione - mówi Robert Jakrzewski, HR menedżer z Wilbo SA, firmy przetwórstwa rybnego z Gdyni. - Były więzień może zmniejszyć obawy pracodawcy, jeśli nie będzie ukrywać faktu karalności, ale poda listę osób, które mogą udzielić telefonicznie referencji ustnych. Osoba karana mogłaby mnie przekonać do siebie, gdybym dowiedział się, że pracowała lub dokształcała się w czasie pozbawienia wolności.
Skok na kwalifikacjePodstawowym problemem opuszczających zakład karny jest jednak brak kwalifikacji lub ich niedostosowanie do realiów. Świetny niegdyś fachowiec po długim wyroku jest w trudnej sytuacji - stracił kontakt z trendami w branży. Wśród więźniów są też tacy, którzy nie mają zawodu, a część przed wyrokiem nigdy nie pracowała. - Wielu więźniów opuszczających zakład w ogóle nie odnajduje się w rzeczywistości, która w czasie odbywania przez nich kary, np. 15 lat, zupełnie się zmieniła - zauważa Marcin Kaleniecki,
doradca zawodowy z Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP w Krośnie, który brał udział w realizacji programu aktywizacji zawodowej skazanych "Nowa droga". - W ciągu dekady upowszechnił się internet, zmieniły się preferencje pracodawców, znajomość angielskiego jest standardem.
Służba Więzienna realizuje obecnie kilka programów, które pomagają osobom opuszczającym więzienia wejść na rynek pracy. Jednym z nich jest dofinansowany z programu operacyjnego "Kapitał ludzki" "cykl szkoleniowo-aktywizacyjny służący podniesieniu kwalifikacji zawodowych osób pozbawionych wolności oraz ich powrotowi na rynek pracy po zakończeniu odbywania kary pozbawienia wolności". - Więźniowie otrzymują rozbudowane wsparcie w postaci szkoleń zawodowych oraz nauki poszukiwania pracy, czyli m.in. pisania CV, zachowania się podczas rozmowy kwalifikacyjnej - opowiada kapitan Marek Nicgorski, szef zespołu ds. funduszy europejskich w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej. - Mogą też korzystać z pomocy terapeutycznej. Szkolenia odbywają się według zaleceń ekspertów rynku pracy, którzy wskazują, jakie zawody w najbliższej przyszłości mogą być poszukiwane. Oprócz szkoleń związanych z rynkiem budowlanym ostatnio sporo jest kursów fryzjerskich, zarządzania magazynem, a także manikiuru czy pedikiuru.
Pan Jacek przebywający w areszcie śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie zamierza w ciągu ośmiu miesięcy, które pozostały mu do wyjścia na wolność, podnieść swoje kwalifikacje. - Z zawodu jestem piekarzem, ale podejmowałem już różne prace - opowiada. - To moja pierwsza kara pozbawienia wolności i chcę, aby nie był to czas zupełnie stracony. Przeszedłem już kurs układania glazury, a teraz czekam na informacje o kursie na malarza. Mam nadzieję, że to, czego się nauczę, pomoże mi szybciej znaleźć pracę po wyjściu na wolność, bo moja sytuacja rodzinna nie jest łatwa. Mam na utrzymaniu trójkę dzieci.
Program obejmuje 128 ze 157 zakładów penitencjarnych w Polsce. Mogą wziąć w nim udział skazani, którym zostało mniej niż dwa lata do zwolnienia z zakładu lub możliwości ubiegania się o skrócenie kary. - Często udział w szkoleniach zawodowych jest traktowany jako przejaw zakończonej sukcesem resocjalizacji i przyczynia się do pozytywnego rozpatrzenia wniosku o skrócenie wyroku - mówi Nicgorski.
Marek z aresztu na Rakowieckiej ma do końca wyroku jeszcze półtora roku. - Dzięki dofinansowaniu z Unii ukończyłem w kurs glazurnika. Będę się starał o skrócenie kary i chcę po wyjściu szybko wrócić do pracy. Przed tym, jak znalazłem się w zakładzie, nie miałem żadnego wyuczonego zawodu, tylko doświadczenie w pracy przy remontach. Teraz liczą się dobre papiery, więc zaświadczenia z kursów ukończonych w więzieniu mi się przydadzą. Na świadectwach ukończenia szkoleń nie ma informacji, że odbyły się w zakładzie karnym.
Doradcy w zakładachDzięki funduszom z UE w zakładach karnych powstają też kluby pracy prowadzone przez zatrudnionych przez Służbę Więzienną penitencjarnych doradców zawodowych. Do tej pory w więzieniach brakowało takich specjalistów, najczęściej skazanym pomagali wolontariusze lub specjaliści z instytucji zewnętrznych, toteż pomoc była nieregularna. - Wyniki programu "Nowa droga" finansowanego jeszcze z EQUAL zachęciły nas, aby pójść w stronę kompleksowej pomocy i zatrudnić doradców w naszych strukturach - mówi Nicgorski. - Ocena "Nowej drogi" wykazała, że wśród zbadanych 115 uczestników tego programu aż 66 proc. podjęło pracę po wyjściu z więzienia. Tymczasem w grupach kontrolnych odsetek pracujących wynosił 15-17 proc.
Doradcy zawodowi w ramach specjalnego programu przeznaczonego dla więźniów niepełnosprawnych oraz skazanych na karę pozbawienia wolności na podstawie art. 207 lub art. 209 kodeksu karnego (czyli na ogół za stosowanie przemocy domowej lub za uchylanie się od płacenia alimentów) zachęcają firmy do zatrudnienia skazanych jeszcze w okresie odbywania kary. To szansa na zdobycie doświadczenia, a być może na stałą pracę po wyjściu za mury więzienia. Osadzeni w zakładach półotwartych wychodzą do pracy, pozostali wykonują pracę w więzieniu.
Do tej pory zachętą dla pracodawcy do zatrudnienia osób odbywających karę była możliwość płacenia im dość niskiej pensji, która mogła wynosić nawet połowę minimalnego wynagrodzenia. Trybunał Konstytucyjny uznał to w lutym tego roku za niezgodne z konstytucją i w przyszłym roku nie będzie to już możliwe.
Bezdomnym trudniejDość często wychodzących na wolność dotyka bezdomność, co dodatkowo utrudnia im podjęcie pracy. Byli więźniowie nie mają mieszkania, nie chcą lub nie mogą wracać do rodziny. - Bez zameldowania trudniej dostać pracę, a z kolei brak stałej pracy uniemożliwia znalezienie mieszkania - to błędne koło - zauważa Samsel. - Domy Patronatu pozwalają uzyskać pewną stabilizację i zacząć szukać pracy.
Stowarzyszenie Patronat ma osiem oddziałów pomagających byłym więźniom. Pensjonariusze Domów Patronatu podpisują zobowiązanie do realizacji indywidualnie opracowanego planu wychodzenia z bezdomności. Znalezienie stałego, legalnego źródła dochodu jest podstawą. Ponieważ do Patronatu zgłaszają się najczęściej osoby z marginesu społecznego i z niskimi kwalifikacjami, uniezależnić od pomocy ośrodka udaje się - według Tomasza Samsela - jednemu na dziesięciu. - Większość naszych pensjonariuszy podejmuje pracę - mówi Samsel. - Ale nie jest to na ogół zatrudnienie stałe lub pozwalające na wynajęcie mieszkania.
Zatarcie ostatniej szansyWyrok więzienia zamyka w pewnych przypadkach karierę zawodową. Dotyczy to między innymi urzędników. - Do zatrudnienia w administracji publicznej często wymagana jest niekaralność. Przepisy nie odnoszą się tu zazwyczaj do jakichkolwiek przestępstw, ale do pewnego ich zakresu. Zwykle zakres ten jest bardzo szeroki - mówi Marek Rotkiewicz, prawnik specjalizujący się w prawie pracy i trener. - Pracownikiem samorządowym zatrudnionym na stanowisku urzędniczym nie może np. zostać osoba, która była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe.
W takiej sytuacji jedyną szansą na powrót do zawodu jest zatarcie skazania. - Zatarcie skazania następuje z urzędu lub na wniosek - tłumaczy Monika Jurkiewicz, radca prawny, która prowadzi kancelarię w Toruniu. - W razie skazania na karę pozbawienia wolności zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem dziesieciu lat od wykonania, uznania jej za wykonaną lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania. Sąd może jednak na wniosek skazanego zarządzić zatarcie skazania już po upływie pięciu lat, jeżeli skazany w tym okresie przestrzegał porządku prawnego, a wymierzona kara pozbawienia wolności nie przekraczała trzech lat. W razie skazania na grzywnę, karę ograniczenia wolności lub karę w zawieszeniu okresy te są jeszcze krótsze.
Rzadko bywa, że kryminalna przeszłość wpływa pozytywnie na sytuację na rynku pracy, ale czasem się zdarza. - Znam przypadek człowieka, który odbył wyrok za włamania samochodowe - opowiada kapitan Nicgorski. - Gdy wyszedł na wolność, otworzył firmę montującą alarmy samochodowe. Twierdził, że wiara klientów w jego fachowość rosła, gdy mówił im, czym się kiedyś zajmował.