Od Hong Kongu do porządku na biurku: Feng Shui w pracy

Joanna Sabak
2010-06-02, ostatnia aktualizacja 2010-06-08 14:22

W zachodnim świecie Feng Shui najczęściej kojarzy się z gazetowymi poradami "Jak szybko i bez wysiłku polepszyć swoje życie". Stawiamy na biurku gipsowego smoka, wieszamy dzwonki wietrzne, kupujemy złotą rybkę i dziwimy się, że nasze życie wcale się nie zmienia. Nic dziwnego. W Feng Shui chodzi przecież nie o bibeloty, ale o przestrzeń i ludzkie emocje.

Hong Kong, Singapur i Tajpej - trzy miasta, które można nazwać biznesowymi centrami regionu, od lat wykorzystują chińską sztukę aranżacji wnętrz w niemal wszystkich budowanych tam biurowcach i centrach biznesowych. Tamtejsze hotele, banki czy centra biznesowe mają swoich konsultantów, którzy nie tylko doradzają przy projekcie, czy wystroju wnętrz, ale decydują także o rozmieszczeniu i doborze pracowników. Feng Shui, chińska sztuka oswajania przestrzeni, powoli wkracza także do świata zachodniego. Z powodzeniem stosowana w prywatnych domach, do biur wkracza raczej po ciuchu. Złą sławę zawdzięcza wiedzy czerpanej z gazet. Szablonowe porady pism popularnych informują, że powinniśmy wypełnić dom czy gabinet tandetnymi podróbkami chińskich posążków i obrazków. Wystarczy jednak zamienić kilka słów z ekspertem od Feng Shui, a obawy znikają jak ręką odjąć.

Wiatr i woda

Nazwa Feng Shui oznacza dosłownie "wiatr i woda". Dwa potężne żywioły, które zawsze pozostają w ruchu. Mogą przenosić góry, zmieniać krajobraz, niszczyć i budować. Chińczycy wierzą, że pozostawanie w harmonii z tymi żywiołami zapewnia powodzenie w życiu i biznesie. Tym właśnie jest Feng Shui - próbą aranżacji, która ma sprawić, że korzystna energia żywiołów zacznie swobodnie krążyć wokół nas.

GALERIA PRACODAWCÓW - Poznaj firmy przyjazne pracownikom



Zasady na których opiera się chińska sztuka aranżowania przestrzeni sformułowano ponad sześć tysięcy lat temu, ale pierwszy pisemny traktat na ten temat wyszedł spod ręki uczonego Guo Pu (III wiek n.e.) - to on sformuował termin Feng Shui. Kolejne stulecia przyniosły nowych mistrzów i nowe poglądy na starożytną sztukę aranżacji przestrzeni. Dzisiaj Feng Shui ma dziesiątki szkół i odmian.

Do Europy sztuka ta przywędrowała w XIX wieku za sprawą misjonarza Ernesta Eitela, autora książki "Feng Shui, czyli Podstawy Nauk Naturalnych w Chinach". W epoce rozumu chińska sztuka oswajania energii została jednak zwyczajnie wyśmiana. Dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku świat zachodni naprawdę zainteresował się Feng Shui. Jednym z pierwszych budynków w Europie zbudowanym w zgodzie z chińskimi diagramami Feng Shui jest szklana piramida przed Muzeum Luwr w Paryżu, autorstwa żyjącego w Stanach Zjednoczonych chińskiego architekta Ieoh Ming Peia. Szklana kopuła obmywana przez nieskończenie przelewającą się wodę stanowi dziś przedmiot dyskusji zarówno architektów, jak i konsultantów Feng Shui.

Powoli chińska sztuka oswajania przestrzeni trafia również na biznesowe salony Europy. Pewna warszawska firma budowlana reklamuje nawet jeden ze swoich biurowców jako zgodny z regułami Feng Shui, a tym samym "korzystny dla biznesu". Czy to prawda? Czas pokaże.

Po pierwsze: nie szkodzić

Szukając odpowiedzi na pytanie, czym jest Feng Shui i jak może wspomóc nasze miejsce pracy udałam się do konsultantów w tej dziedzinie. Okazało się, że nasza wiedza na ten temat jest szkodliwą kombinacją obiegowych opinii i wynikających z niewiedzy nieporozumień. - Jednym z najczęstszych błędów popełnianych w korzystaniu z Feng Shui jest przesada - usłyszałam od Małgorzaty Szkurłatowskiej, konsultantki tej trudnej sztuki, projektantki wnętrz. - Jest to efekt gazetowego poradnictwa, które nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdziwym Feng Shui - dodaje. Małgorzata podkreśla, że często nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, jak naprawdę działają zasady Feng Shui i do czego służą opisywane w artykułach remedia. Dlatego w myśl "paskudne, ale jeśli ma pomóc " zapełniamy naszą osobistą przestrzeń przedmiotami, których nie znosimy, dokładając sobie jedynie zbędnego bagażu i nie rozwiązując żadnego z problemów. Musimy więc na początek oddzielić dwie rzeczy: aranżację przestrzeni, która wymaga skomplikowanych obliczeń opartych na wiedzy z zakresu Feng Shui oraz zastosowanie remediów. Remedia, jak sama nazwa wskazuje, są jedynie dodatkiem do Feng Shui. Używa się ich w sytuacji, gdy miejsce naszego zamieszkania czy pracy jest wyjątkowo niekorzystne. Zamiast je przebudowywać, za pomocą luster, roślin, zdjęć, itp. możemy nadać mu przyjazny kształt.

Każda konsultacja Feng Shui zaczyna się zatem od wizytacji omawianego miejsca, dokładnych pomiarów i bardzo dokładnej rozmowy z klientem. Najczęściej konsultant wprowadza jedynie niewielkie zmiany, w myśl lekarskiej zasady: "Po pierwsze: nie szkodzić". Jeśli nawet kolory, rośliny czy przedmioty w biurze nie do końca są zgodne z wymogami Feng Shui, ale firmie w danym obszarze powodzi się dobrze, lepiej niczego nie zmieniać. Można przez pomyłkę usunąć coś pożytecznego. Konsultant zbierze za to daty urodzenia najważniejszych ludzi w firmie i sporządzi specjalny horoskop, który pozwoli wyznaczyć najlepsze miejsce na gabinet szefa, recepcję, pomieszczenia dla działu sprzedaży, itp. Przestrzeń powinno się dopasować do potrzeb klienta, nie odwrotnie.

Pierwszy bastion: sekretarka

Najważniejszą osobą w firmie jest szef lub właściciel. Według Feng Shui od położenia jego gabinetu zależy powodzenie całej firmy. Następny krok to pracownicy: rozmieszczenie ich stanowisk wpływa na jakość pracy, a często nawet na ich lojalność wobec firmy. Konsultantka Aneta Nehring, właścicielka firmy Nehring Projekty opowiedziała mi historię biura, w którym rotacja pracowników osiągała niespotykane rozmiary: - Popełniono tam wiele podstawowych błędów - wskazuje Aneta. - Pierwszy odszedł pracownik, którego biurko było ustawione tyłem do wejścia. Pracował zaledwie dwa tygodnie. Tylko kilka miesięcy pracowała sekretarka, której biurko było na wprost drzwi - ustawienie niekorzystne, ze względu na silny napływ energii, który działał jak nieustanny przeciąg. Trzecią osobą był specjalista siedzący naprzeciwko nawiewu klimatyzacji - kolejny agresywny prąd powietrza. Fatalne ustawienie biurek sprawiło, że jako czwarty odszedł manager siedzący twarzą do ściany. Ponadto pomieszczenie biurowe znajdowało się na parterze budynku, a zatem przechodnie obserwowali pracowników przez okna. Dyrektor wprowadził nakaz zasuwania wertykali, przez co miejsce zostało zupełnie pozbawione wymiany energii z otoczeniem i atmosfera zrobiła się ciężka. W takiej sytuacji trudno o sukces - podsumowuje specjalistka.

Zła organizacja przestrzeni biura to najczęściej popełniany błąd, z jakim musi sobie poradzić konsultant Feng Shui. Pierwszym jego krokiem jest wybranie właściwego miejsca dla szefa., w czym pomaga ustalenie jego osobistego horoskopu. Jak się okazuje, tradycyjna metoda sadzania przed gabinetem szefostwa sekretarki jest według Feng Shui zabiegiem bardzo korzystnym. We wschodnich biurach gabinety ważnych dla firmy osobistości znajdują się w głębi budynku. Muszą być urządzone gustownie i elegancko, ale dostęp do takich biur musi być stopniowany, dlatego "broni" go recepcjonistka czy sekretarka. To one zabezpieczają kreatywną energię szefów przed przypadkowym rozproszeniem przez niespodziewanych gości, a także zapewniają bezpieczeństwo sekretom firmy. Być może stąd wzięła się nazwa sekretarka...



Praca w pudełku

Kolejnym krokiem w aranżacji biura jest organizacja przestrzeni dla pracowników. Konsultanci są zgodni, że podczas projektowania takich zmian nie obejdzie się bez specjalistycznych obliczeń. Horoskopy pracowników firmy konfrontuje się zatem z ośmiokątnym diagramem ba-gua, chińskim kompasem lo-pan, kwadratem lo-szu i wieloma innymi skomplikowanymi tabelami. Żmudny proces projektowania wnętrza według Feng Shui wymaga zatem wiedzy szerszej niż "gazetowa".

Przede wszystkim każdy potrzebuje do pracy określonej przestrzeni. - Optymalna powierzchnia dla jednej osoby to 10 - 16 m.kw., dla dwóch osób można przyjąć 14 - 40 m.kw. - wylicza europejskie normy Aneta Nehring, która jest także architektem. - Właściwa wysokość pomieszczenia to ok. 2,8 - 3,5 m - mówi. Te wytyczne zgadzają się z wyliczeniami Feng Shui. Jak podkreśla Małgorzata Błądek, ciasnota jest wrogiem skuteczności, podobnie jak przesada. - Trzeba zachować harmonię: ogromne biuro z jednym, małym stolikiem dla jednej osoby to przesada. Energia przestanie krążyć, pojawi się zastój - wyjaśnia. - Z kolei dziesięć biurek w małej i ciasnej przestrzeni to przesada w drugą stronę. Energia będzie krążyć zbyt szybko, ludzie będą wciąż rozproszeni i podenerwowani.

Żelazne zasady

Chociaż konsultacja Feng Shui jest procesem skomplikowanym, istnieje kilka reguł, które możemy sami zastosować w organizacji naszej przestrzeni pracy. Żelazną zasadą jest na przykład siedzenie przodem do drzwi, abyśmy mogli obserwować wejście. Najgorzej jest ustawić biurko na linii drzwi-okno. Na linii tej istnieje swego rodzaju energetyczny przeciąg, który "wydmuchuje" z nas dobre samopoczucie i siłę do pracy. Aby czuć się bezpiecznie w pracy, najlepiej usiąść w taki sposób, aby mieć za plecami ścianę lub chociaż działową ściankę, a w ostateczności - wysokie, sięgające ponad głowę oparcie krzesła. Także siedzenie tyłem do okna pozbawia nas energetycznego wsparcia przyjaciół. Podobnie działa ustawianie za plecami regału z aktami - jakbyśmy wrzucali sobie na barki dodatkowy bagaż problemów. Zdaniem Małgorzaty Szkurłatowskiej wyjątkowo niekorzystne są modne dzisiaj w biurowcach okna od sufitu do podłogi. - Siedzimy jakby zawieszeni w powietrzu - wyjaśnia. Niekorzystne jest także ustawianie biurek naprzeciw siebie, "twarzą w twarz". W ten sposób wytwarza się atmosfera walki, konfrontacji.

Jak widać, nasze zawodowe sukcesy mogą też zależeć od miejsca siedzenia. Dlatego w organizacji przestrzeni biura liczy się nie tylko wygodne przejście między biurkami, ale także psychiczny komfort siedzących przy nich ludzi. Widok na drzwi i poczucie, że nikt nie będzie się kręcił za plecami, pozwala się skupić na pracy. A jeśli nie da się uniknąć takiego ustawienia? Wtedy dopiero sięgamy po remedia. - Jeżeli nie widzimy drzwi, ustawmy pod odpowiednim kątem małe lusterko, aby bez ruchu głową widzieć kto wchodzi. A jeśli siedzimy twarzą do ściany, warto zawiesić na linii wzroku rysunek z perspektywą (ulica, ptak w locie), który stworzy złudzenie przestrzeni - doradza konsultantka Aneta Nehring.

  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów