Korporacja przestała być passé

Aneta Zadroga
2010-07-26, ostatnia aktualizacja 2010-07-28 17:05

Parytety będą ustalane indywidualnie dla każdej z firm - pisze
Parytety będą ustalane indywidualnie dla każdej z firm - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung"

Kilka lat temu młodzi ludzie uciekali z molochów. Kiedy się jednak okazało, że korporacje świadczące usługi innym firmom oparły się kryzysowi, a nawet na nim zarobiły, moda na białe kołnierzyki wróciła.

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Jeszcze dwa, trzy lata temu oferty pracy z takich firm jak Capgemini czy Shell zalegały na półkach uczelnianych biur karier, a firmy narzekały na niewielkie zainteresowanie absolwentów pracą w branży outsourcingu. A miasta, na przykład Kraków, organizowały kampanie informacyjne, w których przekonywały, że warto w takich miejscach pracować. - Dziś jest inaczej, młodzi ludzie sami pytają o takie posady - słyszymy w biurze karier Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. - Na targach pracy na uczelniach przy naszych stoiskach mamy tłumy chętnych - zauważa Patrick den Bult, szef Shella z Krakowa. - Myślę, że młodzi zauważają, iż praca w centrum to nie tylko posada wklepywacza, ale też szansa na rozwój, dobrą pensję i awans.

W porównaniu z Europą Zachodnią koszty pracy w Polsce nadal są relatywnie niskie. Poza tym Polacy pracują wydajniej i efektywniej niż wielu Europejczyków. A to oznacza jedno - centra usług biznesowych ciągną do Polski. I, jak pokazują doświadczenia ostatnich dwóch lat, mają się u nas całkiem dobrze.

Wydajność zamiast atmosfery

Patrycja, absolwentka zarządzania na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, właśnie zaczęła studia MBA w stolicy. Zasugerowała jej to firma, w której pracuje od blisko czterech lat. To duży amerykański koncern zajmujący się usługami związanymi z nowymi technologiami. - Takie studia to ogromny wydatek, ale wiem, że zwrócą mi się z nadwyżką - mówi 32-latka. - Jestem typowana do kadry kierowniczej, do tego jednak wymagana jest bardzo specjalistyczna wiedza potwierdzona dyplomem - dodaje.

Patrycja z pracy jest bardzo zadowolona. - Nigdy nie uważałam, że korporacja jest czymś złym. Nie ma tu rodzinnej atmosfery i wszyscy pracownicy się ze sobą nie znają, jak to bywa w małych prywatnych firmach, ale w pracy niekoniecznie chodzi o ciepło i bliskość. Chodzi o wydajność i możliwość awansu w hierarchii stanowisk, tej płacowej oczywiście również - podkreśla młoda kobieta.

Pracuje w branży outsourcingowej, czyli w firmie, która świadczy usługi finansowe, księgowe, informatyczne czy też doradcze innym przedsiębiorstwom z całego świata. Siedziba firmy nie ma tak naprawdę znaczenia, liczy się dostępność wykwalifikowanych pracowników i specjalistów z wielu dziedzin w jednym miejscu. Pozwala to dbać o interesy obsługiwanych firm sprawnie, skutecznie i szybko.

Polska jest dziś liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej w branży usług. Obecnie są u nas 164 zagraniczne centra SSC/BPO (centra kompleksowej obsługi księgowej i biznesowej firm zagranicznych). Tylko w ciągu ostatniego roku powstało 12 nowych. Mieści się w nich ok. 300 firm outsourcingowych. Zatrudniają ok. 40 tys. pracowników w 29 miastach. Szacowana wartość rynku tego typu przedsięwzięć w Polsce w 2009 r. wyniosła blisko 2 mld dol. Dwie trzecie tego stanowiły przychody ze sprzedaży usług za granicę. Na najbliższe dwa-trzy lata branża planuje zwiększenie zatrudnienia do 70 tys. osób.

Specjaliści poszukiwani

Firma Infosys BPO Poland, która zakotwiczyła w Łodzi, zatrudnia dziś ponad 900 specjalistów. Ponad trzy czwarte pracowników to osoby z wyższym wykształceniem. Co dziesiąty posiada certyfikaty ACCA, stopnie naukowe lub jest absolwentem studiów MBA oraz innych studiów podyplomowych. Połowa kadry kierowniczej posiada certyfikat księgowy ministra finansów. Obecnie na studiach podyplomowych z zakresu outsourcingu współorganizowanych przez firmę i Uniwersytet Łódzki kształci się 19 pracowników firmy.

Firma International Paper rozpoczęła działalność w Krakowie w 2004 r. Zaczynała z 12 pracownikami, obecnie jest ich 380. Średnia wieku to 29 lat. Liczby mówią same za siebie. Po pięciu latach działalności wielu młodych, którzy zaczynali karierę od najniższego szczebla, jest dziś menedżerami, którzy planują dalszy rozwój firmy.

Firma Capgemini z siedzibą w Krakowie poszukuje pracowników, którzy znają minimum jeden język obcy poza angielskim. Podobnie jak inne firmy z branży usług chętnie widziałaby u siebie osoby ze znajomością rzadkich języków, takich jak: norweski, turecki, duński, węgierski, szwedzki czy bułgarski.

Spośród innych umiejętności najważniejsze są te miękkie, czyli elastyczność, umiejętność pracy w zespole, myślenie projektowe, autoprezentacja, komunikacja. Skąd tak rosnące wymagania? Praca w centrach Shell, BP czy Hewitt dawno już przestała ograniczać się do posady telefonistki czy wklepywacza danych do komputera. Teraz centra poszukują absolwentów szkół wyższych (najlepiej z takich dziedzin jak kierunki ekonomiczne, informatyka, filologie obce), specjalistycznych studiów podyplomowych, a także posiadaczy certyfikatów (jak np. ACCA) czy absolwentów MBA.

Dlatego niezwykle istotna wydaje się współpraca uczelni wyższych z centrami usług. - Można by ją poprawić, organizować specjalne targi pracy dla studentów, praktyki i staże zawodowe - przekonuje Eoin McCoy z Hewitt Associates z siedzibą w Krakowie.

Jesteśmy w wielkiej szóstce

Do Polski przenosi się coraz więcej centrów usług SSC/BPO, które obsługują zaawansowane procesy biznesowe, wymagające specjalistycznej wiedzy. Oferują usługi doradcze, pośredniczą w fuzjach, świadczą konsulting, zarządzają projektami, zapewniają prawników, specjalistów z dziedziny księgowości i podatków, którzy zajmują się interesami zagranicznych inwestorów. Swoje centra w otworzyły m.in.: Acer, Fujitsu, IBM, Opera Software, Philip Morris, QAD, Roche, UBS, Hewitt, Stell, BP.

W 2009 r. Polska została uznana za jedną z najatrakcyjniejszych lokalizacji - to dane z raportu A.T. Kearney, światowego giganta w dziedzinie outsourcingu, badającego atrakcyjność państw pod względem lokowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Nasz kraj jest na szóstym miejscu, ustępuje jedynie Chinom, USA, Indiom, Brazylii oraz Niemcom.

Powody? Pomoc publiczna dla inwestorów, nowoczesna infrastruktura biurowa, lokalizacja geograficzna, stabilność gospodarcza. Ale przede wszystkim - wykwalifikowane i dostępne kadry.

Eksperci podkreślają, że właśnie zaczyna się moment przełomowy dla polskiego outsourcingu. Mamy szansę stać się centrum zaawansowanych procesów biznesowych. Ale jest jeden warunek - trzeba postawić na wyspecjalizowane kadry i nowe technologie informacyjne, które mogłyby powstawać, a także się rozwijać.

Firmy rekrutacyjne zauważają, że coraz więcej centrów usług SSC/BPO szuka specjalistycznych kompetencji. A osób, które mogą się nimi pochwalić, zaczyna brakować. Trudno o pracowników z doświadczeniem od trzech do siedmiu lat i znajomością egzotycznych języków obcych. Tej tendencji na razie szkoły wyższe nie zauważają lub robią to na zbyt małą skalę. Zgadza się z tym przedstawiciel UBS Tony Roberts-York. - Rynek usług jest w Polsce coraz dojrzalszy, potrzeba coraz lepiej wykwalifikowanych absolwentów, dlatego dobrze byłoby rozszerzyć ofertę o niezbędne na rynku pracy kursy. Zarówno te związane z księgowością, finansami, zarządzaniem, jak i te, które pomogą kształtować umiejętności miękkie, takie jak praca w grupie czy umiejętność radzenia sobie ze stresem - zauważa.

Jak podkreślają znawcy branży i sami inwestorzy, Polska nie może już dziś konkurować cenami z o wiele tańszymi Chinami czy Indiami. Tam przeniosą się najprostsze usługi, od których zaczynała się kariera Krakowa, Wrocławia czy Łodzi. - Te centra, które są w Polsce, rozwiną się w stronę innych specjalistycznych usług. To już się dzieje. Ale do tego trzeba dobrych pracowników. Jeśli centra oczekują znajomości języków, uczelnie powinny kłaść nacisk na ich naukę. Jeśli firmy zgłaszają się do współpracy, chcą dawać swoich specjalistów, którzy mogą poprowadzić praktyczne zajęcia, również warto z tego skorzystać. Z pożytkiem zarówno dla branży, jak i dla studentów, a później absolwentów - mówi Patrick den Bult, szef Shella z Krakowa.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 60 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

  • Tylko patrzec jak gastarbajterzy wroca sselrats 27.07.10, 15:58

    do polskich korporacji.»

  • Pracuje w korporacji rmarcin555 27.07.10, 20:19

    I jestem zadowolony. 8 godzin dziennie. Pieniądze są ok. Na tle średniejzdecydowanie ok. Jakieś inne bonusy też są. Perspektywy też są. Jak będzie dalejto się zobaczy, ale na razie jest ok. »

  • Korporacja przestała być passé arek.jadczak 28.07.10, 22:03

    Korporacja jest zła, tak, jak złe były obozy koncentracyjne, też niestety wymyślone przez człowieka i też na Zachodzie... Uczy paskudnych zachowań (np. "menda korporacyjna" podobna jest do »