Z laptopem na plaży

Katarzyna Pawłowska-Salińska
2010-08-09, ostatnia aktualizacja 2010-08-09 11:45

1 proc. Włochów gotowych jest wyjechać na miesiąc na wakacje bez laptopa
1 proc. Włochów gotowych jest wyjechać na miesiąc na wakacje bez laptopa
Rys. Tomasz Wawer

Koniec wakacji! Koniec odpoczywania! Praca na wczasach? Dla jednych nie do pomyślenia. Dla innych konieczność, i to wcale nie smutna...

Kłamstwo sposobem na dobre CV - wypowiedz się



Plaża w Ustce. Na kocu leżą na brzuchu dwie dziewczyny. Przed nimi laptop, a na monitorze - zdjęcia. Dziewczyny chichoczą, widocznie fotka zabawna. Nieopodal pan pod czterdziestkę z laptopem i słuchawkami - rozmawia przez Skype'a. Trochę dalej dziewczyna siedzi po turecku i szybko przebiera palcami po klawiaturze. Dziwne? Nie dla bywalców nadmorskich plaż. Już od kilku lat największe nadbałtyckie kurorty mają bezpłatny internet na plażach. Dorównać im starają się też mazurskie miejscowości letniskowe.

Ale i tak Polakom daleko jeszcze do Włochów. Jak napisał ostatnio dziennik "Il Giornale", mieszkańcy Italii nie chcą już jeździć na wakacje do hoteli, gdzie nie ma bezprzewodowego internetu. Zaledwie 1 proc. Włochów gotowych jest wyjechać na miesiąc na wakacje, zostawiając w domu laptop i inne akcesoria. Plaże, gdzie nie ma hotspotów, zaczynają świecić pustkami - 68 proc. badanych ucieka z hoteli i plaż, które nie mają dostępu do internetu.

Dlatego właściciele włoskich plaż inwestują nawet 15 tys. euro, by zapewnić klientom bezpłatny internet. Najbardziej technologicznie zaawansowane są plaże w Ligurii na północy Italii, gdzie nie tylko ma się zapewniony dostęp do sieci gratis, ale można też wypożyczyć mały laptop.

Cyfrowe wakacje dla samozatrudnionych

Tylko po co komu laptop na urlopie?! Przecież każdy psycholog powie nam: pracę trzeba oddzielić od życia osobistego; wykonywanie obowiązków zawodowych w czasie urlopu to zbrodnia. I pewnie będzie miał rację. Zwłaszcza, że kodeks pracy mówi wyraźnie: w czasie urlopu pracownik jest zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Tyle że kodeks pracy dotyczy tych, którzy są zatrudnieni na umowę o pracę. A co z innymi, których kodeks nie chroni? Np. gdy ktoś pracuje na własny rachunek?

Jedną z najczęściej stosowanych form pracy jest w Polsce samozatrudnienie. GUS podaje, że w zeszłym roku własną działalność gospodarczą uruchomiło 307 tys. osób. Jest to najwyższy wynik ostatnich lat. W 2007-08 r. liczba ta wahała się w granicach 250-270 tys. I to te osoby zwykle nie mają klasycznych wakacji. - W tej chwili nie mogę sobie pozwolić na prawdziwy urlop - mówi Ania Olszańska z Krakowa. Ania zajmuje się tworzeniem stron internetowych i akurat tak się złożyło, że przed wyjazdem nad morze zadzwoniła klientka z pilnym zleceniem. - Nie chciałam jej odmówić, bo zadzwoniłaby do kogoś innego. A odwołać wakacji też już się nie dało, zresztą nie chciałam sprawiać przykrości Maćkowi. Maciek to synek Ani, ma cztery lata. Teraz Ania siedzi z nosem w laptopie, a Maciek buduje zamek z piasku i kopie do niego kanały.

Norbert z Warszawy wprawdzie na plaży nie pracuje (jest w małej wiosce pod Mielnem, nie ma tam hotspotu), za to łączy się z internetem z hotelowego pokoju. - Jak dzieciaki idą spać, biorę się do roboty - mówi. Pracuje w dużym wydawnictwie, ale jako samozatrudniony. Obsługuje system wydawniczy. - Maile przychodzą na komórkę, więc jestem na bieżąco - opowiada. - Na dwóch zebraniach byłem w formie telekonferencji via Skype. Dzięki temu mogłem sobie przedłużyć urlop o tydzień - śmieje się.

Jak prowadzić biuro na plaży?

Jak się prowadzi biuro na plaży, wiedzą wszyscy, którzy starają się (lub muszą) pracować elastycznie. Czyli: samozatrudnieni, zatrudnieni na umowy-zlecenia albo o dzieło, telepracownicy albo ci, którzy po prostu mają zadaniowy tryb pracy. Liczy się to, co zrobią, a nie - ile godzin spędzą w pracy. Skoro zaś nie muszą siedzieć w biurze, dlaczego nie pójść z komputerem na plażę? Zwłaszcza gdy na dworze 35 st. C, a w mieszkaniu nie ma klimatyzacji... Wtedy praca nad wodą czy w parku to jedyna możliwość. Warunek - bezprzewodowy internet.

"Moje biuro jest wszędzie: w klimatycznej knajpie w centrum miasta, w parku, w galerii handlowej, w hotelowym lobby, w samolocie, w kolejce WKD. Jestem nomadą rynku pracy, cyfrowym beduinem..." - pisze w blogu Aleksandra Klonowska-Szałek. Ola od kilku lat pracuje elastycznie i praca w nietypowych miejscach (np. plaża) to dla niej norma. Uważa, że tradycyjne biuro nie jest do niczego potrzebne, i wciąż udowadnia swoim czytelnikom, że gdy się korzysta z technologii, możliwe jest prawie wszystko. Nawet zdalna praca z Karaibów w 20-osobowym zespole rozsianym po całym świecie.

Jak to zrobić? Żeby prowadzić cyfrowe biuro, trzeba przede wszystkim mieć dostęp do internetu. Najlepiej, jeśli jest bezpłatny i bezprzewodowy. Dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić, czy w miejscu, gdzie będziemy "wypoczywać", jest hotspot, czyli punkt dostępu do sieci. Pomocna w tym może być wyszukiwarka www.hotspot.pl (w wersji na komórkę www.m.hotspot.pl). Jedziesz do Władysławowa? Wystarczy, że wpiszesz do wyszukiwarki nazwę miasta, i znajdziesz hotspot wszędzie - w bibliotece, restauracji, na plaży.

Gdy już mamy internet, możemy pracować bez przeszkód. Dostęp do poczty mailowej jest, z klientem możemy pogadać przez Skype'a, jeśli trzeba popracować na dokumencie wspólnie z kolegą, który jest sto kilometrów stąd, użyjemy Google Docs lub podobnie działającego Zoho. Wystarczy, że wszyscy zainteresowani się zalogują, i możemy wspólnie poprawiać i omawiać prezentację, artykuł czy arkusz kalkulacyjny. Każdy wpis albo poprawka będą zaznaczone i opisane. O terminach przypomni nam kalendarz Google'a czy Zoho (albo wiele innych dostępnych online).

W sieci możemy też sobie zrobić zewnętrzną przechowalnię plików (np. na www.nomadesk.com). Wtedy dostęp do nich będziemy mieli nie tylko my, ale też nasi klienci lub współpracownicy. I nie trzeba będzie wysyłać wszystkiego mailem! A jeśli ktoś chce poszukać jeszcze innych możliwości, niech zajrzy na www.makeuseof.com. Znajdzie tam mnóstwo innych narzędzi przydatnych dla tych, którzy chcą lub muszą pracować na plaży lub w parku.

Praca na piachu szkodzi zdrowiu?

Musimy jednak pamiętać o kilku rzeczach: korzystanie z komputera na leżąco lub w dziwnych pozycjach źle działa na kręgosłup i psuje wzrok. Dlatego nie warto za długo siedzieć lub leżeć z nosem w laptopie na plaży czy na ławce. Najbardziej zatwardziałym Ola Szałek radzi zakup trackballa zamiast myszki - odciąża ramię i kręgosłup. No i jednak siedzenie zamiast leżenia czy innych dziwnych pozycji.

A co z naszym zdrowiem psychicznym? Dr Marek Suchar, psycholog pracy, organizacji i zarządzania, uważa, że bycie online w czasie urlopu nie musi szkodzić naszemu wypoczynkowi. - Ja sam właśnie tak spędzam urlop: siedzę w pięknym miejscu, na łonie przyrody i pracuję - opowiada. - Mam ze sobą całe biuro, wszystko w laptopie. Oczywiście nie przesadzam, np. nie biorę się teraz do tworzenia nowych dokumentów. Ale jestem w kontakcie telefonicznym i mailowym, trzymam rękę na pulsie. Nie jestem kompletnie odłączony, jestem na "standbyu" - śmieje się. - Są ludzie, którzy uważają, że prawdziwy wypoczynek jest wtedy, gdy wyłączymy się całkowicie, zostawimy w domu telefon, iPoda, laptop itp. - dodaje. Ale pytanie, od czego chcemy odpoczywać. Jeśli praca jest dla nas odliczaniem minut od godz. 9 do 17, to rzeczywiście lepiej się odłączyć. A jeżeli wykonujemy swoje zajęcie z przyjemnością i zaangażowaniem, to bycie online i pod telefonem w czasie urlopu nie jest jakąś straszną męką. Zwłaszcza gdy jesteśmy na swoim i pracujemy na własny rachunek.

Korzystałam z bloga pracujflexi.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos