Według Europejskiego Badania Przedsiębiorstw za rok 2009 co piąta firma współpracuje z co najmniej jednym pracownikiem niezależnym. Widać to też w Polsce. Według danych GUS w 2009 r. Polacy założyli blisko 350 nowych firm - o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Freelancerzy muszą gdzieś pracować. Dla wielu wynajęcie biura to za duży wydatek, a po jakimś czasie własne mieszkanie, w którym się je, śpi i pracuje, staje się koszmarem. Co robią, żeby nie oszaleć? Wychodzą do centrów handlowych.
Natchnienie w galeriiCentrum Warszawy - galeria Złote Tarasy. Poniedziałkowe przedpołudnie. Na najwyższym piętrze wokół fast foodów i restauracji mnóstwo stolików. Te najbardziej oddalone od stoisk pozajmowane przez młodych ludzi. Laptop albo notebook, komórka, kartki z notatkami, kawa, czasami resztki jedzenia. Ktoś rozmawia przez telefon, ktoś w skupieniu stuka w klawiaturę przenośnego komputera. Praca wre.
Adam,
programista. Dziś pisze skrypt strony o modzie. Zamówiły ją właścicielki butiku na Śląsku. Adam robi zestawienia kolorów, wysyła do akceptacji layout i nazwy poszczególnych podstron, w przerwach popijając herbatę owocową. - Kawę już dziś piłem, a mam zasadę, że przed południem wypijam tylko jedną. Mam tutaj taką ulubioną kawiarnię, dają pyszną białą kawę z pianką. Piję codziennie - mówi. Ma 29 lat, skończył Politechnikę Gdańską. - Najpierw byłem tzw. białym kołnierzykiem, ale po dwóch latach znudziło mi się życie w korporacji. Poza tym na własny rachunek można więcej zarobić - mówi. Ale dlaczego pracuje w galerii? Mnóstwo ludzi, hałas, zapachy jedzenia... - No właśnie! Potrzebuję tego do pracy twórczej. Tu mnie ktoś zainspiruje ubraniem, tu podsłucham fragment rozmowy; z tego rodzą się nowe pomysły - argumentuje Adam. - Nie umiem pracować w czterech ścianach. Narzeczona nie może zrozumieć, dlaczego nie siedzę w pokoju, w którym urządziła mi biuro. A ja potrzebuję tego hałasu. No i nie muszę zdawać się na dostawców pizzy, tu mam pod ręką śniadanie, lunch, obiad i kawę.
W tłumie, ale soloWedług raportu "Freelancer w Polsce 2010" przygotowanego przez Infakt.pl, na którego potrzeby przepytano ponad 800 przedstawicieli wolnych zawodów, polski freelancer ma średnio 34 lata i najczęściej wyższe wykształcenie. Prowadzi firmę nie dłużej niż trzy lata. Najczęściej działa w branży handlowej, informatycznej, doradczej, graficznej. Najwyżej ceni wolność, najbardziej narzeka na wysokie koszty prowadzenia działalności. Potrzeby wychodzenia z domu freelancerów nikt w Polsce na razie nie zbadał, ale centra coworkingowe otwierające się w kolejnych miastach, dowodzą, że taka potrzeba istnieje.
Biura coworkingowe działają w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, w Łodzi, Poznaniu. Moda na coworking (z ang. wspólna praca) przyszła do Polski z USA. Zasada jest prosta: w jednym miejscu spotyka się kilka lub kilkanaście osób, które płacą za "biurko", czyli miejsce dla siebie, i niejako możliwość pracy w towarzystwie innych. Opłata wynosi zwykle 300-500 zł na miesiąc.
Kiedy niespełna dwa lata temu zaczęły powstawać centra coworkingu, wydawało się, że freelancing zniknie z kawiarni i centrów handlowych. Nic bardziej mylnego. W centrum Krakowa w kawiarnianych ogródkach roi się od laptopów. Piotr i Agata przychodzą do ulubionej galeriokawiarni, bo dzięki temu mogą pracować w przyjemnym otoczeniu i nie siedzą w domu. Podobnie jest na krakowskim Kazimierzu - nocami przyciąga mieszanką wszelkich rodzajów muzyki i imprezami, w dzień słychać spokojną muzykę, a stoliki zajmują panie i panowie z laptopami. Oczywiście pracują.
Lokal Le Scandale reklamuje się dostępem do darmowego internetu. W ogródku zajęta większość stolików. Przy jednym Anna, tegoroczna absolwentka UJ, marketingowiec. Pracuje zdalnie - dla firmy z Warszawy i dla drugiej, ze Śląska. Anna pracuje na Kazimierzu albo w Galerii Krakowskiej: - Miejsce wybieram w zależności od nastroju i obowiązków. Jeśli danego dnia spotykam się z kimś służbowo, wybieram centrum handlowe, bo ludziom spoza Krakowa łatwiej tu trafić. Jeśli jestem sama, idę na Kazimierz.
Wszystko w jednym miejscuNic dziwnego, że zarówno knajpy, jak i centra handlowe zauważyły wolnych strzelców. Próżno dziś w największych miastach szukać kawiarni w centrum bez hot spotu, a galerie dostawiają stoliki w niezagospodarowanych jeszcze częściach, bo na pewno znajdą się chętni.
Niektóre centra idą krok dalej - poza wyżywieniem i kawą niezbędną każdemu freelancerowi oferują pełną obsługę biurową. W galerii reklamującej się jako największa w Krakowie kilka tygodni temu otwarto specjalny punkt „świadczący kompleksowy zakres usług biurowych i wysyłkowych, określany mianem »Twoje biuro poza domem «”. Można tu nadać przesyłkę, nadać lub odebrać faks, wynająć biurko z drukarką, kserokopiarką, skanerem. A gdyby komuś zabrakło nagle wizytówek, też nie ma problemu - w tym punkcie można je zaprojektować i wydrukować niemal od ręki.
Takich biur w galeriach handlowych i innych ogólnodostępnych miejscach, które upodobali sobie freelancerzy, będzie przybywać. - Lista wolnych zawodów będzie się nadal rozwijać, a forma takiego zatrudnienia stanie się coraz bardziej popularna i pożądana zarówno przez pracodawców, jak i zatrudnionych. Firmy tną koszty i korzystają z usług zewnętrznych, a freelancerzy mają przez to więcej zleceń - mówi Małgorzata Rusewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".
Spadku popularności pracy w kawiarniach, galeriach i centrach coworkingu nie wróży również Paweł Kubicki, socjolog z UJ: - Po pierwsze, w zespole pracuje się dobrze, ktoś zawsze może pomóc, podrzucić pomysł albo można wypić wspólnie kawę w przerwie. A po drugie, jak się jest freelancerem, to trzeba się jakoś zmuszać do pracy. A samo wyjście z domu do galerii czy kawiarni jest już mobilizacją. Dzięki temu nabiera się pewnego rytmu pracy. Zresztą dziś żyjemy tak, jak byśmy pracowali non stop, dlatego wychodzenie z domu może być próbą oczyszczenia atmosfery w domu, zachowania pewnej potrzebnej każdemu higieny życia.