Tradycja załatwiania ważnych spraw i interesów przy stole sięga czasów kultury szlacheckiej, w której odnajdujemy elementy biesiadowania. Biznes lunch w Polsce to stosunkowo młody zwyczaj. - Spotkania biznesowe pojawiły się u nas na początku lat 90. i były to bardzo nieśmiałe próby młodych polskich biznesmenów, którzy chcieli naśladować kolegów z innych krajów europejskich - mówi menedżer Restauracji Wierzynek w Krakowie. Dodaje, że przez ostatnie 20 lat wiele się zmieniło, a popularność spotkań biznesowych przy stole wzrasta.
Nie ma ścisłej definicji biznes lunchu, dlatego często nazywa się tak posiłek spożywany w czasie pracy. Wskazuje się jednak na trzy rodzaje biznes lunchu. Pierwszy to spotkanie przy stole z potencjalnym klientem czy partnerem w interesach. Drugi, gdy pozornie nie mamy nic do załatwienia, ale spożywamy go z zaprzyjaźnionym czy "starym klientem", by podtrzymać relacje. Trzeci rodzaj to lunch będący ostatnim lub przedostatnim etapem rekrutacji na wysokie stanowisko, głównie w międzynarodowych korporacjach. Zwykle to spotkanie kandydata nie tylko z headhunterem, ale też pierwszy kontakt z potencjalnym pracodawcą. - To kropka nad "i" - mówi Lidia Tkaczyńska z firmy szkoleniowej Longhill Business Communication z Warszawy. - Trudno wyobrazić sobie lepszą sytuację, w której naprawdę można poznać człowieka.
Dlaczego? Tkaczyńska wyjaśnia, że w sali konferencyjnej czy biurze trzymamy pewien fason. Podczas biznes lunchu zachowujemy się mimowolnie, jak w domu przy stole. - Mogą się ujawnić cechy oraz zachowania zarówno dobre, jak i złe - dodaje. Załatwianie interesów przy stole ma też swoje psychologiczne uzasadnienie. - Jeśli spotykamy się z kimś w restauracji, w miłej atmosferze, wśród ładnych zapachów, z muzyką w tle, smacznymi potrawami, to klient mięknie, jest bardziej skłonny do jakiejś formy współpracy, pójścia na ustępstwa - mówi "Gazecie" dr Waldemar Grzywacz, psycholog biznesu z Wydziału Zarządzania UW. - Jeśli jesteśmy zaproszeni przez kogoś na obiad, wytwarza to potrzebę zrewanżowania się. Mniej czy bardziej uświadomioną chęć do odwzajemnienia. - Z tym bym uważał. Jeśli klient poczuje się manipulowany w ten sposób, wystraszy się i nie będzie chciał współpracować.- ostrzega Andrew Samu ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia w Warszawie. Jak twierdzi, sam zaprasza klientów na biznes lunch - średnio dwa-trzy razy w miesiącu. - W naszej branży jesteśmy trochę jak menedżer w firmie klienta, chcemy dobrze współpracować - dodaje. I podkreśla, że biznes lunch to łatwiejszy sposób poznania kogoś dobrze niż spotkanie w biurze. - Najlepiej pracuje się z klientem, z którym ma się dobry kontakt - potwierdza Katarzyna Bielecka, również pracująca w branży rekrutacyjnej. - Obojętnie, czy klient podpisał od razu umowę, czy nie - przyjemniej jest się spotkać, porozmawiać w cztery oczy.
Biznes lunch to posiłek szybki i konkretny, trwa średnio do półtorej godziny. Biznesmeni mają różne upodobania kulinarne. - Zawsze zainteresowanie wzbudza fajita, podawana na płonąco, w kilku rodzajach z różnym farszem, od wegetariańskiego po kurczaka - mówi Hanna Kożuchowska zajmująca się PR-em dla warszawskiej restauracji Blue Cactus. - Kelner przynosi do stolika, oblewa tequillą i na koniec podpala.
Pytana o miejsca w Warszawie popularne wśród biznesmenów w porze obiadowej. Wskazuje przede wszystkim dwie ulice - Foksal i Burakowską. Jak mówi, warto się tam pokazać, pokręcić. Jeśli ma się szczęście, przechodząc od stolika do stolika, można załatwić wiele rzeczy. Zależy, kogo się spotka. Biznes lunch to niekoniecznie biały obrus. - U nas na ścianach wiszą instrumenty, elementy ubioru, pamiątki po największych muzykach i artystach na świecie - mówi Zosia Kopczyńska, marketing-
manager w warszawskiej HardRockCafe. Tłumaczy, że zapracowani klienci oczekują nie tylko dobrego jedzenia. - Nawet w najbardziej biznesowym spotkaniu najważniejsza jest atmosfera. - Biznes lunche weszły już do kanonu globalnej etykiety biznesu - dodaje menedżer z Wierzynka. Zdarzają się również stali klienci. - Regularnie odwiedza nas ze swoimi kontrahentami jeden z czołowych polskich przedsiębiorców. Podczas jego ostatniej wizyty nasza kuchnia specjalnie przygotowała i podała karpia po żydowsku - ulubione danie, mimo że od jakiegoś czasu nie mamy go w menu.
Restauratorzy wskazują też na rosnącą popularność biznes śniadań. - Organizuje je u nas jeden z banków. Członkowie zarządu zapraszają na nie swoich najważniejszych klientów i wspólnie z nimi przy dobrej kawie i pożywnym posiłku prezentują najnowszą ofertę - mówi menedżer Restauracji Wierzynek. Spotkanie biznesowe przy stole ma własne zasady etykiety. Jednak przede wszystkim liczy się uwaga ze strony rozmówcy, podtrzymywanie rozmowy, naturalna grzeczność, jak dolanie wody czy podanie solniczki. - To jest o wiele ważniejsze niż odłożenie tak czy inaczej widelca - stwierdza Lidia Tkaczyńska - Klient wybaczy, jeśli zauważy autentyczność i szczerość, że staramy się w życiu robić to, co deklarujemy w biznesie.