Jutro dyżur prawnika! Nie wypłacili ci odprawy? Szef zmusza do pracy po godzinach? Zadzwoń! Już jutro, we wtorek 7 września, na pytania czytelników "Gazety" odpowiadać będzie radca prawny Lidia Szczesna-Jędrych z LSJ Kancelarii Prawnej. Dyżur potrwa od godz. 10 do 13, pod warszawskim numerem telefonu: 22 333 71 58 Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Czy rzeczywiście "Polska mobbingiem stoi"? Karolina Sikorska ze Stowarzyszenia Antymobbingowego pod patronatem Barbary Grabowskiej: Tak. Stoi.
A jak bardzo? Pracownicy mówią - to poważny problem. Pracodawcy zapewniają - problem marginalny. Czy ktoś próbował określić skalę tego zjawiska? - Trudno określić skalę zjawiska, bo pracodawcy nie zezwalają na prowadzenie badań w miejscu pracy, pracownicy boją się mówić o zjawisku mobbingu z uwagi na strach przed utratą pracy. Przeprowadziliśmy własne badania w 2006 roku, z których wynika, że w grupie 1000 osób, które wzięły w nich udział, aż 37 proc. zetknęło się bezpośrednio ze zjawiskiem mobbingu w miejscu pracy.
A ile osób zwraca się do stowarzyszenia o pomoc? - Licząc tylko od początku tego roku do lipca, trafiło do nas 150 osób - ofiar mobbingu. Rok wcześniej było ich 88, w 2007 - 64. To liczba zgłaszających się, ale nie wszystkie z tych spraw dotyczą mobbingu. Bywa, że ludzie nadal nie rozumieją tej nazwy, mylą
mobbing z innymi zjawiskami. Nie tylko mobbing jest zjawiskiem nagannym w miejscu pracy. Podobnie molestowanie, które także narusza godność pracownika, dyskryminacja czy naruszanie obowiązków pracowniczych przez pracodawcę często są mylone z mobbingiem, choć nim nie są.
Ale kiedy słyszymy liczbę 150 osób i jeśli pomnożymy tę liczbę przez trzy (liczbę stowarzyszeń antymobbingowych działających w Polsce), to w porównaniu z 16 mln pracujących Polaków nie wygląda to dramatycznie. - Jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że zjawisko mobbingu jest tematem tabu. A pracodawcy zamiatają go pod dywan. Pracownicy - po pierwsze - nie wiedzą, co w takiej sytuacji mogą zrobić. Po drugie - nie wiedzą, gdzie się zgłaszać, i po trzecie - boją się zgłaszać przypadki mobbingu. Jak mówiła nasza patronka Barbara Grabowska, "mobbing bazuje na milczeniu".
Powiedziała pani, że w tym roku jest już prawie dwa razy więcej ofiar mobbingu. Dlaczego? Z czym się to wiąże? Z kryzysem? - Kryzys nie ma na to znaczącego wpływu. To kwestia wzrastającej minimalnie świadomości ludzi, a także tego, czy i kiedy temat pojawia się w mediach. Po sierpniowej publikacji w lokalnej prasie już po paru dniach pojawiły się u nas osoby, które mówiły, że czytały tekst i czuły jakby ktoś pisał o nich.
Dlaczego pracodawcy zamiatają problem pod dywan? Bo muszą płacić odszkodowania? Boją się wzrostu liczby spraw, które mogą trafić do sądu? - Firmy, które mają pieniądze, nie boją się. Orzekane odszkodowania nie są na tyle wysokie, by pracodawcy ich się obawiali.
A powinny być wysokie, by odstraszały? - Zdecydowanie. Obecnie chyba tylko kwestie finansowe są dla pracodawcy odpowiednim motywatorem do podjęcia działań prewencyjnych. Pracodawcy zaczynają przeciwdziałać mobbingowi, jak sprawa jest już w sądzie, jak jakiś pracownik zgłosi sprawę poza zakładem pracy. Pracodawca powinien jednak patrzeć przede wszystkim na wizerunek swojej firmy, na zadowolenie pracowników, bo to przekłada się na jego zysk.
Wracając do zamiatania pod dywan. Na to składa się kilka elementów. Często wynika to z tego, że sami pracodawcy nie wiedzą, czy coś jest zachowaniem mobbingowym. Także struktura organizacyjna firmy - ja ją nazywam "schodkowa" - powoduje, że szefowie na wyższych piętrach hierarchii nie wiedzą, co się dzieje niżej. Przedsiębiorcy, stawiając na zysk, zapominają, że za tym zyskiem stoi człowiek, i uważają, że lepiej nie robić nic, niż szkolić i podnosić świadomość pracowników. Potem w sądzie pada pytanie "co pracodawca zrobił, aby przeciwdziałać?", i okazuje się, że nic.
W 2004 roku do kodeksu pracy wpisano zakaz mobbingu, konieczność przeciwdziałania, a zjawisko kwitnie. Jakie jest to nasze prawo antymobbingowe? - Niedoskonałe, wprowadzone na szybko. Definicja w kodeksie pracy budzi wątpliwości, jest niejasna. Również sądy pracy początkowo nie wiedziały, co z tym zjawiskiem zrobić. Nie ma wypracowanych mechanizmów, jak przeciwdziałać mobbingowi. Pracownik, aby bronić godności w pracy, musi albo doznać rozstroju zdrowia, albo sam zwolnić się z pracy. Brakuje mechanizmu obrony pracownika już w sytuacji, gdy mobbing wystąpił, ale nie doszło jeszcze do drastycznych zdarzeń takich jak rozstrój zdrowia.
To o prawie. A jaka jest praktyka? - Pracodawcy nie przeciwdziałają mobbingowi. Piszę teraz pracę doktorską na temat przeciwdziałania mobbingowi, prowadzę
szkolenia w tym zakresie i stwierdzam: w Polsce jest jeden procent pracodawców, którzy naprawdę przeciwdziałają mobbingowi.