Osoby rozpoczynające pracę często skupiają się na zarabianiu i rozwoju kariery tak bardzo, że zapominają o prawidłowym odżywianiu. Ci, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nie jest obojętne, co przez lata aktywności zawodowej pakują do żołądka, przyznają, że w wyścigu z czasem często to on wygrywa.
Kawa, papieros i zupka chińska Wojciech Makowski z Wrocławia ma 20 lat, w styczniu rozpoczął pierwszą stałą pracę - w sieci multipleksów. - Zawsze staję przed wyborem, czy skorzystać ze zniżki dla pracowników centrum handlowego na posiłek w jednym z fast foodów, czy dzień wcześniej ugotować coś, co w pracy mogę odgrzać.
W ciągu dnia przysługuje mu półgodzinna przerwa, podczas której oprócz zjedzenia obiadu, zawsze pije kawę i zapala papierosa. Jak sam mówi, często wybiera się do sąsiadującej z kinem restauracji, w której serwuje się gotowe dania na wagę. Dodaje, że godzenie studiów z pracą nie sprzyja racjonalnemu odżywianiu. - Zdaję sobie sprawę, że powinienem gotować w domu, bo to jest zdrowsze, ale jestem wygodny.
Dietetyczka Małgorzata Krukowska z Warszawy podkreśla, że codzienne korzystanie z usług różnego typu zakładów żywienia zbiorowego w większości przypadków nie sprzyja zdrowiu. Wszędzie tam, gdzie posiłki przygotowuje się dla grup ludzi, stawia się przede wszystkim na odpowiedni smak, którego nośnikiem jest... tłuszcz. Z tego też względu potrawy przyprawiane są dużą ilością soli, sałatki - majonezem, a surówki - olejem.
Najlepszym rozwiązaniem jest przyrządzenie posiłku w domu i odgrzanie go w pracy. Ważne jest, co rozumiemy jako "zdrowy posiłek domowy". Z pewnością nie jest to schabowy z frytkami.
Marcin Kozłowski z Warszawy ma 24 lata, pracuje jako
handlowiec. Codziennie ma przewidzianą przerwę na lunch - średnio godzinę. Nie korzysta ze zniżek na posiłki, pracodawca nie prowadzi stołówki. Musi radzić sobie sam. - W pracy mam pomieszczenie socjalne z automatem, który serwuje kawę za darmo, kuchenkę, mikrofalówkę i lodówkę - mówi Marcin Kozłowski. - Dlatego często biorę do pracy ugotowane w domu spaghetti czy chili con carne, które odgrzewam. Podkreśla, że stara się odżywiać racjonalnie, chociaż zdarza mu się chwycić coś w biegu, a wieczorem nadrabiać żywieniowe zaległości. - Wtedy dopiero po godzinie 19 lub 20 jem porządny obiad - przyznaje Kozłowski.
Dietetycy podkreślają, że w pracy trzeba jeść regularnie, a to największy problem. Stałe dostarczanie energii jest ważne dla funkcjonowania mózgu, który czerpie ją z glukozy. Dlatego w pracy trzeba jeść potrawy będące źródłem węglowodanów. Małgorzata Krukowska wskazuje, że osoby pracujące popełniają główny błąd, zapominając o posiłkach i twierdząc, że nie mają na nie czasu. - Energię chcą uzupełnić kawą lub napojami energetyzującymi. A to wzrost energii na bardzo krótki czas.
Ostrzega, że organizm bardzo szybko przyzwyczaja się do kofeiny, która z czasem działa coraz słabiej, więc trzeba spożywać jej coraz więcej. Oczekiwana przez wielu pracowników, zwłaszcza biurowych, wizyta "pana Kanapki" niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem dla osób dbających o sylwetkę. - To kanapki przygotowywane zazwyczaj z białego pieczywa i z dużą ilością masła - tłumaczy Krukowska.
Kanapka może być dobra Przynoszenie do pracy domowych kanapek nie powinno odejść do lamusa. Mogą one być bardzo pożywnym posiłkiem pod kilkoma warunkami. Najzdrowsze są te z pieczywem razowym, z serem twarogowym, chudą wędliną lub rybą z dodatkiem warzyw. Jako posiłek polecany jest również jogurt, kefir czy owoc. Nie można zapomnieć o regularnym uzupełnianiu płynów, najlepiej pijąc wodę.
W pracy spędzamy większość dnia. Niewłaściwe nawyki żywieniowe zazwyczaj kończą się wieloma chorobami nazywanymi zespołem metabolicznym. Wśród nich wymienia się przede wszystkim otyłość. - Często w pracy jemy mało, a po powrocie do domu wrzucamy w siebie wszystko i tym sposobem doprowadzamy do nadwagi czy otyłości - wyjaśnia Małgorzata Krukowska. Tłumaczy, że zupki chińskie i kawa powodują problemy z układem krążenia, z powodu zbyt dużej ilości kofeiny i soli. Kumulując się przez lata, te dwie substancje mogą spowodować nadciśnienie tętnicze. Niewłaściwa dieta prowadzi również do podwyższonego poziomu cholesterolu, co sprzyja tworzeniu się blaszki miażdżycowej. - Wzrasta prawdopodobieństwo zawału serca - dodaje Krukowska.