Rekrutują z polecenia

Dariusz Brzostek
2010-10-25, ostatnia aktualizacja 2010-10-25 12:55

Najpierw jeden pracownik zarekomendował kolegę, później ten ściągnął znajomych specjalistów. A ci jeszcze innych fachowców. W ten sposób w warszawskiej firmie z branży IT zatrudniono już kilkadziesiąt osób.


Na biurku Sławomira Kaczora, członka zarządu spółki Lingaro, leży kilkanaście podań o pracę. Dwa razy więcej osób wysłało CV na jego mejla. Prawdopodobieństwo, że któryś z kandydatów otrzyma pracę, jest jednak znikome. Zdaniem Kaczora większość z tych osób nie spełnia stawianych przez firmę wymagań, inne mają znikome doświadczenie zawodowe lub są dopiero po studiach. Jest jeszcze jeden, zupełnie inny powód. - Mamy swój sposób rekrutacji. Pewny, sprawdzony i jak do tej pory niezawodny - mówi. W tej firmie sami pracownicy zgłaszają osoby, które warto zatrudnić.

Spółka Lingaro powstała pięć lat temu. Założyło ją trzech kolegów ze studiów - Tomasz Rogucki, Sebastian Stygar i Sławomir Kaczor. Firma zajmuje się dostarczaniem usług informatycznych, w tym usług outsourcingowych. Pierwszego pracownika polecił jeden z założycieli. - Szukaliśmy konsultanta - wspomina Sławomir Kaczor. - Na rozmowy kwalifikacyjne przychodziły kolejne osoby, ale nic z tego nie wyszło. Pomyślałem o znajomym ze studiów i poleciłem go kolegom. Wiedziałem, że jest bardzo dobrym fachowcem. Pomysł okazał się trafiony - opowiada.

Przyznaje, że kolejne osoby też były zatrudniane z polecenia. Jednym z pierwszych zatrudnionych był konsultant Dariusz Mączka. Gdy tylko się wdrożył, zaczął polecać kolejnych pracowników. Za wszystkich osobiście ręczył. Dzięki niemu pracę w Lingaro znalazło już osiem osób. - Zawsze polecam osoby, które znam i jestem pewien ich kompetencji - mówi Mączka, który odpowiada obecnie za realizację projektów od strony technicznej. - Poza tym praca z kolegami w jednym zespole ma wiele plusów. Pewność, zaufanie i wspaniała atmosfera - wylicza. Dwa lata temu firma zaczęła się mocno rozwijać, pilnie potrzebowała nowych pracowników na różnych stanowiskach. Problem rekrutacji rozwiązano błyskawicznie. Do dyrekcji przychodzili sami pracownicy i wspominali, kto ich zdaniem byłby dobry na dane stanowisko i za kogo mogą osobiście poręczyć. Dziś w firmie pracuje prawie 50 osób.

I prawie wszyscy są z czyjejś rekomendacji. Ale jak przekonuje Sławomir Kaczor, same znajomości to jeszcze nie wszystko. Większość pracowników, zanim dostała umowę, musiała przejść całą procedurę kwalifikacyjną i przekonać do siebie zarząd spółki.

Kilkanaście lat temu model zatrudniania osób wskazanych przez pracownika był źle odbierany na zewnątrz oraz przez kolegów z pracy. W ostatnich latach sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Trzy lata temu setki firm miały problem z rekrutacją pracowników. Aby zatrudnić fachowca, działy kadr zwracały się o pomoc do pracowników. W wielu korporacjach powstały nawet specjalne programy rekomendacyjne. Modne stało się nawet wynagradzanie osób, które wskazały bądź przyprowadziły kandydata do firmy na rozmowę kwalifikacyjną. Kryzys wstrzymał rekrutację, ale tylko na kilka miesięcy. Firmy nadal potrzebują specjalistów. Dlatego chętnie decydują się na rekrutację z polecenia. Np. w zeszłym roku w firmie PayPal za udaną rekomendację zapłacono pracownikowi 1 tys. euro nagrody.

Zdaniem psychologa Łukasza Radzikowskiego, eksperta ds. rynku pracy, taka forma rekrutacji jest bardzo skuteczna i doskonale się sprawdza zwłaszcza przy rzadkich specjalizacjach. - Metoda polecania pracowników to dodatkowe źródło kandydatów do pracy w danej firmie - mówi. - Takie osoby doskonale się znają ze studiów, licznych spotkań branżowych, a nawet zrzeszają się w różnych klubach. Nikt nie zna lepszego fachowca w danej dziedzinie niż kolega po fachu - dodaje. Radzikowski wymienia też inny powód, dla którego coraz więcej firm decyduje się na takie rozwiązanie. - Rekrutacja z polecenia zwiększa lojalność i przywiązanie do firmy osób, które w niej pracują. Pracownikom daje poczucie dużego zaufania ze strony pracodawcy. - Takie metody są standardem na Zachodzie. U nas staje się to coraz bardziej popularne - przekonuje. Zdaniem założycieli firmy Lingaro pomysł rekomendacji z polecenia doskonale się sprawdził. Do dziś żadna z rekomendowanych osób nie odeszła z firmy.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 221 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy

  • Rekrutują z polecenia heraldek 26.10.10, 09:56

    Kazdy polski rzad to towarzystwo wzajemnej adoracji "kolesiow" ....»

  • Co za odkrycie kosm.aty 26.10.10, 10:54

    Łał, po prostu "nius" roku.Polecanie kandydatów do pracy ma miejsce w wielu dużych firmach IT w Krakowie od wielu, wielu lat. Tych amerykańskich również. Rekrutację (panel techniczny itp.) »

  • Jak firma jest na wlasnym rozliczeniu i sselrats 26.10.10, 23:12

    nie doi publicznej kasy to sobie moze rekrutowac jak sie jej podoba.Z urzedami juz nie tak ladnie.»