NSR powstały na początku 2010 r. Mogą do nich wstąpić osoby, które przeszły szkolenie wojskowe. - Ich zadaniem będzie wsparcie dla regularnych oddziałów wojskowych w sytuacjach kryzysowych - podczas powodzi lub innych klęsk żywiołowych - mówi major Wojciech Sukiennik z Wojskowej Komendy Uzupełnień nr 3 we Wrocławiu.
MON miało nadzieję, że w tym roku do NSR przystąpi 10 tys. osób. Drugie tyle w 2011. W październiku i listopadzie przysięgi złożyło niewiele ponad 1100. Wśród nich - 51 kobiet. Najwięcej chętnych przeszło przeszkolenie w wojskach lądowych - 1004, w marynarce wojennej - 85, w lotnictwie - 53. - Na początku roku, kiedy ruszyła akcja informacyjna dotycząca NSR wiele osób pytało o warunki przystąpienia do nich. Teraz zainteresowanie jest na średnim poziomie - przyznaje mjr Sukiennik.
Ci, którzy się zdecydowali, nie ukrywają, że traktują NSR jako okazję do zatrudnienia w armii na stałe. Taki plan ma Anna Jabłonkowska, która przed przystąpieniem do NSR pracowała w urzędzie. - To była stabilna, siedząca praca. Jednak nie porzuciłam planów o wstąpieniu do armii. Myślałam o tym od kilku lat. Czekałam tylko na dogodną sytuację, aby je zrealizować - mówi. Wrocławianka od dawna intensywnie przygotowywała się do służby wojskowej. Na koncie ma dwieście skoków spadochronowych.
Anna: - Najbardziej chciałabym służyć w oddziałach desantowych. Mam nadzieję, że po przeszkoleniu znajdę tam miejsce.
Mjr Sukiennik: - Z założenia ci żołnierze zostają w rezerwie. Ale oczywiście, jeśli zwolni się etat na stanowisku żołnierza zawodowego, to w pierwszej kolejności osoby po przeszkoleniu w ramach NSR mogą dostać propozycję pracy w armii.
Elewi mają do zaliczenia trzy miesiące
szkolenia podstawowego w sześciu ośrodkach szkoleniowych w Polsce. Armia zapewnia im utrzymanie, nocleg i wyżywienie. - Uczą się podstawowych zasad obowiązujących w armii, od musztry, przez podstawy obsługi broni, strzelania, po taktykę na polu walki, patrolowanie, okopywanie - wylicza kapitan Piotr Szczepański z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu.
Potem mają szkolenie specjalistyczne, np. łącznościowe, saperskie lub chemiczne. Kpt. Szczepański: - Oczywiście, nie zostaną od razu skierowani do rozbrajania ładunków wybuchowych, bo to wymaga doświadczenia i olbrzymiej wiedzy. Na ogół będą mieli do wykonania proste zadania, przynajmniej w początkowym okresie służby.
Na co dzień żołnierze NSR będą zwykłymi pracownikami cywilnymi. Raz w roku będą przechodzić miesięczne szkolenie. Powiadamiani będą o tym z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Ich pracodawców to nie cieszy. Wprawdzie na ten czas będą mogli zatrudniać na ich miejsce zastępców, za których przygotowanie zapłaci budżet państwa, ale - jak twierdzi organizacja Pracodawcy RP skupiająca prywatnych przedsiębiorców - ustawa o NSR daje osobom, które do nich przystąpią, zbyt duże zabezpieczenia.
- Pracodawca nie będzie mógł w tym czasie wypowiedzieć ani rozwiązać stosunku pracy z pracownikiem, który jednocześnie jest żołnierzem NSR. Możliwe będzie jedynie rozwiązanie umowy za porozumieniem stron lub z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych - mówi Łukasz Witkowski, przedstawiciel Pracodawców RP. - To ingerencja w politykę zatrudnienia. Poza tym proponowany w ustawie zwrot kosztów poniesionych przez pracodawcę z powodu nieobecności takiego pracownika nie stanowi wystarczającej rekompensaty. Koszty mają być refinansowane dopiero po powrocie pracownika z ćwiczeń wojskowych, co w zestawieniu z wciąż niepewną sytuacją gospodarczą jest rozwiązaniem niewłaściwym.
Mjr Sukiennik odpiera zarzuty: - Pracodawca nie może zwolnić danej osoby, tylko dlatego, że przystąpiła do NSR. Jednak nie jest tak, że w ogóle nie może z nią rozwiązać umowy.