Psychoonkolog niezbędny

Katarzyna Kozak
29.12.2014 , aktualizacja: 24.12.2014 12:42
A A A
Nie wyleczy z choroby nowotworowej, ale przygotuje pacjenta i jego bliskich na walkę z nią. Wsparcie psychiczne podczas leczenia onkologicznego jest niezbędne, a w polskich szpitalach pacjenci nadal są pozostawieni sami sobie. Z opieki psychologa często mogą skorzystać dopiero w hospicjum
Agnieszka zachorowała na chłoniaka Hodgkina, nowotwór układu krwiotwórczego i leczyła się w szpitalu w zachodniej części kraju. Przez prawie rok nikt nie mówił jej, co się z nią dzieje, żyła w ogromnym stresie i poczuciu niepewności. Lekarze powtarzali jak mantrę, że choroba jest chemiooporna, czyli nie reaguje na leczenie, mimo że pierwsze badanie kontrolne pokazało znaczne cofnięcie zmian, a kolejne - całkowitą remisję.

Kiedy czekała na wynik drugiego badania, wyznaczono jej termin konsultacji transplantacyjnych. Chodziło o autoprzeszczep szpiku kostnego, metodę stosowaną w trudnych przypadkach. - Rozmawiał ze mną starszy profesor. Dwie lekarki, które były razem z nim, wyszły, bo właśnie wróciły z zakupów i musiały poprzymierzać nowe ciuchy. Profesor na dzień dobry powiedział, że moja choroba jest chemiooporna i muszę mieć przeszczep. Próbowałam mu powiedzieć, że opiera się na badaniu sprzed kilku miesięcy, a wynik ostatniego będę miała za parę dni. Usłyszałam, że jeśli nie chcę przeszczepu, to muszę sprzedać dom, samochód i kupić lek nierefundowany w Polsce, a i tak nie wiadomo, czy zadziała - wspomina Agnieszka.

Wyznaczono jej termin zbiórki komórek macierzystych potrzebnych do autoprzeszczepu. Pojechała do szpitala, już dostała pierwsze kroplówki przed chemią. - Przyszła do mnie młoda lekarka. Omal nie klęknęłam przed nią, żeby mnie wysłuchała! - wspomina Agnieszka. - Zapytałam, czy na pewno muszę mieć ten autoprzeszczep, który wiąże się z dużym ryzykiem - opowiada. Lekarka wzięła jej dokumenty i wyszła. Wróciła za pół godziny z wypisem ze szpitala.

Na myśl o kontakcie z onkologiem Agnieszka przeżywa silny stres. - Ostatnio podczas wizyty kontrolnej zapytałam, czy powinnam przyjmować jakieś leki, powiedział, że na razie nie, "poczekajmy na nawrót choroby". Jak można coś takiego powiedzieć pacjentowi? - pyta wzburzona.

Przeżycia Agnieszki nie są wyjątkiem wśród pacjentów leczonych onkologicznie. Jak wynika z raportu "Choroba nowotworowa - doświadczenia pacjentów" przeprowadzonego latem 2014 r., "w polskim systemie ochrony zdrowia pacjent jest często przeraźliwie samotny i zagubiony". Od momentu postawienia diagnozy poprzez leczenie po wizyty kontrolne chorym często towarzyszy strach. Potwierdzają to wypowiedzi uczestników badania, z których wyłania się dramatyczny obraz komunikacji między lekarzami a pacjentami. Dlatego dla pacjentów leczących się na nowotwory szczególnie ważne jest wsparcie psychoonkologa.

Psychoonkolog na wagę złota

- Plusy zatrudnienia psychoonkologa na oddziale są olbrzymie - mówi dr n. med. Magdalena Rychłowska-Pruszyńska, kierownik Kliniki Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. - Lekarze i personel medyczny mają tak dużo zajęć, że nie zawsze mogą poświęcić choremu tyle czasu, ile potrzebuje. Rozmawiamy z pacjentem i jego rodziną, ale zazwyczaj są oni w takim stanie, że nawet po godzinnej rozmowie wychodzą z gabinetu i nic nie wiedzą. Potem wracają i mówią - nie zapamiętałem nic z tego, co pani mówiła. To ogromny ładunek wiedzy, często zbyt nowej, którą nie zawsze są w stanie przyjąć - tłumaczy. I tutaj jej zdaniem jest miejsce dla psychoonkologa, który ma czas na to, by porozmawiać z pacjentem i uświadomić jemu i rodzinie, że świat się nie kończy, i że choroba w wielu przypadkach jest wyleczalna.

W Instytucie Matki i Dziecka pracuje dwóch psycholoonkologów. Jednym z nich jest Aleksandra Tobota. Jej praca polega na wspieraniu i informowaniu pacjentów - dzieci chorych na nowotwory, ale nie tylko. - Wsparciem psychologicznym objęte są całe rodziny. Czasami rodzic prosi również o rozmowę ze zdrowym rodzeństwem, które nie zawsze potrafi odnaleźć się w sytuacji. Wtedy umawiamy się na spotkanie i pracuję z całą rodziną - tłumaczy. Taka pomoc jest najbardziej potrzebna w tzw. trudnych momentach, czyli na początku choroby - w okresie diagnozy, następnie podczas chemioterapii, kiedy pacjenci mogą się źle czuć psychicznie.

W tej placówce dzieci z rozpoznaniem nowotworu kości przechodzą skomplikowane operacje. - Przygotowujemy pacjentów do operacji i wspieramy w okresie pooperacyjnym, kiedy mimo że wszystko ich boli, muszą uczestniczyć w rehabilitacji i przyjmować chemię. Język i metody pracy dostosowujemy do wieku pacjenta - mówi Tobota i dodaje, że często w trakcie leczenia wyobraźnia pacjentów i ich rodzin działa na maksymalnie wysokich obrotach, a lęk powoduje, że nie pytają o wiele rzeczy, boją się odpowiedzi albo nie wiedzą, o co zapytać. - I właśnie psycholog jest potrzebny po to, aby odkryć w pacjencie to, czego się boi, i to, o co chce zapytać. Pomagamy pacjentowi w poznaniu samego siebie - dodaje.

Psychoonkolog aktywnie współpracuje z zespołem lekarskim. - Rano podczas konsylium słuchamy wszystkich członków zespołu, m.in. psychoonkologa, który mówi np., że może warto dać temu pacjentowi czas, żeby ochłonął i oswoił się z chorobą. Czy np. pacjent jest bardziej wrażliwy i wymaga leków, bo ani on, ani rodzina nie radzą sobie z problemem i wymagają konsultacji psychiatrycznej itp. - wyjaśnia dr Magdalena Rychłowska-Pruszyńska.

Psycholog i zawody medyczne

Psychoonkologia to stosunkowo nowa interdyscyplinarna dziedzina medycyny. W Polsce za jej początek można uznać 1992 r., kiedy powstało Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne (PTPO). Dzięki staraniom Towarzystwa minister pracy i polityki społecznej wpisał psychoonkologa na listę zawodów w grupie "inne zawody w ochronie zdrowia". Z kolei rozporządzenie ministra zdrowia z października 2014 r. przewiduje na oddziale onkologii klinicznej co najmniej pół etatu psychologa lub psychoonkologa.

Według Ministerstwa Zdrowia psychoonkolog to osoba z wykształceniem psychologicznym lub medycznym, która ukończyła studia i uzyskała tytuł magistra lub równorzędny oraz ukończyła studia podyplomowe z zakresu psychoonkologii. Oznacza to, że może nim zostać nie tylko psycholog, ale np. lekarz, pielęgniarka, rehabilitant, a nawet dietetyk po ukończeniu akademii medycznej.

Taka definicja psychoonkologa wzbudza sprzeciw ze strony środowiska psychologów. - Praca psychoonkologa na oddziałach onkologicznych wymaga wszechstronnej i rzetelnej wiedzy psychologicznej, nierzadko choroba odsłania wiele poważnych problemów pacjenta i jego rodziny sprzed choroby, dlatego nie ma we mnie zgody, żeby psychoonkologami były osoby, które skończyły kierunki medyczne - mówi dr Mariola Kosowicz, psycholog - psychoonkolog, terapeutka, kierownik Poradni Psychoonkologii w warszawskim Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Curie-Skłodowskiej. - To że psychoonkologiem może zostać każdy, kto skończy szkołę medyczną, stawia zawód psychoonkologa w bardzo złym świetle - podkreśla. Jej zdaniem, aby uniknąć takich sytuacji, należy wreszcie wprowadzić ustawę o zawodzie psychologa.

Głos w tej sprawie zajęło również PTPO. 16 grudnia na stronie Polskiego Towarzystwa Psychoonkologicznego pojawiło się oświadczenie, z którego wynika, że studia podyplomowe z psychoonkologii, poszerzają zakres wiedzy i umiejętności w ramach podstawowego wykształcenia. I tak pielęgniarka, która ukończyła studia podyplomowe z psychoonkologii jest uprawniona do posługiwania się tytułem magistra pielęgniarstwa - psychoonkolog, psycholog - magister psychologii - psychoonkolog, lekarz - lekarz - psychoonkolog itp. - Chcemy przez to zaznaczyć, że np. rehabilitant i pielęgniarka, mimo ogromnego szacunku do pracy, jaką wykonują, nie mogą pełnić poza swoimi kompetencjami funkcji psychologa. Ale w swoim zawodzie, pogłębionym przez te studia, mogą świadczyć profesjonalną pomoc psychoonkologiczną w ramach swoich podstawowych kompetencji zawodowych - mówi prof. dr hab. Krystyna de Walden-Gałuszko, założycielka i prezes PTPO. Podkreśla, że oświadczenie jest próbą salomonowego sądu, który ma pogodzić różne grupy.

Według PTPO dyrektorzy szpitali powinni zatrudniać na stanowisku psychoonkologa na oddziale onkologicznym wyłącznie psychologów. Jeśli oddział będzie miał do wyboru pielęgniarkę i pielęgniarkę - psychoonkologa - powinien zatrudnić tę drugą, ale na stanowisku pielęgniarskim. Natomiast psycholog-psychoonkolog powinien mieć przewagę w stosunku do psychologa klinicznego, ale bez studiów psychoonkologicznych. - To niemożliwe, żeby po roku studiów psychoonkologicznych rehabilitant miał takie same kompetencje jak psycholog - psychoonkolog. Natomiast będzie on zdecydowanie lepszym rehabilitantem w stosunku do pacjentów onkologicznych niż rehabilitant, który takich studiów nie odbył - tłumaczy de Walden-Gałuszko.

Studia i certyfikat

Studia podyplomowe z zakresu psychoonkologii trwają dwa semestry i są dostępne m.in. w Gdańsku, Warszawie i Poznaniu. W roku akademickim 14/15 zostały uruchomione na dwóch krakowskich uczelniach - w Akademii Ignatianum i na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Otwarliśmy ten kierunek w związku z dużym oczekiwaniem środowiska związanym z zawodowym kształceniem psychoonkologów. Na roku są 24 osoby, ale aplikacji było znacznie więcej - ponad 35 osób - mówi dr med. Marcin Jabłoński, kierownik studiów z psychoonkologii na Akademii Ignatianum. Rok studiów kosztuje od ok. 3,5 do 6,4 tys. zł w zależności od uczelni.

Potwierdzeniem wysokich kwalifikacji w zawodzie psychoonkologa jest certyfikat wydawany przez Polskie Towarzystwo Psychoonkologiczne. Aby go uzyskać, należy spełnić szereg wymogów, m.in. ukończyć wspomniane studia, wykazać się odpowiednim doświadczeniem w kontakcie z pacjentem onkologicznym i licznymi publikacjami naukowymi. W przypadku psychologów z wieloletnim doświadczeniem zawodowym na oddziałach onkologicznych lub w hospicjach, ścieżka uzyskiwania certyfikatu jest krótsza. - Mając certyfikat, jestem zobligowana do podnoszenia swoich kwalifikacji przez cały czas. Dokument jest wydawany na pięć lat, więc po tym okresie trzeba go odnowić, a co za tym idzie - udokumentować swoją pracę odpowiednią liczbą punktów, na które przelicza się publikacje, wystąpienia na konferencjach i szkoleniach oraz pracę w zawodzie - mówi Aleksandra Tobota.

Psychoonkolog pracujący na oddziale onkologicznym każdego dnia ma do czynienia z dramatycznymi sytuacjami w życiu pacjentów. Empatia, współodczuwanie, duża wrażliwość, ale nie nadwrażliwość, otwartość na innych i pozytywne nastawienie do ludzi to zdaniem Aleksandry Toboty ważne cechy predysponujące do tego zawodu. Trzeba też umieć sobie radzić ze swoimi emocjami i wypaleniem zawodowym. - Ważna jest siła wewnętrzna, która pozwoli zachować psychoonkologowi odpowiednie granice, bezpieczne dla niego samego, a na tyle bliskie pacjentowi, żeby jego praca była efektywna - uważa prof. de Walden-Gałuszko. Aleksandra Tobota podkreśla, że bardzo ważne jest życie prywatne, o które warto zadbać i o którym nie wolno zapomnieć. - Ponadto namacalnym sposobem pomocy sobie jest superwizja, która pomaga poukładać emocje psychologa pracującego z chorymi. Pomaga też ocenić działania podjęte na rzecz chorego oraz spojrzeć na siebie z dystansem - podkreśla.

Pakiet onkologiczny bez psychoonkologa

Obecnie w Polsce jest ok. stu certyfikowanych psychoonkologów, ponadto dużo osób skończyło studia psychoonkologiczne. Zdaniem prof. de Walden-Gałuszko pod tym względem Polska plasuje się w średniej europejskiej. O wiele gorzej jest z wykorzystaniem tego zawodu w praktyce. - NFZ dostrzega potrzebę zatrudnienia psychologów na oddziałach onkologicznych, ale to za mało, jeśli przeliczy się ich na liczbę pacjentów. Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja wsparcia psychoonkologicznego dla chorych w ambulatoriach i przychodniach onkologicznych. To są miejsca, w których pacjent dowiaduje się, że ma chorobę nowotworową lub wznowę i w związku z tym przeżywa dramatyczne sytuacje, a psychoonkologów w tych jednostkach brak - mówi.

W Zakładzie Psychoonkologii w warszawskim Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Curie-Skłodowskiej dr Mariola Kosowicz zatrudnia 16 psychologów i czterech psychiatrów. - Na kolejkę, jaką mamy, mogłabym podwoić tę ilość, ale mam świadomość, że nigdy nie będzie takiego momentu, kiedy zaspokoimy potrzeby wszystkich pacjentów - mówi Kosowicz.

W Dolnośląskim Centrum Onkologii pracuje czterech psychologów, a od nowego roku jednostka planuje zatrudnić kolejnych dwóch. Dwóch psychologów i dwóch psychoonkologów pracuje w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, a w Centrum Onkologii w Krakowie - jeden psycholog i psychoonkolog.

Od nowego roku wchodzi w życie pakiet onkologiczny, zakładający m.in. szybką diagnostykę nowotworów. Zdaniem prof. de Walden-Gałuszko, psychoonkolodzy zostali pominięci w dwóch ważnych kwestiach. Po pierwsze, system nie przewiduje szkolenia psychoonkologicznego dla lekarza rodzinnego, na którym spoczywa znaczna część diagnostyki i który przejmuje pacjenta onkologicznego po wyjściu ze szpitala. - A przecież lekarz, który na co dzień styka się z pacjentem onkologicznym, musi wiedzieć, jak mu pomóc - podkreśla profesor. Po drugie, w pakiecie onkologicznym przewidziany jest koordynator, który ma prowadzić pacjenta przez wszystkie etapy - od procesu diagnostycznego po terapeutyczny. - Nie wiadomo, kto ma nim być, ale ktokolwiek by nim nie był, powinien być przeszkolony psychoonkologicznie, ponieważ ma kontakt z chorym, który nie wie, co zrobić, jak się leczyć, co z nim będzie. Pacjent potrzebuje dobrej komunikacji, umiejętności rozpoznania jego podstawowych reakcji psychicznych i wsparcia. Jestem zaniepokojona, że w pakiecie onkologicznym nie ma nawet wzmianki o tym - dodaje prezes PTPO.

Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Marek

    Oceniono 1 raz 1

    Świetny artykuł ,!, pokazujący problem z którym [chory onkologicznie ] na pewno sam sobie nie poradzi .Będzie cierpieć On i jego Rodzina .Dobrze że nieliczni Lekarze widzą związek choroby nowotworowej z depresją i innymi chorobami które ona ,,przyciąga '' .Nie można też pominąć tego że ZUS często nie uwzględnia tego że choroba nowotworowa = depresja . Jeżeli choroba nowotworowa jest uznana za zawodową to depresji nie uwzględnia się w uszczerbku procentowym bo nie ma Jej w ,,tabeli '' . Jeżeli mogę zaapelować do chorych ,,,,,nie miejcie złudzeń ,, jeżeli nawet macie mocny charakter - NIE PORADZICIE SOBIE SAMI Z CIERPIENIEM KTÓRE PRZYNOSI CHOROBA NOWOTWOROWA . Dlatego szukajcie i korzystajcie ze wsparcia Psychoonkologów .Pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX