eLka praca i inne szkoły: jak zostać instruktorem jazdy?

bsn
20.03.2015 , aktualizacja: 26.03.2015 16:10
A A A
Auto szkoły nauki jazdy

Auto szkoły nauki jazdy (Fot. Paweł Kozioł / AG)

Dwa lata temu rządzący zmienili zasady dostępu do zawodu instruktora jazdy. Co trzeba zrobić, żeby dziś móc jeździć z "elką" na dachu?
Instruktorzy jazdy objęci zostali pierwszą transzą deregulacyjną. Przed zmianami, aby jeździć z "elką" na dachu trzeba było być nie karanym m.in. za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji albo za przestępstwo popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Szans na tę pracę nie mieli kandydaci, którzy w przeszłości byli skazani za jazdę na podwójnym gazie, a także ci, którzy popełnili przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Wymagane było średnie wykształcenie, ale egzaminatorzy musieli posiadać tytuł magistra. Do tego kandydaci do pracy z elką na dachu musieli mieć przynajmniej od 3 lat prawo jazdy na typ pojazdu, na którym szkolili. Wymagane było też wzięcie udziału w 7 egzaminach państwowych w charakterze obserwatora oraz przeprowadzenie co najmniej 3 takich egzaminów pod kierunkiem egzaminatora wyznaczonego przez dyrektora wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego. Wszystko musiało się skończyć oczywiście uzyskaniem pozytywnej opinii, w przeciwnym wypadku nie było szans na pracę w zawodzie.

Ci, którzy chcieli być egzaminatorami prawo jazdy musieli mieć co najmniej 6 lat.

Po zmianach znacznie rozluźniono zasady dostępu do zawodu. Nie trzeba już mieć co najmniej średniego wykształcenia. Wystarczy skończyć kurs, który trwa 200 godzin i zdać egzamin. Instruktorzy mówią wprost: - To obniżanie prestiżu zawodu. - Bez wykształcenia można być świetnym kierowcą, ale instruktor to coś znacznie więcej - mówił w radiu RMF FM, jeden z właścicieli ośrodka szkolenia kierowców na Lubelszczyźnie. Wyjaśniał, że szkolenie kierowców nie jest mechanicznym przekazywaniem wiedzy. - Są kursanci z wykształceniem średnim i wyższym, nawet doktoranci, czy profesorowie. Jeśli ktoś w tych czasach ma tylko wykształcenie podstawowe, to nie świadczy zbyt dobrze o jego poziomie elokwencji. Instruktor musi być pedagogiem, psychologiem, mieć szerokie horyzonty. Szkoła średnia to minimum - podkreślał.

Jak elka praca wygląda naprawdę?

O to, jak naprawdę wygląda ta praca internauci mieli okazję zapytać jednego z warszawskich instruktorów w trakcie sesji AMA. Z jego odpowiedzi wynika, że to praca, którą da się lubić. Zazwyczaj zaczyna się o 8 rano i trwa do 16-17. Ale zdarza się, że pierwszą godzinę jazdy pytany instruktor miał już o 4 rano, bo, jak napisał: klient wcześnie zaczynał pracę. Poza tym, jak każda praca usługowa, ta także wymaga wiele cierpliwości i elastycznego podejścia. - Młode osoby szybciej przyswajają wiedzę, starsze za to są bardziej odpowiedzialne. Oczywiście nie uogólniam bo spotykam naprawdę masę młodych odpowiedzialnych i myślących osób a i starsi niepokorni tez się trafiają. Co do szkolenia każdą osobę szkoli a przynajmniej powinno szkolić się indywidualnie, rutyna w tej pracy to porażka instruktora. Każdy jest inny i do każdego trzeba mieć odpowiednie podejście - napisał instruktor pytany, o to, czy szkolenie młodszych i starszych kandydatów powinno się różnić. Zaznaczył jednak, że spotykanie różnych ludzi, to ogromna zaleta tej pracy. Na pewno jednak praca może być stresująca, co widać na załączonym filmie.



Chociaż sytuacja na nagraniu nie jest prawdziwa, w pracy egzaminatora zdarzają się momenty mrożące krew w żyłach. Ten film jest już prawdziwy.



Kulisy pracy w tym zawodzie przed laty przybliżała stacja TVN. Oto kilka najlepszych momentów z programu "Nauka Jazdy"



Elka praca: ile można zarobić?

Zapał wszystkich, którzy myśleli, że "szkoła jazdy to złoty interes" instruktor nieco ochłodził. - Na przykład Samochód Skoda to koszt 45 tysięcy (jeżeli ma być taki jak na egzaminie). Przerobienie nie jest tak drogie bo to koszt ok 1 tysiąca złotych (650zl pedały wraz z montażem, jakieś 200-300zł plafon czyli L-ka na dach i jakieś magnetyczne oznaczenia). Tyle, żeby założyć szkole jazdy trzeba dysponować odpowiednim zapleczem, czyli plac, biuro i sala szkoleniowa a to już duuuży wydatek - napisał.

Jak się okazuje szkoła jazdy może być jednak źródłem przyzwoitego zarobku, choć nie kokosów. - Mając własny samochód w Warszawie można zarobić ok 30zł za godzinę, jeżdżąc na samochodzie firmowym 15-20zł. Instruktorzy zarabiają głównie na jazdach doszkalających ok 50zł za godzinę. Najbardziej popularna praca to szkolenie na prawo jazdy kategorii B (czyli na samochody osobowe). Instruktor może mieć własną firmę, jak np. ten pytany przez internautów w trakcie AMA. Lub np. dorabiać, jako pracownik w szkole jazdy (rzadko etatowy, najczęściej na podstawie umowy o dzieło). Za kurs kandydaci muszą zapłacić od 1 tys. zł do nawet 2 tys. zł. Instruktorzy zarabiają też na jazdach doszkalających - i tu potwierdzają się informacje przekazane w trakcie AMA - cena takiej godziny to około 50 zł w dużych miastach. W mniejszych około 35 zł.

Pozornie instruktorzy są krezusami, nietrudno obliczyć, że mając np. 7 kursantów i kilkanaście godzin doszkalających, bez trudu "wyciągnie" około 10 tys. zł miesięcznie. Ale takie obliczenia są powierzchowne i nie obejmują np. kosztów działalności. A te przecież nie są małe: wynajem sali do prowadzenia zajęć teoretycznych, zakup materiałów do nauki, m.in. broszury, tablice, czy rzutnik, do tego trzeba oczywiście doliczyć koszt zakupu auta, paliwa, ubezpieczenia. No i koszty eksploatacyjne m.in. przeglądów i napraw samochodu. Do tego, co jakiś czas trzeba zmienić samochód, bo instruktor powinien szkolić na samochodzie, na jakim odbywają się egzaminy. Dodać trzeba także opłaty z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, m.in. ZUS. Po tym wszystkim zarobki nie są już imponujące. Nieoficjalnie, jeden z właścicieli szkoły jazdy w podwarszawskim Legionowie powiedział nam, że "w dobrym miesiącu zarabia 4 tys. zł na rękę".

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX