Statysta: zawód dla cierpliwych

Bartek Michalak
15.05.2008 , aktualizacja: 23.10.2007 10:30
A A A Drukuj
Statyści, studenci III roku animacji kultury na Uniwersytecie Zielonogórskim

Statyści, studenci III roku animacji kultury na Uniwersytecie Zielonogórskim (Fot. Sebastian Rzepiel / AG)

Kiedy młody człowiek próbuje dorobić sobie do kieszonkowego, zwykle szuka pracy jako kelner czy pracownik obsługi klienta. Mało kto zwraca uwagę na ogłoszenia proponujące pracę w zawodzie gwarantującym niezapomniane przeżycia, ale też niezwykle wymagającym. Chodzi o zawód statysty.
Rynek statystów wciąż jest chłonny i nowi ludzie są nieustannie poszukiwani. Wszystko dlatego, że zwiększyła się w ostatnich latach - dzięki nowej ustawie o kinematografii - liczba realizowanych produkcji kinowych, reklam filmowych, billboardowych i coraz liczniejsze seriale.

Jeszcze dziesięć lat temu rynkiem statystów kierowały osoby od lat związane z Wytwórnią Filmów Fabularnych i Dokumentalnych w Warszawie. Tworzyły sobie prywatną bazę danych i na jej podstawie organizowały pracę statystom. Dziś pojawiła się spora liczba agencji skupiających wyłącznie statystów. A właściwie - epizodystów, bo tak brzmi teraz oficjalna nazwa tego zawodu.

Aby zostać statystą, nie trzeba spełniać żadnych warunków. Poza jednym: trzeba zgłosić się do jednej z agencji - większość z nich ma swoją siedzibę właśnie w wytwórni na Chełmskiej w Warszawie. Na miejscu pracownik agencji bezpłatnie wykonuje zdjęcia twarzy i całej sylwetki. Podpisywana jest też umowa o stałej współpracy z wybraną agencją. Następnie kandydat wciągany jest do bazy. A potem pozostaje mu tylko czekać na wezwanie na plan...

Zawód statysty wymaga jednej cechy - olbrzymiej cierpliwości. Zwłaszcza jeśli ma się wziąć udział w produkcji filmowej. Statyści wzywani są wtedy zawsze w pierwszej kolejności, przed całą ekipą, nierzadko o czwartej, piątej nad ranem, jeśli wymagana jest charakteryzacja. Potem rozpoczyna się czekanie na aktorów i ekipę. Nie wolno wtedy oddalać się z planu, bo w każdej chwili można zostać wezwanym przed kamerę. A przygotowanie ujęcia trwa od kilkudziesięciu minut do nawet kilku godzin.

- Pamiętam, jak miałem wziąć udział w reklamówce, której akcja toczyła się na placu budowy - opowiada Marcin, student zajmujący się statystowaniem od trzech lat. - Kazano mi przyjechać na plan o dziewiątej rano. Przyjechałem. Przebrano mnie w kostium budowlańca. Mija godzina, dwie, trzy... Zdążyłem zjeść obiad, wreszcie po trzeciej po południu reżyser poprosił statystów na plan. Dwadzieścia minut i było po wszystkim...

Zdarzają się też humorystyczne wpadki: - Brałem kiedyś udział w jednej ze scen filmu "Dzieci i ryby" - opowiada Roman, dziś dziennikarz jednej z popularniejszych stacji radiowych. - Scena pozornie prosta: kawiarnia, aktorzy siedzą przy stoliku i rozmawiają, ja i trójka przyjaciół przy sąsiednim stoliku mamy robić tło. Reżyser poprosił, aby w czasie nagrania sceny rozmawiać ze sobą, ale bez dźwięku. Scena była powtarzana kilkakrotnie właśnie przez nas. Głównie dlatego, że nie udawało się nam, statystom, opanować pewnego odruchu. Mianowicie, jeśli koleżanka coś do mnie mówiła, odruchowo nachylałem się do niej, żeby usłyszeć cokolwiek.

Ile zarabia statysta? Najmniej opłacalne są seriale. Wiadomo, że produkcje w rodzaju "M jak miłość" czy "Klan" realizowane są szybko, oparte są na dialogu i na zbliżeniach, a statyści wykorzystywani są niezmiernie rzadko. Budżet tego typu produkcji nie jest wysoki, dlatego za jeden dzień zdjęciowy statysta zarabia od 30 do 50 złotych. Ale statystowanie w serialach ma jedną zaletę - można wziąć w nim udział parokrotnie i tylko wyjątkowo wprawne oko dostrzeże, że w kilku odcinkach pojawiają się w tle te same twarze...

Znacznie lepiej zarabia się przy filmach. Tu statysta może zarobić i 50 złotych i więcej. Sporo zależy od tego, jakim budżetem dysponują producenci filmu, ale i od powierzonego zadania. Inaczej opłacani są statyści w scenach zbiorowych, inaczej, jeśli scena rozgrywa się w biurze i pokazywana jest narada, w której bierze udział dwóch rozmawiających aktorów i czworo potakujących im statystów. Takie zadanie traktowane jest już niemal jak pełnoprawne zadanie aktorskie i odpowiednio wysoko opłacane. A największym szczęściem dla statysty jest udział w scenach realizowanych nocą. Wtedy stawka jest podwójna.

Najlepiej opłacani są statyści biorący udział w kampaniach reklamowych. Wszystko dlatego, że reklamówka telewizyjna, trwająca często mniej niż minutę, realizowana jest na bazie budżetu porównywalnego do budżetu skromnego pełnometrażowego filmu telewizyjnego. Za jeden dzień zdjęciowy w takim projekcie można otrzymać 200 i więcej złotych.

Za dzień zdjęciowy można zarobić sporo. Tyle że trzeba mieć świadomość, że ma się do czynienia z wyjątkowo kapryśnym rynkiem. Produkcje realizowane są z różnym natężeniem, dlatego w jednym miesiącu można zarobić kwotę znacznie przekraczającą średnią krajową, a w następnym - o owej średniej jedynie pomarzyć. Przedstawiciele agencji aktorskiej Absolwent przekonują jednak, że statysta z ich agencji miesięcznie bez trudu zarabia w okolicach tysiąca złotych. Dlatego z Absolwentem związują się często studenci oraz emeryci i renciści chcący dorobić sobie do stypendiów czy emerytur.

Statystowanie ma jeszcze jedną zaletę - może być znakomitym wstępem do aktorstwa. Paweł Szwed, dziś czterdziestolatek, zaczął pracować jako statysta na początku lat 90. Po kilku latach ukończył kurs aktorski i dziś ma na koncie role w kilku serialach.



Zobacz setki ofert pracy w serwisie GazetaPraca.pl

Zobacz także
  • Re: Statysta: zawód dla cierpliwych corgan 01.11.07, 18:20

    nika85, jesteś jeszcze młoda. Zapewniam Cię, że jeśli kiedyś popracujesz taknaprawdę to zmienisz zdanie i biegiem wrócisz na plan, gdzie te straszliwedeszcze i wiatry, oj Biedactwo to »

Sprawdż się

Sprawdż się

Myślisz, że znasz języki obce? Wejdź i dowiedz się, jak jest naprawdę!