Pośrednictwo nieruchomości - wiesz na co pracujesz

Karolina Łagowska, GazetaPraca.pl
14.07.2008 , aktualizacja: 14.07.2008 14:35
A A A Drukuj
Mimo cięcia kosztów biznes kręci się w najlepsze

Mimo cięcia kosztów biznes kręci się w najlepsze

Pracują jak detektywi: krążą po mieście i tropią najlepsze mieszkania, domy i tereny pod inwestycje. Negocjują z właścicielami, a dla klientów stają się powiernikami i przyjaciółmi. Są różni, ale łączy ich jedno: tempo pracy jak na nowojorskiej giełdzie

Zobacz oferty pracy w branży nieruchomości



Dwóch różnych pośredników, pracujących w jednym mieście, ale w różnych firmach i mających odmienne doświadczenia opowiada nam o swojej pracy. Anna Hawro to specjalistka do spraw inwestycji w Emmerson - największej w Polsce firmie zajmującej się nieruchomościami. Arek Piotrowicz - makler nieruchomości w popularnym biurze Iglica Nieruchomości we Wrocławiu. Z zapracowaną Anią spotykam się na szybkiej kawie. Z trudem znalazła dla mnie godzinkę. Do Arka idę do biura. Chwilę czekam, bo utknął w korkach wracając od klienta. Taka praca. Zaraz potwierdzi się to, co mówił mi kiedyś znajomy pośrednik: że dobry agent to zabiegany agent.

Sprzedać piasek Arabowi

Ania wpada na spotkanie jak piorun. Sukienka, burza kręconych blond włosów, duża torba z dokumentami. W branży pracuje już 10 lat. Zaczyna wcześnie rano i nigdy nie wie, o której skończy dzień pracy. Cały czas w biegu, ale nie potrafi żyć inaczej. Znajomi mówią o niej, że z taką charyzmą sprzedałaby nawet piasek na pustyni Arabowi. - Nieruchomości to praca z ludźmi, ale i z finansami. Trzeba mieć dystans. Jeśli traktujesz pieniądze jako środek do życia, to w porządku. Ale ja często spotykam się z ludźmi, dla których pieniądz jest celem samym w sobie i to jest smutne - zaczyna opowiadać.

Pieniądze to często w nieruchomościach temat numer jeden, bo: domy najczęściej się sprzedaje, jak jest rozwód. Tak samo mieszkania. Albo sprzedają dom spadkobiercy, których jest pięciu i nie mogą się dogadać. Wtedy pośrednik staje się powiernikiem, księdzem, przyjaciółką. - Często sytuacja zmusza do tego, by wejść z buciorami w czyjeś życie, a złapanie do tego dystansu bywa bardzo trudne - mówi Ania. - Wtedy praca pośrednika ma w sobie coś ze służby.

To, co Ania najbardziej kocha w tej pracy to oglądanie mieszkań. Zwłaszcza tych z rynku wtórnego. - Uwielbiam to robić. Są i piękne apartamenty i zwykłe mieszkania, ale w każdym z nich są meble, ubrania, widać duszę tego, kto w nim mieszka. Czasem klient kupuje mieszkanie w stanie katastrofalnym, totalną ruinę, ale robi z tego dzieło sztuki. A wiem, bo z wieloma klientami mam kontakt, z niektórymi nawet się zaprzyjaźniłam - mówi.

Pośrednicy z rozrzewnieniem wspominają ostatnie dwa lata, gdy nagle ruszył boom mieszkaniowy. - W Polsce potrzeby mieszkaniowe są bardzo duże, więc gdy banki zaczęły masowo udzielać tańszych kredytów, nagle zrobiło się coś, czego nikt nie przewidział - wspomina. To był czas, gdy harowali po kilkanaście godzin dziennie, by sprostać wymaganiom klientów, a nieruchomości sprzedawały się jak gorące bułeczki. Prawie wszystkim klientom udaje w końcu znaleźć się coś, czego szukają. Ale są wyjątki. - Z pewnym starszym małżeństwem obejrzałam chyba ze 30 mieszkań. Nie mogłam im dogodzić. W końcu okazało się, że bardzo fajnie im się ze mną spędzało czas i wybrali sobie taką formę rozrywki, bo mieli w planach remontować łazienkę. A nie mieli pomysłu, więc w każdym z prezentowanych mieszkań oglądali głównie łazienki - śmieje się Ania.

Kilka dni musiała też negocjować z lokatorami willi podzielonej na kilka mieszkań, bo klientowi tak dom się spodobał, że chciał kupić całość. - Ludzie najpierw byli w szoku, ale w sumie dostali super warunki i się zgodzili. Klient z willi zrobił piękny dom jednorodzinny - dodaje. Teraz Ania jest w Emmersonie specjalistką do spraw handlowych. Obsługuje firmy polskie i zagraniczne, wyszukuje grunty i budynki pod inwestycje. Zapotrzebowanie jest na wszystko: ostatnio poszły młyny i zapory na rzece pod budowę elektrowni. - Nie ma nudy - uśmiecha się agentka.

Przejrzeć klienta

Arek Piotrowicz z wrocławskiego biura Iglica Nieruchomości zaczął pracę w tym zawodzie w 2001 roku. Wcześniej uczył się i pracował w Londynie, doskonalił angielski. - Tuż po powrocie do nieruchomości do branży wciągnął mnie kolega. Wpadłem po uszy - mówi Arek, któremu bardzo odpowiadał tryb pracy agenta: ciągle w terenie, z klientami. - Tu zawsze coś się dzieje, nie muszę siedzieć osiem godzin za biurkiem, bo bym zwariował - śmieje się.

Jego znajomi wiedzą, że uśmiech i energia towarzyszy mu na co dzień. Nie zmusza się do tego, żeby być miłym dla klientów. A oni to czują. Arek: - Lubię ludzi. Lubię z nimi pracować. A jak w końcu znajdę dla kogoś to czego szuka, mam prawdziwą satysfakcję. Każde nowe zadanie zaczyna od spotkania z klientem. Najlepiej przy dobrej kawie i ciastkach, w miłej atmosferze. Wszystko po to, żeby nie tracić czasu i jak najdokładniej dowiedzieć się, czego klient szuka: domu, mieszkania, gruntu pod inwestycje. - Zajmujemy się zarówno rynkiem mieszkaniowym jak i komercyjnym, od wynajmu mieszkań po duże inwestycje. Najczęściej idą mieszkania. Teraz na topie są apartamenty; głównie nowe, prosto od deweloperów i te z wyższej półki. Jedna z najciekawszych ofert to apartamenty nad Odrą, przy ulicy Sikorskiego (Inwestycja Riverview ) Sprzedaż już się rozpoczęła. Pod koniec przyszłego roku w tym miejscu stał będzie apartamentowiec oferujący oprócz wysokiego standardu wykończenia, unikalny widok na rzekę, oraz uniwersytet. Po kilku latach w branży Arek jest w stanie określić, czego potrzebuje klient nawet dokładniej niż on sam. - Na przykład, przychodzi mężczyzna, który przeprowadza się tu z innego miasta. Chce mieszkać na Krzykach, bo słyszał, że to piękna dzielnica i zlokalizowana blisko centrum. Ale jak powie, gdzie będzie pracował i że ma dzieci, które potrzebują szkoły i przedszkola, okazuje się, że jestem w stanie zaoferować mu kilka ciekawszych i dużo lepszych propozycji, tak diametralnie różniących się od tego o czym myślał, że człowiek jest w szoku - wyjaśnia agent. Do Iglicy przychodzą też inwestorzy - coraz częściej to osoby prywatne, które szukają nieruchomości pod inwestycję, a nie do mieszkania. Czym się one różnią? - W swoim domu musisz dobrze się czuć, odpoczywać. Mieszkanie pod inwestycję musi przede wszystkim przynieść maksymalny dochód w jak najkrótszym czasie. To może być działka, którą później odsprzedasz deweloperowi albo kamienica, w której wynajmiesz mieszkania. Wachlarz ofert jest ogromny - zapewnia.

Ale praca pośrednika to nie tylko oglądanie mieszkań i spotkania z klientami. Pośrednicy wciąż się szkolą: z prawa, budownictwa, architektury, nowych materiałów budowlanych. - Często klient przychodzi i prosi nas o pośrednictwo tylko dlatego, że chce żebyśmy sprawdzili sytuację prawną mieszkania i zadbali o prawidłowość transakcji. Oczywiście to robimy. Każde porządne biuro współpracuje z kancelarią prawną i notariuszami, tak aby każda transakcja była bezpieczna dla klienta - mówi Arek.

Praca dla obrotnych

Zarobki pośredników owiane są lekką tajemnicą. W sumie łatwo wyliczyć 2 lub 3% od wartości danej nieruchomości (tyle średnio płaci się pośrednikowi po zawarciu udanej transakcji), ale nie wszystko z tego dostaje agent. - Na naszą pensję składa się część z tej prowizji plus stała kwota - mówi Arek. Ale średnio licząc, dobry agent zarobi od 3 do nawet 8 tys. złotych miesięcznie. Warunek jest jeden: musi zajmować się tylko tym. - To tak absorbujące zajęcie, że jeśli masz to robić dobrze, nie da się pogodzić tego z inną pracą. Nawet spokojną, biurową, bo który szef pozwoli ci odbierać sto telefonów w kilka godzin dziennie? - pyta Piotrowicz. Za to są i wymierne plusy. - W tej branży twoja praca bezpośrednio przekłada się na to, co masz w kieszeni. Po prostu wiesz, na co pracujesz - podsumowuje.

Zobacz oferty pracy w branży nieruchomości



Zobacz także