Dla pracodawców

Zaciągnij się. Do wojska...

Jacek Kowalski
22.09.2008 , aktualizacja: 22.09.2008 15:42
A A A Drukuj
Plakat zachęcający do wstąpienia do armii

Plakat zachęcający do wstąpienia do armii (Fot. www.wojsko-polskie.pl)

Po co masz szukać roboty w Anglii? Tam boom na Polaków już się kończy. Idź do wojska - to dobrze płatna praca, z bonusami i perspektywami. Tak twierdzi MON i nie są to twierdzenia bezpodstawne.
W 2009 r. odbędzie się ostatni pobór do wojska. Łapanki się skończą - zacznie się normalna robota w wojsku za godziwe pieniądze - zapewniają fachowcy z Ministerstwa Obrony Narodowej. I już zaczynają kusić potencjalnych kandydatów billboardami i telewizyjnymi reklamówkami. W sierpniu ruszył drugi etap kampanii MON, w ramach którego w największych miastach Polski (m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Szczecinie) oraz w kilkuset miejscowościach zawisło 2 tys. billboardów z hasłem: "Zawód żołnierz. Dołącz do najlepszych".

Kto obroni murarza?

Zespół Wały Jagiellońskie śpiewał kiedyś: "Ale żeby murarz wznosić domy mógł, czuwać musi żołnierz, by nie przeszkodził wróg". Murarzy mamy aż nadto, czas zadać fundamentalne pytanie: kto ich broni?

- Polska armia liczy teraz około 124 800 żołnierzy - mówi płk Cezary Siemion, dyrektor Departamentu Prasowo-Informacyjnego MON. I wylicza dokładnie: - Mamy 130 generałów, ok. 23 tys. oficerów, blisko 42 tys. podoficerów zawodowych i 11 480 zawodowych szeregowców. Natomiast niezawodowych armia liczy 48 300. A jak ma być po 2009 r.? - Chcielibyśmy, aby docelowo w wojsku polskim służyło 120 tys. żołnierzy. Z czego - jak planuje ministerstwo - 110 tys. to byliby żołnierze zawodowi, już nie z poboru, a pozostałych 10 tys. to byłyby tzw. Narodowe Siły Zbrojne. Czyli... - Byłaby to ochotnicza służba utrzymywana w rezerwie. Przydawałaby się na potrzeby reagowania kryzysowego, jak również dla wzmocnienia jednostek wojskowych w czasie wojny. Służba ta byłaby odbywana na podstawie kontraktów, głównie przez żołnierzy zwolnionych z czynnej służby wojskowej. Tak jest w tej chwili w krajach NATO - Polska po prostu wyrównałaby standardy. A więc murarze mogą spać i murować raczej spokojnie.

Na tych, którzy zdecydowaliby się na służbę zawodową, czekają teraz m.in. etaty kierowców transporterów opancerzonych, czołgów, samochodów ciężarowych; operatorów sprzętu, mechaników, elektromechaników, elektryków, techników, saperów, specjalistów łączności, sanitariuszy, chemików, magazynierów, muzyków, inspektorów. W armii tylko dla samych kierowców (z prawem jazdy kategorii C, D, E) czeka ponad sto etatów. Kandydaci mogą wybierać w jednostkach w Szczecinie, Bydgoszczy, Poznaniu, Olsztynie, Gdyni, Warszawie, Modlinie, Grudziądzu, Chełmnie, Ustce, Słupsku, Siedlcach, Międzyrzeczu, Toruniu, Giżycku, Czarnem czy w Darłowie. Jest więc w czym wybierać. Ale - czy to się w ogóle opłaci?

Służba - czyli co i za ile?

Potraktujmy zawodowe wojsko jak normalną ofertę pracy. Na co może liczyć 20-letni przysłowiowy Jan Nowak, decydując się na związanie zawodowego życia z armią?

Nie będzie miał źle. Przynajmniej pod jednym względem: robota jest pewna.

Na rynku pracy bywa różnie. A stara mądrość mówi: ksiądz i żołnierz zawsze będą mieli robotę. Naszego Nowaka nie dotkną żadne redukcje czy kryzysy na rynku zawodowców. Dodatkowo zyskuje możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę po 15 latach służby (dostanie wtedy 40 proc. uposażenia). Jeśli nasz przykładowy żołnierz zdecydowałby się na tę opcję (a wcale nie musi), będzie emerytem w wieku 35 lat, dostanie comiesięczną emeryturę, ale dodatkowo będzie mógł przecież dorobić sobie, np. otwierając własną firmę.

A ile zarobi w wojsku? Na początek niewiele. Jako szeregowy może liczyć na 2,2 tys. zł brutto miesięcznie (ale potrącą tylko 19 proc. podatku, bo wojskowy odpowiednik ZUS nie zabiera innych świadczeń). W przyszłym roku - jak zapewnia MON - szeregowy ma zarabiać 2,5-2,6 tys. zł. Trzeba jednak brać pod uwagę awans! A im wyższy stopień, tym lepsza pensja. Najprościej rzecz ujmując: oficerowie są podzieleni na tzw. grupy uposażenia. W ramach tych grup pensje różnią się, i to zasadniczo. Zarobki podoficerów zaczynają się od 2,7 tys. zł (tyle dostaje np. kapral). Natomiast pobory oficerskie to stawki od 3540 zł do 14,5 tys. zł (tyle dostaje generał).

Azymut na dodatki

To nie wszystko. Jako żołnierz będziesz jeszcze dostawał dodatki:

** równoważnik mundurowy - 2 tys. zł dla podoficerów i oficerów oraz 4,2 tys. zł dla generałów (wypłaca się go raz do roku);

** trzynastkę, jak w każdej normalnej firmie;

** gratyfikację urlopową - w ramach tego dodatku dostać możesz po 540 zł na każdego członka rodziny;

** jeśli zostaniesz dowódcą, będziesz dostawał "dodatek służbowy dla oficerów na stanowisku dowódczym" - maksymalnie 420 zł co miesiąc;

** a jak wytrzymasz w służbie dłużej niż pięć lat, za każdą "pięciolatkę" dodatkowo armia wypłaci co miesiąc 5 proc. pensji.

Dodatkowo szeregowy może też liczyć na bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie podczas ćwiczeń, poligonów, kursów, praktyk i podróży służbowych, umundurowanie i ekwipunek, urlop wypoczynkowy (26 dni roboczych) oraz dodatkowe urlopy wynikające ze specyfiki służby wojskowej, coroczny jednorazowy zwrot kosztów za przejazd oraz nagrody uznaniowe. Do tego dochodzi wiele dodatków, m.in. za rozłąkę z rodziną czy za każdy dzień rozminowywania dla sapera. Umowy podpisywane są do sześciu lat.

Można zarobić jeszcze więcej...

...ale wiąże się to z dużym ryzykiem. No ale cóż - młody człowiek zgłaszający się do pracy w wojsku musi wszak pamiętać, że jego robota nie będzie polegała na gryzieniu ołówków w biurze. Czasem trzeba też walczyć.

Zobacz także