W tym roku drogowcy gotowi na 200%

Milena Bryła
2009-11-05, ostatnia aktualizacja 2009-11-16 10:55

Zima oraz bliżej. Jak na atak śniegu przygotowują się drogowcy? Rozmowa z Grzegorzem Krawczykiem, pracownikiem BYŚ - Wojciech Byśkiniewicz, przy ul. Arkuszowej w Warszawie.


Dlaczego drogowców zima zaskakuje co roku?

To nie jest tak, że nas ta zima zaskakuje. Po prostu czasami pewne instytucje, które zarządzają naszą pracą, zwlekają do ostatniej chwili z przygotowaniami. I przez to czasem można mówić o zaskoczeniu nie tym, że spadł śnieg, ale tym, że spadł on dziś a nie za tydzień. Na ogół jednak to wszystko jest monitorowane i sprawdzane. Co roku od 15 października jesteśmy w stanie gotowości i liczymy się z tym, że lada chwili może zrobić się biało.

W tym roku jednak śnieg spadł sporo wcześniej. Nie byliście tym zaskoczeni?

Nie, nie, absolutnie. Byliśmy przygotowani i wiedzieliśmy, że będzie opad.

A czy ludzie doceniają waszą pracę? Czy może zawsze uważają, że moglibyście zrobić coś lepiej?

Generalnie większość osób docenia to, co robimy, ale są też tacy, którzy nie mają jakiegokolwiek pojęcia, jak wygląda nasza praca. Oczekują tego, że jak spadnie śnieg, to po pięciu minutach wszystko będzie czarne, będzie można chodzić, biegać i jeździć rowerem po ulicach. No a nie ma cudów. Mimo, że zawsze staramy się odśnieżyć wszystko jak najszybciej, to nie zawsze jest to możliwe w przeciągu chwili.

A czy zdarzało się Panu, że ktoś przychodził i chwalił waszą pracę?

Tak, głównie ludzie starsi. Czasem przychodzą i współczują, że pada śnieg, jest minusowa temperatura a my musimy pracować na zewnątrz w tych mrozach. Pytają, jak to możemy wytrzymywać itd.



Czy Pańska praca jest ciężka?

Tak, jest ciężka. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Jeżeli temperatura wynosi minus dziesięć, minus dwadzieścia, jest godzina druga w nocy i człowiek musi pracować, to nie jest to łatwe. Zawsze mamy pewien określony czas na ogarnięcie jakiegoś terenu, czy instytucji i nie ma wtedy czasu na rozmowy lub papierosa, bo trzeba ze wszystkim zdążyć. Jest to bardzo męczące i wymaga dużej siły i odporności.

A psychicznie? Co jest męczące?

Psychicznie najgorsze jest to, że ludzie często nie rozumieją, że człowiek naprawdę się stara i chce, żeby wszystko było dobrze. Czasem nie ma możliwości wszystkiego na raz odśnieżyć a przychodzi taki człowiek i się skarży, że nic nie robimy, bo on nie ma jak samochodem wyjechać.

Myślał Pan kiedyś o zmianie pracy? Żeby wracać o normalnych godzinach, pracować w cieple i spokoju?

To jest ciężkie pytanie. Właściwie to nie zastanawiałem się nad tym. Ale jest to chyba normalne, że każdy człowiek chciałby mieć lepiej, jeździć lepszym samochodem, mieszkać w ładniejszym, większym mieszkaniu... Ale szczerze przyznaję, że nie myślę nad zmiana pracy.

Uczestniczy Pan w "akcji zima" od 11 lat. Czy ta pora roku nie kojarzy się Panu przez to źle, z nawałem pracy w niskich temperaturach?

No cóż, większości osób zima kojarzy się z feriami, wyjazdami na narty itd. Mi kojarzy się z pracą. Z ciężką pracą. No ale co zrobić? Tak to już jest, że ktoś musi pracować, żeby ktoś mógł odpoczywać.

A jak ta praca wpływa na Pana życie prywatne? Czy musiał Pan rezygnować np. z Wigilii z rodziną?

Były takie sytuacje. No ale co zrobić, kiedy ma się dyżur... W zeszłym roku tak miałem, że Wigilię spędziłem właśnie na odśnieżaniu. Chciałbym żeby było tak, że najpierw jem kolację z rodziną, a potem wyruszam do pracy. Niestety tak nie jest. Pada śnieg, to my działamy i nie ma innej opcji. Na szczęście w pracy jest tego dnia tak, że podtrzymujemy się nawzajem na duchu i staramy się nie myśleć o tym, że jesteśmy w pracy zamiast w do domu z rodziną.

A czy w takiej pracy zdarzają się wpadki? Czy może czasem coś się psuje w najmniej odpowiednim momencie?

  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Re: W tym roku drogowcy gotowi na 200% bearowaty 15.12.09, 10:01

    W tym roku zima zaskoczyła drogowców tylko troszeczkę, bo jezdnia czarna,chodniki jak się patrzy, ale za to na ścieżce rowerowej zabić się można. Tozaskakujące, że śnieg pada także na DDR, »