Zawodowcy: Czego nie widzi ludzkie oko?

Discovery
2010-02-04, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 15:13

Zobaczyć niewidzialne! Jak naprawdę wyglądają obiekty, których nie widać gołym okiem? Ile pracy wymaga uchwycenie na fotografii bakterii, której wielkość jest mierzona w milionowych częściach milimetra i czy możliwe jest, aby zobaczyć tajemnicze siły, rządzące naszą planetą, na przykład grawitację?




Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Odpowiedzi na te pytania znają ludzie, którzy na co dzień zajmują się mikrofotografią. Uzbrojeni w najnowszy sprzęt, pozwalają nam zobaczyć to, czego nie widzi ludzkie oko. Ponad 300 lat po tym, jak Isaac Newton zaczął się zastanawiać, dlaczego jabłka z drzewa spadają na ziemię, znaleźli się szaleńcy, którzy zapragnęli pójść o krok dalej: skoro już wiemy, jak działa i skąd bierze się siła przyciągania, dlaczego nie można jej ująć na zdjęciu?

Jak wygląda praca człowieka, który zajmuje się projektem sfotografowania... grawitacji? Dr Michael Watkins, naukowiec pracujący przy GRACE (Gravity Recovery and Climate Experiment), twierdzi, że przeżywa niesamowity dreszczyk emocji przy każdej nowej fotografii niewidzialnej dla innych grawitacji. - To niesamowite, że po raz pierwszy możemy zobaczyć tę nierealną siłę, rządzącą nie tylko naszą planetą, ale i całym wszechświatem. Poświęciłem temu projektowi całe swoje życie i ani przez chwilę nie żałuję. Dotykamy prawie boskiej istoty, coś, co dotąd było niedostępne dla naszych oczu, nagle pojawiło się na fotograficznej kliszy!

Dr Michael wie, jak wiele korzyści może przynieść dokładne, fotograficzne zbadanie grawitacji. - Mam dobrą wiadomość dla wszystkich walczących z nadwagą. Zamiast poddawać się katuszom kolejnej superdiety, można przenieść się nad Zatokę Hudsona, gdzie grawitacja jest wyraźnie słabsza. Skutek może nie będzie oszałamiający - ktoś kto waży 70 kg, poczuje się lżejszy o niecałe 3 g - za to bez efektu jo-jo! A to wszystko dzięki GRACE.

Są ludzie, którzy zajmują się czymś zupełnie przeciwnym. Fotografia grawitacji z pewnością jest fascynującą dziedziną, ale czy równie fascynujące może być robienie zdjęć bakteriom i mikrobom, obecnym na naszych rękach? Znalezienie człowieka, który odpowie twierdząco na to pytanie, nie jest takie proste. Jednak udało się wyszukać naukowca, który dzięki fotografowaniu bakterii jest w stanie odpowiedzieć na miliony pytań dotyczących ich życia i zachowania.

Dr Paul Dawson zajmuje się nauką o żywieniu. Na co dzień robi pełne szczegółów zdjęcia mikroorganizmów i dzięki fotograficznym mikroskopom przeprowadza szereg interesujących eksperymentów. - Świat mikrobów jest niesamowity! Czy wiecie, że populacja bakterii w ciągu 15 minut podwaja liczbę swoich osobników, a w 10 godzin jedna bakteria może się rozmnożyć do miliarda?

Paul śmieje się z niektórych popularnych przekonań ludzi i w swojej naukowej pracy codziennie obala powszechnie krążące mity. - Większość matek uczy swoje dzieci, żeby po dotknięciu czegokolwiek w łazience, szczególnie deski klozetowej, natychmiast dokładnie myły ręce, gdyż znajdują się tam miliony zarazków. Zrobiliśmy mikrofotografię bakterii żyjących na desce klozetowej i porównaliśmy je z fotografią pozornie czystego, kuchennego stołu. Okazało się, że naliczyliśmy dużo więcej bakterii na blacie w kuchni niż na desce! Nie mówię już o zmywaku do naczyń - to prawdziwa mikrobiologiczna bomba!

Paul podważa również popularne myślenie, charakterystyczne dla wielu ludzi. Mówi ono, że jeśli podniesiemy przedmiot lub kawałek jedzenia z ziemi w czasie krótszym niż 5 sekund, wtedy bakterie z podłogi nie zdążą zainfekować leżącej na podłodze rzeczy. Doktor zrobił mikrofotografie kawałków jedzenia przed i po upadku na podłogę i okazało się jednoznacznie, że już po dotknięciu ziemi bakterie bez problemu opanowały drobiny pożywienia! - Teraz, w epoce nanotechnologii i lotów w kosmos, na niewielu osobach robią wrażenie zdjęcia mikroświata. Jednak kiedy zaczynałem, każda kolejna fotografia bakterii była dla nas wielkim wydarzeniem. Obchodziliśmy to jak narodowe święto. Używaliśmy mniej zaawansowanych technicznie aparatów i liczyliśmy, że może za setnym razem uda nam się uchwycić niewidzialne.

Naukowiec używa wielu wręcz kosmicznych maszyn, ale ma też proste rady dla początkujących, którzy kiedyś chcieliby zrobić karierę jako mikrofotograf. - Oczywiście ja dysponuję zwykle wysokiej klasy precyzyjnym sprzętem z rewelacyjną optyką, którego koszt o kilka rzędów wielkości przewyższa budżet, jakim dysponuje amator chcący spróbować swoich sił w mikrofotografii. Jednak już trochę droższy aparat fotograficzny i mikroskop będą przydatne do prostych zdjęć większych obiektów, na przykład owadów. Proponuję od razu skupić się na prostych, szkolnych mikroskopach.

Paul zaznacza, że najważniejsza przy wyborze tego sprzętu jest optyka. Warto pamiętać o kilku zasadach: najważniejsza jest jakość obiektywu, ważne jest też podświetlenie, które koniecznie musi być elektryczne. Potem wystarczy już tylko podłączyć najprostszy aparat cyfrowy i za chwilę zdjęcia fragmentu liścia czy kryształka soli będą gotowe!

Jeśli chcesz poznać efekty niesamowitej pracy mikrofotografów, oglądaj premierę Czego nie widzi ludzkie oko? W soboty o godz. 21:00 oraz w środy o godz. 21:30 na kanale Discovery Science.



  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów