Ofensywa Alior Banku: zatrudnią 1100 osób

Dariusz Brzostek
2010-02-15, ostatnia aktualizacja 2010-02-15 15:10

Na taką wiadomość bankowcy czekali od półtora roku. Wiele banków będzie zatrudniać - jeden nawet ponad 1,1 tys. pracowników w całym kraju.

- Mocno namieszamy w tym kotle - mówi Zbigniew Płuciennik, dyrektor departamentu zarządzania personelem w Alior Banku
- Mocno namieszamy w tym kotle - mówi Zbigniew Płuciennik, dyrektor...
Pracownicy kilku banków, z którymi rozmawialiśmy, już wysłali swoje CV, mimo że Alior nie rozpoczął jeszcze naboru do centrali firmy. - Najważniejsze, że coś się ruszyło - powtarzają pracownicy banków. - Wysłałem aplikację, bo dla mnie to szansa na awans - mówi Paweł. Pracuje w bankowości od ośmiu lat, obecnie jest specjalistą w departamencie operacji bankowych. Gdy we wrześniu 2008 r. do Polski dotarł kryzys, w banku Pawła nikt nie dostał podwyżki ani premii. Wielu pracowników przesunięto na inne stanowiska, wstrzymano przyjęcia do pracy.

Paweł liczy nie tylko na awans, ale też na podwyżkę. Tak samo Anna, 32-letnia analityczka z jednego z największych banków: - Każdy wysyła CV, bo to szansa na szybki awans. Nawet jeśli mnie nie przyjmą, to i tak mogę na tym zyskać. W moim banku zaczną się rozmowy z pracownikami. Firma musi dać zamrożone od kilkunastu miesięcy podwyżki. Inaczej najlepsi fachowcy odejdą.

Co na to inne banki? W większości trwają rekrutacje - od kilku do kilkudziesięciu osób na różne stanowiska. W całej Polsce w tej chwili kilkanaście banków oferuje kilkaset miejsc pracy. I tak np. Polbank zatrudni w oddziałach 45 osób. Eurobank przyjmie 38 osób, a 25 propozycji pracy lub współpracy oferuje mBank. Kolejne 20 wolnych stanowisk jest w banku Nordea. Największy polski bank PKO BP ma kilkanaście ofert pracy. Na stronie banku Millennium można znaleźć jedynie kilka ofert. Jednorazowo żaden z banków nie zatrudni więcej niż 200 pracowników. Skąd więc taka rekrutacja w Alior? - Kryzys nas nie przestraszył, idziemy zgodnie z planem, który bank wytyczył na pięć lat. Już dziś na jedno ogłoszenie zgłasza się do nas ponad tysiąc chętnych. Pierwsze stanowiska zostały już obsadzone, a to dopiero początek rekrutacji - mówi Zbigniew Płuciennik, dyrektor departamentu zarządzania personelem w Alior Banku.

Łukasz Radzikowski z firmy doradztwa personalnego Reed: - Od początku kryzysu w Polsce nie było takich megaprzyjęć do pracy. Przez wiele miesięcy wszyscy mówili tylko o zwolnieniach. Pierwszy objaw ożywienia w rekrutacji nastąpił dopiero pod koniec zeszłego roku. Jego zdaniem tak duża rekrutacja może oznaczać duże ruchy na rynku finansowym. - Na taką wiadomość czekali nie tylko pracownicy banków, ale także cały rynek pracy - dodaje Radzikowski. - Firma znalazła jakąś niszę na rynku i będzie chciała wykorzystać swoją szansę - uważa. Na dodatek może pozytywnie wpłynąć zarówno na rynek pracy, jak i na pensje pracowników z branży. - Skończy się zastój. Konkurencja będzie musiała zrewidować warunki pracy dla pracowników, nie tylko te płacowe - mówi Radzikowski.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 25 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów