Skończyły się czasy, kiedy pójście do "woja" było przykrym obowiązkiem. Wojsko już nie zmusza, żeby wstąpić w jego szeregi. I co się okazało? Od kiedy mamy zawodową armię, wcale nie jest tak łatwo zostać przyjętym. - W tej chwili w zasadzie nie rekrutujemy, chyba że ktoś się zwolni albo nagle okaże się, że potrzebujemy specjalisty, np. informatyka czy lekarza - mówi pułkownik Sylwester Michalski, rzecznik Sztabu Generalnego. - Obecnie potrzebujemy maksymalnie tysiąc osób. Z czego duża część to oficerowie. Szacunki na ten rok są następujące - wojsko zawodowe zatrudni maksymalnie dwa tysiące osób. A w kolejce czeka 20 tys. chętnych. - Mamy komfort - możemy wybierać najlepszych - mówi Janusz Sejmej, rzecznik Ministerstwa Obrony. - Zainteresowanie przyjęciem do zawodowej służby wojskowej jest ogromne. Choć nie jest łatwo, to warto się starać o tę pracę.
Pensja, podwyżka, awans - Co nas motywuje do pracy?
Płacą już w szkole Już w szkołach oficerskich i podoficerskich dostaje się całkiem niezłą sumkę. Kadeci w ośmiu wojskowych szkołach podoficerskich otrzymują 35 proc. najniższego uposażenia żołnierza, które wynosi 2,5 tys. zł brutto. Czyli w takiej szkole kandydat na podoficera dostaje 875 zł miesięcznie. W uczelniach wojskowych, na których studiują przyszli oficerowie, jest jeszcze lepiej. Już na pierwszym roku dostaje się 1000 zł miesięcznie. Wytrwali, którzy dotrą do piątego lub szóstego, mogą liczyć na 2 tys. zł. Żołnierz zawodowy może liczyć na całkiem dobrą pensję. Oficerowie, podoficerowie i szeregowi otrzymują uposażenie zasadnicze, którego wysokość zależy głównie od stopnia. W tej chwili to od 2,5 tys. zł dla szeregowego do 14,9 tys. zł dla generała. Ale to nie wszystko. Wszyscy żołnierze zawodowi są uprawnieni do otrzymywania rozmaitych dodatków, takich jak:
dodatek za długoletnią służbę wojskową, który przysługuje po trzech latach czynnej służby wojskowej - wynosi 3 proc. pensji podstawowej co trzy lata, a po od 15 latach rośnie co pięć lat o 5 proc. W sumie po 30 latach żołnierzowi należy się 30 proc. więcej;
równoważnik mundurowy; to 2 tys. zł dla podoficerów i oficerów oraz 4,2 tys. zł dla generałów (wypłaca się go raz do roku);
gratyfikacja urlopowa - nawet po 540 zł na każdego członka rodziny;
dodatek służbowy dla oficerów na stanowisku dowódczym - maksymalnie 420 zł co miesiąc;
rozłąkowe - za służbę z dala od rodziny;
dodatek za pełnienie służby w warunkach szkodliwych dla zdrowia lub uciążliwych - od 75 zł do 180 zł. Można też liczyć na pełne pokrycie kosztów wypoczynku dla dzieci, dofinansowanie dziecięcych pobytów w sanatoriach i na turnusach rehabilitacyjnych. Jest też coroczny jednorazowy zwrot kosztów za przejazd dla całej rodziny, comiesięczna darmowa podróż (gdy żołnierz nie mieszka z rodziną) oraz nagrody uznaniowe.
Gdy ktoś zaryzykuje i zgłosi się na zagraniczną misję, zarobi jeszcze więcej. Np. podoficer na misji do pensji dostaje dodatkowo 3,2-4,4 tys. zł co miesiąc.
No i emerytura! Dotąd był to bardzo istotny czynnik przy podejmowaniu decyzji o pracy w wojsku. Kto nie chciałby zostać emerytem po 15 latach pracy? Niestety, teraz szykują się radykalne zmiany. Żołnierze rozpoczynający służbę od 1 stycznia 2012 roku będą musieli pracować jak reszta Polaków, do 60. (kobiety) i 65. (mężczyźni) roku życia. Ci przyjęci do służby do końca 2011 roku zachowają stare przywileje. Jeśli jednak ktoś z jakichś przyczyn nie może pracować jako zawodowiec, jeszcze nie wszystko stracone. W tym roku armia chce przyjąć 10 tys. osób do Narodowych Sił Rezerwowych. Co to takiego? Ochotnicza służba, utrzymywana w rezerwie. Ma pomagać w sytuacjach kryzysowych a także w czasie wojny. Podobnie jest w krajach NATO, np. w USA od lat istnieje Gwardia Narodowa licząca pół miliona osób. W Polsce rezerwistów ma być mniej - zaledwie 20 tys. osób. Żołnierze NSR będą czuwali nad bezpieczeństwem w czasie pokoju, interweniowali w razie konfliktów lokalnych i regionalnych, a także brali udział w działaniach antyterrorystycznych. Mogą też wypełniać zadania poza granicami kraju.
Rezerwista, czyli kto? Służba żołnierzy NSR będzie polegała na udziale w ćwiczeniach trwających łącznie do 30 dni w ciągu roku. Będą się odbywały z przerwami w dniach ustalonych przez dowódców jednostek wojskowych. W szczególnych sytuacjach będzie trzeba pełnić służbę wojskową nawet przez 24 miesiące. Za zgodą żołnierza służbę będzie można przedłużyć o kolejne 12 miesięcy. Żołnierza NSR będzie można powołać w trybie natychmiastowym w przypadku klęsk żywiołowych, działań antyterrorystycznych czy akcji poszukiwawczych.
Jeśli jednostka wojskowa, do której zostanie przyjęty rezerwista, będzie przewidziana do udziału w misji, to żołnierz będzie mógł się o to ubiegać. Oczywiście jeśli będzie miał kwalifikacje i przygotowanie wojskowe. Na misjach najbardziej potrzebni są lekarze, prawnicy, informatycy. Kto jeszcze może się starać o przyjęcie do NSR?
W pierwszym etapie tworzenia sił (w 2010 r.) przyjęci zostaną przede wszystkim byli żołnierze zawodowi, a także żołnierze zwolnieni ze służby kandydackiej i dotychczasowi, wyszkoleni żołnierze rezerwy. Szczegółowe obowiązki żołnierzy NSR będą określone w kontrakcie zawieranym z dowódcą jednostki wojskowej. Taka umowa będzie trwała od dwóch do sześciu lat.
Pierwsze kontrakty będą podpisywane w drugiej połowie 2010 r. Docelowo o służbę w NSR będą mogli ubiegać się również ochotnicy bez przeszkolenia wojskowego. Będą mogli ją pełnić po odbyciu służby przygotowawczej. Ale dopiero od 2011 r. W sumie w ciągu dwóch lat przyjętych zostanie ok. 20 tys. rezerwistów.