"Na scenie zostawiłem dwa kolana"

rozmawiał Marcin Rybicki
16.03.2010 , aktualizacja: 16.03.2010 10:00
A A A

fot. E.Krasucka

"Panuje przekonanie, że balet to facet w rajtuzach chodzący wokół dziewczyny. Ludzie myślą, że to jest cholernie nudne, ale balet, tak jak i sport, poszedł do przodu. Jest niesamowicie widowiskowy"- o pracy i karierze tancerza baletowego opowiada Maksim Wojtiul, solista Teatru Narodowego - Opery Narodowej.
Ukończył Państwową Szkołę Baletową w Mińsku. W ostatniej klasie dostał angaż w Teatrze Wielkim w stolicy Białorusi. Półtora roku później był już solistą Teatru Narodowego - Opery Narodowej w Warszawie. Jeden sezon spędził w Kanadzie, gdzie tańczył w The National Ballet of Canada. Po powrocie do Warszawy występuje w czołowych partiach klasycznych i współczesnych baletów i jeździ z występami gościnnymi. Przez wielu krytyków uznawany jest za najlepszego tancerza w Polsce.

Ma wielu fanów w internecie. "He was by far the best male dancer on the stage", "wyróżnia się w gronie obecnych artystów baletu-mężczyzn. Potrafi nawet nie przejmując roli pierwszoplanowych skrzypiec stanowić pozytywny katalizator energetyzująco -mobilizujący dla koleżanek i kolegów na scenie."- to tylko dwa przykładowe wpisy z dyskusji o współczesnym balecie. Księga gości na jego stronie internetowej pęka w szwach. W serwisach plotkarskich - brak wyników dla zapytania "Maksim Wojtiul".

Ma za sobą operacje obydwu kolan. Ostatnia kontuzja ścięgna Achillesa wykluczyła go z prób na 2,5 miesiąca (rozmawiamy na początku lutego).

I co Pan teraz robi na chorobowym?

Nic (śmiech). Chodzę na zabiegi, czytam, przygotowuję się do sesji, ale jak nie tańczę, to tak jakbym nic nie robił. To jest mój pierwszy rok na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina. Znowu jestem uczniem.

Ma Pan 31 lat - to dla tancerza szczyt formy?

To najlepszy wiek. Ma się siłę, doświadczenie i fach w nogach. Optymalny wiek to 30 - 35 lat, ale to zależy również od tego w jakim teatrze się pracuje. Na zachodzie i wschodzie bardzo dużo się tańczy. My rocznie tańczymy około 50 baletów. Oni - nawet 150 więc możemy tańczyć dłużej.

Zastanawia się Pan co będzie Pan robił po balecie? Jakie są zawodowe losy Pana kolegów ?

Różnie bywa. Większą szansę na zostanie pedagogiem mają ci, którzy byli solistami. Inni próbują sił jako choreografowie. Kolejni zostają dyrektorami zespołów baletowych, ale to już ci najbardziej wybitni. Niektórzy tancerze kompletnie zmieniają zawód. To jest najtrudniejsza decyzja, ale coraz bardziej powszechna, bo rząd pozbawił nas wcześniejszych emerytur pomostowych. Możemy na nie przechodzić dopiero od 60-tego roku życia, ale wiadomo, że nikt tak długo nie tańczy. Wcześniej kończyło się karierę w wieku 45 lat, dostawało się jakąś pensję i można się było rozglądać za interesującym zajęciem. Teraz trzeba się zastanawiać czy jutro starczy na chleb. Jest presja.

To Pan już o tym myśli? Przecież młody z Pana człowiek?

Oczywiście, że myślę. Widzę do czego to wszystko prowadzi i to jest naprawdę straszne. Proszę sobie wyobrazić sytuację: jednego dnia jest Pan artystą Narodowego Baletu, a drugiego nie ma Pan środków do życia. Zgadzam się, że trzeba wprowadzać zmiany, ale jeśli rząd likwiduje emerytury, to powinien to zrobić dla tych, którzy mają teraz 20 lat i dopiero zaczynają karierę. Co mają powiedzieć ci, którzy mają teraz 40 lat? Jeszcze rok temu wiedzieli na czym stoją, a teraz takie zmiany!

Czemu rząd postępuje w ten sposób?

Ja nie chcę narzekać na rząd bo pewnie chce jak najlepiej, ale jak to się mówi, wyszło jak zawsze. Słyszeli pewnie, że coś, gdzieś funkcjonuje i teraz to wprowadzają. Ja uważam, że jeśli coś się robi, to trzeba to robić dobrze. Jesteś tancerzem - rób to dobrze. Wprowadzasz reformy - rób to dobrze.

Jest Pan bardzo rozgoryczony...

Jestem, jestem. Teraz mnie to nie dotyczy, ale boję się co będzie z moimi starszymi kolegami. Z baletem w ogóle. Ja nigdy bym nie oddał dziecka do szkoły baletowej, wiedząc że wieku 45 lat stanie przed problemem znalezienia kompletnie nowego zajęcia.

A kiedy Pan zaczynał tańczyć w wieku 5 lat, to czym kierowali się Pana rodzice?

Zaczynałem w przedszkolu. Żeby dziewczynka dostała się do kółka tanecznego, musiała przyjść z partnerem (wiadomo, że chłopaków trudno namówić do tańczenia). Poszedłem właśnie jako taki partner koleżanki. Na początku ćwiczyłem taniec towarzyski czyli przez 5 lat "Taniec z gwiazdami". Później gdy rodzice zobaczyli, że dobrze mi idzie postanowili to moje amatorskie tańczenie uczynić profesjonalnym. Tam skąd pochodzę profesjonalny tancerz, to taki który skończył szkołę baletową. Rodzice myśleli o mojej przyszłości. Wiedzieli, że w byłym ZSRR tylko sportowcy i artyści sztuki mogą zobaczyć świat. Tym się kierowali posyłając mnie w wieku 10 lat do szkoły baletowej.

A Pan co wtedy myślał. Co myśli dziecko, które musi wykonywać mozolne ćwiczenia? Dziecko, które odczuwa ból?

Oczywiście, że dziecko nie rozumie, że trzeba wykonywać ciężkie fizyczne ćwiczenia, ale ja ćwiczyłem prawie codziennie od 5 roku życia. Przyzwyczaiłem się do ciężkiej pracy i mój organizm też się przyzwyczaił. Na początku w szkole baletowej było ciężko. Nie lubiłem tego, ale starałem się dla dobrych ocen. Później zacząłem brać udział w spektaklach teatralnych i zobaczyłem pierwsze owoce pracy. Dopóki nie masz występów, dopóty nie rozumiesz po co te rozciąganie, po co te ćwiczenia. Wychodząc na scenę już wiesz, że bez pracy nie będziesz w stanie zatańczyć. Widzisz, że to jest potrzebne tobie, a nie profesorowi i rodzicom.

Zobacz także