Kolega z pracy opowiadał jak na szkoleniu uczył się robić "tygrysa". Stoisz pochylony do przodu i powoli napinasz mięśnie. Zaczynasz od łydek, potem uda, mięśnie brzucha i tak po kolei w górę. Na końcu nachylasz się jeszcze bardziej i z całej siły krzyczysz. Podobno taki potężny wysiłek fizyczny uwalnia endorfiny poprawiające samopoczucie i redukujące stres. Wystarczy jednak raz zobaczyć osobę w tej pozycji, żeby nigdy samemu nie spróbować.
To co robisz jak zdenerwuje cię czytelnik? Wychodzę na papierosa.
Stefan od 3 lat pracuje w dużej bibliotece. Nietypowe, zabawne, a czasem niemiłe sytuacje opisuje na blogu uslyszane-powiedziane-zapisane.blogspot.com. Wszystkie cytaty zamieszczone w tekście pochodzą właśnie stamtąd.
Często zdarzają się takie nieciekawe sytuacje? Nie przesadzajmy z tym stresem. Policjanci mają gorzej. U nich każdy klient jest "trudny". Czytelnik wyzywający nas od debili zdarza się raz na jakiś czas. Jak zaczynałem pracę, byłem przekonany, że do biblioteki przychodzą mili, kulturalni i oczytani ludzie. Tacy oczywiście stanowią większość, ale zdarza się też sporo wyjątków. Chama spodziewasz się na ulicy. Cham w czytelni to tarantula na białym dywanie.
Kiedy wpadłeś na pomysł, żeby stworzyć bloga? Nie pamiętam. W naszej pracy często zdarzają się jakieś przejęzyczenia, lapsusy i inne dziwne sytuacje. Zresztą pewnie nie tylko w bibliotece. Gdyby ktoś posłuchał naszej rozmowy, na pewno wyłapałby parę kwiatków. Czasami można na taką zabawną sytuację zareagować, ale trzeba wiedzieć jak to zrobić. Taki śmieszny dialog, odrobina humoru, bardzo ociepla wizerunek biblioteki. Zorientowałem się jednak, że ostatnio na blogu zamiast zamieszczać śmieszne rzeczy, coraz częściej piszę posty o osobnikach, którzy mnie wkurzyli. Nie do końca tak miało być. Ale te śmieszne sytuacje wciąż się zdarzają. Wyobraź sobie taką:
Czytelniczka: Przepraszam, czy ja mogę tutaj... tutaj wypożyczyć jakąś encyklopedię na temat historii nazwy buraka ćwikłowego?
Niezaskakiwalny Bibliotekarz (zupełnie niezaskoczony): Szuka pani "encyklopedii na temat historii nazwy buraka ćwikłowego"?
Czytelniczka: Tak.
Niezaskakiwalny Bibliotekarz: Nie sądzę by istniała taka encyklopedia...
Można wyodrębnić jakieś charakterystyczne grupy użytkowników? Po paru latach pracy już na wejściu wiem, czy z daną osoba będzie problem, czy nie. Jeśli widzę energiczną, dobrze ubraną kobietę po 50-tce, to trzeba uciekać. Ona będzie miała postawę pod tytułem "płacę i wymagam". Czytelnikom często myli się pewność siebie z pewnego rodzaju arogancją. Starsi ludzie to całkowicie osobna kategoria. Są bardzo mili, ale jednocześnie bardzo niesamodzielni. Kiedy taka osoba wchodzi do czytelni, wiem, że będę jej musiał poświęcić więcej czasu. To jest grupa, na którą trzeba się specjalnie przygotować i wykazać się sporym taktem. Ciekawą grupą są studentki pedagogiki. Jak widzę strach w oczach młodej dziewczyny, to z całą pewnością mogę przypuszczać, że zamówi książkę pedagogiczną.
Nieprzyjemnych sytuacji zdarza się dużo? Zależy jak zdefiniujesz nieprzyjemną sytuację. Dla niektórych występuje ona wtedy, gdy ktoś im nie odpowie "dzień dobry".
A dla Ciebie? Nie lubię, gdy się mnie wyzywa "od różnych". Nie lubię, gdy ktoś automatycznie przechodzi ze mną na "ty". Nie lubię, gdy ktoś podchodzi do mnie lekceważąco, albo na wstępie mówi, że jest dziennikarzem. Co z tego? Wydaje mu się, że potraktuję go lepiej, bo wykonuje ten czy inny zawód? Była kiedyś taka pani, która upierała się, żeby coś dla niej zrobić i gdy nie mogliśmy, to usilnie podkreślała, że jest dziennikarką.
Czego nie możecie zrobić? Ludzie chcą, żeby znaleźć im jakiś konkretny fragment w danej książce. Nie. Ja mogę dostarczyć egzemplarz, ale nie będę go wertował. Ludzie często mylą mnie z prawnikiem. Spodziewają się, że odpowiem na jakieś skomplikowane zagadnienie prawne. Taki przykład. Trochę autentyczny, a trochę wymyślony. Przychodzi pan i opowiada jak 40 lat temu pracował na stacji benzynowej i żąda, żebym odpowiedział mu, jak to wpłynie na jego emeryturę. Nie mogę również przynosić książek osobom korzystającym z czytelni. Jeśli zrobiłbym wyjątek dla jednej osoby, to musiałbym go zrobić dla kolejnych. Pamiętaj również, że nie jest tak, że ci czytelnicy siedzą i czekają, lecz są w ciągłym ruchu. Nie wiem jak kwestia odbioru książek jest rozwiązana w innych bibliotekach.