Latam... bo jest niebo

mt
2010-04-09, ostatnia aktualizacja 2010-04-09 12:41
Fot. Grzegorz Celejewski / AGENCJA GAZETA

Z Alojzym Dernbachem, pilotem, dwukrotnym mistrzem świata w motolotniarstwie, rozmawia Mikołaj Tocki.

Co Pan planuje na 12 kwietnia?

Nie wiem, a jaki to dzień? Poniedziałek? To raczej nic szczególnego nie planowałem...

Jest Międzynarodowy Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki...

No tak, rocznica lotu Gagarina, bodajże. U nas raczej obchodzi się Święto Lotnictwa Polskiego 28 sierpnia.

Czym Pan lata?

Czym się da. A poważnie, to wszystkim co mieści się w klasie tzw. mikrolotów, czyli statków powietrznych do 495 kg masy startowej. Są to: lotnie, motolotnie, samoloty ultralekkie, a ostatnio zacząłem latać wiatrakowcem, który zdobywa coraz większą popularność w Polsce. Głównie jednak latam motolotnią.

Co to jest?

Motolotnia? To chyba wszyscy wiedzą. W skrócie: trójkołowy wózek z miejscami ustawionymi jedno za drugim, z tyłu silnik i pchające śmigło. To wszystko podwieszone jest przegubowo pod skrzydłem lotni. Steruje się za pomocą "sterownicy", przemieszczając masę wózka wraz załogą w lewo, w prawo, do przodu lub do tyłu, co powoduje, że motolotnia skręca, zwalnia lub przyspiesza. Wysokość zmieniamy poprzez zmianę obrotów silnika za pomocą pedału gazu, umieszczonego pod prawą stopą.

Dlaczego pan lata?

Kiedyś zapytano znanego alpinistę, dlaczego chodzi w góry. Odpowiedział: "bo są". Tutaj można by powiedzieć podobnie "bo jest niebo". O lataniu marzyłem od zawsze, czytałem książki, budowałem modele. Z powodu niewielkiej wady wzroku nie przyjęto mnie do Dęblina, więc zająłem się lżejszą odmianą lotnictwa. Z perspektywy czasu myślę, że dobrze się stało. Latanie to wolność, a w wojsku chyba nie ma jej za dużo.

Nie boi się pan?

Latać? Nie, a na pewno nie bardziej, niż np. jazdy samochodem po zatłoczonej trasie. Strach towarzyszy nam w codziennym życiu. Jeżeli ktoś mówi, że się niczego nie boi, to albo kłamie albo jest, przepraszam, idiotą. Nie może to być, oczywiście, strach paraliżujący, ale taki, który pomaga zachować zdrowy rozsądek. Każe motocykliście zwolnić przed zakrętem, a pilotowi ominąć burzę.

Kobiety lecą na pilotów?

Trzeba by spytać kobiet. Myślę, że piloci od zawsze byli owiani nutą romantyzmu, przygody i to może pociągać. Niestety, im więcej latania, tym mniej przebywania w domu, a to już podoba się zdecydowanie mniej.

Każdy może być pilotem motolotni?

Każdy, kto skończył 15 lat (niepełnoletni muszą mieć zgodę rodziców), ma wykształcenie co najmniej gimnazjalne i przejdzie badania lotniczo-lekarskie. To nie są jakieś kosmiczne badania: analiza krwi, okulista, laryngolog i internista orzecznik. Wada wzroku nie jest przeszkodą, tylko trzeba latać w okularach i mieć przy sobie zapasowe.

Co trzeba zrobić, żeby zostać pilotem?

Nauczyć się latać. Zgłosić się do ośrodka szkolenia lotniczego, odbyć kurs teoretyczny, praktyczny, zdać egzamin i latać.

To hobby czy zawód?

Kiedyś było to hobby, potem przekształciło się w zawód. Razem z kolegami, jeszcze ze studiów (Wydział MEiL Politechniki Warszawskiej), założyliśmy niewielką firmę produkującą motolotnie. Prowadzę też szkołę latania, pracuję jako instruktor, testuję nowe motolotnie. Hobbystycznie czasami latamy na rajdy. Do motolotni można przytroczyć sakwy, zabrać mały namiocik, śpiwory, parę najpotrzebniejszych rzeczy i odlecieć w nieznane. Oczywiście to "nieznane" jest wcześniej dokładnie zaplanowane; wiadomo, gdzie będziemy lądować, gdzie tankować i nocować. W ten sposób w kilkanaście motolotni lataliśmy dookoła Polski, byliśmy na Litwie, Łotwie, na Węgrzech, a jeden z kolegów zaliczył nawet wyspy greckie. Były też przeloty przez Bałtyk, na Bornholm, czy do Szwecji. Poza tym latam również sportowo i to sprawia mi najwięcej przyjemności.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów