Pracując, pomagać

Marek Wiśniewski
2010-04-19, ostatnia aktualizacja 2010-04-19 10:17

Fundraiser kojarzy się z osobą, która zbiera po prostu pieniądze na cele charytatywne. W rzeczywistości to o wiele bardziej skomplikowane.

Katarzyna Stobiecka jako fundraiser w ciągu trzech miesięcy zebrała pieniądze na wyposażenie poczekalni dla dzieci oraz reorganizację gabinetów w Klinice Okulistyki w Krakowie
fot. Mateusz Skwarczek
Katarzyna Stobiecka jako fundraiser w ciągu trzech miesięcy zebrała pieniądze...
ZOBACZ TAKŻE
Fundraiserzy pracują na ogół dla organizacji pozarządowych - fundacji i stowarzyszeń. W przyszłości będą też na uczelniach, w szpitalach i instytucjach kultury. Dbają o to, aby ich pracodawca miał pieniądze na realizację swoich celów. Ich zadaniem jest tylko zbieranie pieniędzy, ale też usług, czy uzyskiwanie zniżek na różnego rodzaju potrzeby.

- Otrzymanie rabatu na transport chorego podopiecznego pozwala nam skuteczniej pomagać - mówi Michał Serwiński, kierownik działu fundraisingu w Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko".

Fundraiserzy działają różnymi metodami - pieniądze można zbierać bezpośrednio od osób prywatnych, kontaktując się z działami marketingu lub sponsoringu w firmach, organizując bale dobroczynne, rauty czy prowadząc sklepik typu second hand z przedmiotami podarowanymi przez ludzi i instytucje.

- Praca fundraisera ma różne poziomy wtajemniczenia - dodaje Sylwia Kobayashi, kierownik działu marketingu i pozyskiwania funduszy WWF Polska. - Fundraiserem może być młody człowiek - maturzysta lub student - zachęcający do wsparcia fundacji na ulicy, ale także specjalista do spraw marketingu z kilkunastoletnim doświadczeniem czy też negocjator w rozmowach z partnerami biznesowymi, który stara się o bardzo duże fundusze.

Ważnym zadaniem fundraisera jest dbanie o dobre relacje z donatorami, którzy powinni wiedzieć, jak wykorzystywane są przekazywane przez nich środki. Ważna zasada mówi, że nie wypada utrzymywać kontakt z darczyńcami tylko wtedy, gdy potrzebne są pieniądze.

Lepiej mało, a często

Nazwa stanowiska "fundraiser" nie doczekała się jeszcze polskiego odpowiednika. - Często fundraiserzy są określani w Polsce jako specjaliści ds. pozyskiwania funduszy unijnych - zauważa Robert Kawałko, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu. - To błąd, bo zakres działania profesjonalnych fundraiserów jest o wiele szerszy. Środki trzeba pozyskiwać z różnych źródeł i stosować do tego wiele narzędzi.

Niestety, ze szkodą dla wielu organizacji ich fundraiserzy skupiają się często tylko na pozyskiwaniu środków unijnych. W krajach starej Unii wiele organizacji pozarządowych padło ofiarą oparcia przychodów na unijnych dotacjach. Gdy dostępne fundusze się skurczyły, fundraiserzy nie zawsze potrafili pozyskać środki z innych źródeł.

- W Stanach Zjednoczonych 80 proc. środków fundraiserzy uzyskują od osób prywatnych jako małe darowizny - mówi Elżbieta Szczęk, która ukończyła nowojorską The New School na kierunku Nonprofit Management i przez wiele lat była fundraiserką w USA. - Jeśli organizacja potrafi zachęcić prywatne osoby, aby zobowiązały się do datków przez kolejnych kilka lat, to o wiele łatwiej może realizować swoje cele, niż opierając się na dużych dotacjach, których zniknięcie może zniszczy budżet.

Jak być skutecznym fundraiserem?

- Do moich obowiązków należą m.in. kontakt z darczyńcami indywidualnymi i sponsorami, współorganizacja zbiórek publicznych, przygotowywanie projektów specjalnych, pozyskiwanie środków poprzez wdrażanie w naszej organizacji nowych narzędzi fundraisingowych - opowiada Michał Serwiński.

Dobry fundraiser ma w sobie więcej z menedżera ds. komunikacji niż ze sprzedawcy czy konsultanta ds. pozyskiwania funduszy publicznych. Najskuteczniej działa, jeśli buduje długotrwałe relacje z donatorami i potrafi dobrze reprezentować swoją organizację.

- Fundraiser w Polsce traktowany często jako wykonawca, ktoś kto sam zajmuje się pozyskiwaniem pieniędzy, prowadzeniem korespondencji i pisaniem wniosków - zauważa Elżbieta Szczęk. - W krajach zachodnich i silnych, międzynarodowych organizacjach jedną ze strategicznych funkcji szefa fundraisingu jest koordynowanie prac zespołu, w którego skład wchodzą członkowie zarządu fundacji lub stowarzyszenia. Zespół ten wspólnie reprezentuje organizację na zewnątrz i używa swoich kontaktów oraz pomysłów do promowania działalności fundacji. Dzięki ich zaangażowaniu i autorytetowi fundraiser może działać naprawdę skutecznie.

Czy z tego można żyć?

- Jednym z najtrudniejszych momentów w mojej pracy jest napotykanie zdecydowanego "nie" ze strony potencjalnych darczyńców lub sponsorów - mówi Michał Serwiński. - Przełknięcie odmowy jest szczególnie ciężkie dlatego, że odbiorcami mojej pracy są ostatecznie ludzie potrzebujący wsparcia. Jeśli nie pozyskam środków, to po pierwsze nasza organizacja nie będzie w stanie komuś pomagać, a po drugie nie wykonam swoich zadań jako pracownik. To pierwsze jest dla fundraisera trudniejsze do zaakceptowania.

Dlatego w jego pracy ważna jest cierpliwość i długofalowe planowanie. Nie można liczyć na zdobycie dużych środków w parę miesięcy. Trzeba najpierw znaleźć osoby, które będą się utożsamiać z reprezentowaną przez fundraisera ideą, a potem zachęcić do zaangażowania finansowego.

- Fundraiser musi być psychicznie odporny - mówi Robert Kawałko. - Zwykle długo czeka się na odpowiedź instytucji w sprawie wsparcia finansowego, często spotyka z odmową.

Fundraiser to zawód jak każdy inny. Jego specyfika wynika przede wszystkim ze środowiska pracy, jakim są organizacje non profit. Stąd też praca fundraisera kojarzy się w Polsce ze stosunkowo niewysokimi płacami lub wolontariatem. - Polscy fundraiserzy na etatach zarabiają od 2 do 3 tys. zł - przyznaje Robert Kawałko. - To stałe pensje. Mogą też liczyć na premie za wyniki. Niezgodne z kodeksem etycznym Fundraisera jest jednak ustalanie gratyfikacji na zasadach procentu od pozyskanych dla organizacji środków. Rzuca to cień na przejrzystość relacji między donatorami a fundraiserami, rodzi też problemy przy wyliczaniu wynagrodzeń od darowizn niepieniężnych.

Najczęściej fundraiserzy zaczynają pracę od części etatu lub wolontariatu. Trudno jednak wtedy być skutecznym. Robert Kawałko uważa, że praca fundraisera jest tak pracochłonna, że w kilka godzin tygodniowo nie czyni się żadnych postępów. Zgadza się z tym Elżbieta Szczęk: - Fundraising to praca nie tylko na cały etat, ale wymagająca często dosłownie całodziennego zaangażowania. - Nawet w spotkaniach prywatnych wciąż trzeba reprezentować organizację, bo wiele zależy od osobistej postawy i kontaktów. Fundraiserzy w USA zarabiają od 60 do 150 tys. dolarów rocznie i nikogo to nie dziwi. To bardzo ciężka i wymagająca poświęceń oraz talentu praca. U nas zapotrzebowanie na skutecznych fundraiserów będzie także coraz większe - mówi Szczęk.

Potwierdza to Sylwia Kobayashi, której zdaniem możliwości pracy w tym zawodzie będą coraz większe, bo w Polsce coraz bardziej aktywizuje się sektor organizacji pozarządowych.

Dobry początek kariery

Fundraising, na początek jako wolontariat, często jest pierwszym krokiem do przyspieszenia kariery zawodowej. Aby odnieść sukces, osoby gromadzące środki na działanie fundacji muszą być komunikatywne i wszechstronne. Swoje doświadczenia fundraiserzy wykorzystują potem w pracy w działach marketingu, sprzedaży oraz na stanowiskach kierowniczych.

Katarzyna Stobiecka pracowała jako fundraiser dla Kliniki Okulistyki w Krakowie. Była bardzo skuteczna - działając samodzielnie, pozyskała w ciągu zaledwie trzech miesięcy środki na wyposażenie poczekalni dla dzieci oraz reorganizację gabinetów w przychodni. Doświadczenie i osiągnięcia zamierza wykorzystać jako atut przy poszukiwaniu pracy. - Szukam pracy jako menedżer i uważam, że to, czego dokonałam jako fundraiser, powinno być sygnałem dla pracodawców, że jestem przebojowa, skuteczna i komunikatywna - mówi nam.

Wiele osób nie zamierza przechodzić do biznesu i zostaje fundraiserami na całe lata. Praca ta pozwala im realizować własne idee i nabywać solidnych, cenionych na rynku pracy umiejętności.

- W naszej fundacji łączymy wszystko: możliwość tworzenia i realizacji własnej strategii, nabycia nowych doświadczeń w marketingu, a także, co najważniejsze - uzyskanie świadomości, że nasza praca pomaga np. fokom czy rysiom i ocala coś bezcennego - środowisko naturalne. Czego chcieć więcej? - pyta Sylwia Kobayashi.

Uważasz, że powinniśmy o czymś napisać? Chciałbyś podzielić się ciekawą historią? Napisz do redakcji GazetaPraca.pl na adres gazeta.praca@gazeta.pl w tytule maila wpisując "Kontakt".



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy