Zwierzę w roli świadka

Animal Planet
2010-05-21, ostatnia aktualizacja 2010-05-21 15:24
Fot. Animal Planet

Badanie próbek zawierających DNA, grupę krwi lub tkanki przestępcy pozostawione na miejscu zbrodni na stałe weszło już do arsenału działań podejmowanych w dochodzeniu do winnego popełnionej zbrodni. W śledztwie pomagają też świadkowie. Co jednak zrobić, kiedy jedyną żywą istotą, która widziała przestępcę jest... zwierzę?

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Zwierzęta nie potrafią mówić, ale mogą dostarczyć śledczym wielu cennych informacji. Zbieraniem i analizą śladów pozostawionych na ciele zwierząt zajmują się specjaliści - weterynarze sądowi. Zawodowcy nie tylko szukają sprawców okrucieństwa wobec zwierząt, ale są także biegłymi w szeregu spraw, w których informacji może dostarczyć wyłącznie zwierzę. W USA echem odbiły się sprawy pozornie niemożliwych do rozwikłania morderstw, które ostatecznie kończyły się skazaniem winnych. W 1996 roku po raz pierwszy w historii amerykańskiego prawa karnego DNA psa zostało przedstawione w postępowaniu dowodowym w sądzie, a szczeniak, który nie mógł ocalić swoich właścicieli, zyskał szansę, by przyczynić się do skazania ich zabójców. Szerokim echem odbił się również wyrok skazujący podejrzanego o zabójstwo młodej kobiety dokonany na podstawie sierści rottweilera, znalezionej na miejscu przestępstwa.

Czym tak naprawdę zajmuje się weterynarz sądowy i jak może przysłużyć się do złapania właściwego sprawcy zbrodni? - Dowody związane z jakimkolwiek przestępstwem muszą być przeanalizowane i zinterpretowane w odpowiednim kontekście. Aby właściwie wyodrębnić dowody, przeanalizować je i zinterpretować wyniki badań, trzeba znać zwierzęta i ich zachowania. To właśnie tym się zajmuję i taki jest mój wkład w wyjaśnianie tajemnic przestępstw - mówi dr Melinda Merck, weterynarz sądowa z Amerykańskiego Towarzystwa Zapobieganiu Okrucieństwu wobec Zwierząt (ASPCA). - Jestem znawcą zwierząt, prowadzącym dochodzenia w sprawie przestępstw przeciw zwierzętom - badam miejsce przestępstwa, a potem zwierzę. Następnie współpracuję ze śledczymi i prokuratorami, aby zebrać dowody i doprowadzić sprawę do sądu - dodaje.

Weterynarze sądowi występują jako biegli sądowi w dwóch rodzajach procesów: w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami oraz w przypadkach morderstw, w których zwierzęce ślady ostatecznie prowadzą do schwytania sprawcy. W przytoczonej powyżej sprawie, w której o skazaniu podejrzanego zdecydowało DNA psa, chodziło o wskazanie winnych brutalnego napadu na dom w Seattle, w którym zginęło młode małżeństwo. Z napadu żywy wyszedł jedynie 10-miesięczny Chief - mieszaniec pitbulla. Policja przeczesała dom w poszukiwaniu tropów i szybko aresztowała członków miejscowego gangu, jednak zabrakło niepodważalnych dowodów ich winy. Chief, który odniósł poważne rany podczas ataku, zdechł w trakcie operacji, ale jego rola w dochodzeniu dopiero się zaczęła. Do akcji wkroczyli biegli weterynarze i zajęli się badaniem śladów na ciele psa. - W przypadku takiego dochodzenia w większości przypadków badam miejsce popełnienia przestępstwa, a także zwierzę. Szukam dowodów, które mogłyby wskazać mi, czy przestępstwo miało rzeczywiście miejsce i co dokładnie się wydarzyło. Szukam śladów krwi, płynów, broni, trucizn, itp. Poszukuję wskazówek na temat rodzaju użytej broni - robię gumowy odlew każdej rany, aby dopasować do niej podejrzaną broń. W świetle ultrafioletowym wypatruję płynów, włókien i krwi. Posługuję się też urządzeniem o nazwie Blue Star, które podświetla niewidoczną krew na niebiesko. W domach, które mogą być toksyczne dla ludzi i zwierząt, przeprowadzam test na obecność amoniaku. Szukam też owadów, bo mogą dostarczyć najbardziej precyzyjnych informacji na temat czasu zranienia lub zgonu. Przy analizie tego typu dowodów współpracuję z kilkoma ekspertami sądowymi - komentuje dr Merck.

Badania biegłych wykazały, że krew znaleziona na ubraniu podejrzanego nie należy do ofiar, lecz do psa. Gdy badanie DNA dowiodło zgodności próbki z krwią Chiefa, stał się on nie tylko anonimową ofiarą i niemym świadkiem, ale też kluczowym elementem oskarżenia. Pierwszy raz w historii USA kod genetyczny zwierzęcia stał się czynnikiem skazującym podejrzanego na wiele lat więzienia.

Praca weterynarza sądowego, podobnie jak każdego innego biegłego, polega na zbieraniu i analizie dowodów w prowadzonej sprawie. Jedynie obiekt badań jest inny, zamiast ludzkich szczątków badają tkanki zwierząt. Zbierając dowody posługują się wieloma różnymi narzędziami. - Noszę ze sobą kilka zestawów narzędzi. Przy zakopanych szczątkach posługuję się specjalnymi narzędziami do odkopania grobu. Mam składaną siatkę do pobierania pomiarów, GPS, sito do przesiewania wykopanej ziemi, narzędzie do zbierania próbek ziemi, a także słoiki i torby na dowody. Mam siatkę do zbierania żywych owadów, specjalne słoiki i środek konserwujący, a także karty identyfikacyjne do oznaczania insektów. Noszę ze sobą specjalne termometry do pomiaru temperatury zwierząt i ich środowiska, lampę ultrafioletową, szkło powiększające, pastę Mikrosil do robienia odlewów, sprzęt do zbierania śladów kryminalistycznych, Blue Star, fenoloftaleinę do wykrywania krwi oraz wszelkiego rodzaju szczypce i pojemniczki. Kiedy zjawiam się na miejscu przestępstwa, nigdy nie wiem, co znajdziemy, ani co będzie nam potrzebne, więc noszę ze sobą wszystko - mówi dr Merck.

Zazwyczaj pracą weterynarza zajmują się ludzie, którzy kochają zwierzęta. Jak radzą sobie z emocjami, kiedy muszą badać przypadki okrutnego traktowania zwierząt bądź ich śmierć w koszmarnych wypadkach? - Niewątpliwie trudno pracować przy takich przypadkach, bo świadczą one o całkowitym rozpadzie więzi człowieka ze zwierzęciem. Sądzę, że praca weterynaryjna nauczyła mnie rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze. Nie można poddawać się emocjom podczas pracy. Gdy mam do czynienia z okrucieństwem, staram się traktować je jak łamigłówkę, którą muszę rozpracować. Moim celem jest zebranie dowodów, aby znaleźć i skazać przestępcę. Zdaję sobie sprawę z tego, co się wydarzyło i muszę zrobić wszystko, żeby sprawiedliwości stało się zadość. To bardzo trudne ze względu na moją empatię wobec zwierząt, ale najlepsze, co mogę dla nich zrobić, to służyć im swoją pracą - kończy dr Merck.

Więcej o tym, jak pracują weterynarze sądowi i jakie sprawy zdołali rozwikłać, zobaczysz w programie Zwierzę w roli świadka w każdy piątek o godzinie 21:30 na kanale Animal Planet.



  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów