Przełamywacze barier pilnie potrzebni

Przemysław Jedlecki
2010-07-19, ostatnia aktualizacja 2010-07-19 11:48

Niepełnosprawni mieszkańcy metropolii Silesia potrzebują asystentów. Katowickie stowarzyszenie FAON apeluje do miast o stworzenie programu, dzięki któremu będzie można ich zatrudnić w każdym mieście.


Fot. Jarosław Kubalski / AG
Niepełnosprawni, którzy mieszkają w miastach metropolii Silesia (14 miast Górnego Śląska i Zagłębia zrzeszonych w Górnośląskim Związku Metropolitalnym), tak samo jak inni mieszkańcy pracują, uczą się czy robią zakupy w różnych miejscowościach. Problem w tym, że nie wszędzie są w stanie sami sobie poradzić. Dlatego muszą korzystać z pomocy asystentów. - Nie wszystkie schody da się ominąć albo zlikwidować, osoba na wózku nie sięgnie do każdej półki w sklepie. Do tego potrzebny jest asystent - mówi Joanna Zarzycka ze stowarzyszenia FAON. Razem ze współpracownikami przygotowała projekt stworzenia metropolitalnego systemu asystenta osób niepełnosprawnych. - Tyle że jeśli nawet w którymś z miast są takie osoby, to samorządy nie godzą się na to, by pomagały mieszkańcom innych miast. W naszych warunkach, gdy przemieszczamy się każdego dnia, to absurd - mówi.

Dlatego liczy na to, że Górnośląski Związek Metropolitalny pomoże w stworzeniu systemu i porozumienia między miastami Silesii. - Chcemy namówić do takiego porozumienia gminy - dodaje Zarzycka. Wyjaśnia, że wystarczy, by w każdym mieście było dwóch asystentów. - Oni nie będą świadczyć usług opiekuńczych. To mają być fizyczni "przełamywacze barier" - dodaje.

Koszt zatrudnienia jednego asystenta to dla gminy ok. 3 tys. zł miesięcznie. Skromną, symboliczną opłatę mają też wnosić niepełnosprawni, którzy będą korzystać z pomocy. Wielką zaletą pracy asystentów jest też to, że mogą korzystać z nich także ci niepełnosprawni, którzy pracują. - Prawda jest taka, że gminne ośrodki pomocy społecznej są nastawione na pomoc tym, którzy pracy nie mają i wymagają opieki. My mówimy: ludzie potrzebują też usług asystentów - argumentują niepełnosprawni, którzy przyszli na spotkanie FAON i GZM.

Asystentem nie może jednak zostać każdy. Najpierw trzeba ukończyć specjalistyczne kursy albo studium policealne. - Trzeba mieć predyspozycje. Warto też pamiętać, że najtrudniejsze w tej pracy są kontakty z osobą niepełnosprawną. Muszą być oparte na profesjonalizmie. Tu nie ma miejsca na zażyłość. Chodzi o dobrą usługę, kompetentną pomoc. Asystent to konkretny zawód poparty wiedzą - podkreśla Zarzycka.

Na razie nie wiadomo, czy miasta metropolii zdecydują się na stworzenie systemu asystentów. Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, chce jednak, by zarząd GZM zajął się tą sprawą jak najszybciej. - Projekt jest ciekawy i wart uwagi. Trzeba go jednak zderzyć z możliwościami finansowymi naszych miast - zastrzega Krzysztof Krzemiński, rzecznik GZM.

Tymczasem dobrych przykładów nie brakuje. Asystenci od 2006 r. pracują w Warszawie. Utrzymuje ich samorząd. Niepełnosprawni za trzy i pół godziny ich pracy płacą symboliczne 4 zł. - Mamy 39 asystentów. Z ich usług korzysta w sumie 900 osób - mówi Magdalena Olędzka, koordynator programu w Warszawie. Podkreśla, że asystenci powinni być wszędzie tam, gdzie mogą być potrzebni. - Oni wychodzą z ludźmi z domu, a to jest nieocenione. Nasi klienci chodzą dzięki temu na zakupy, do kina czy do solarium. Uprawiają też sport. Żyją tak jak osoby pełnosprawne i to jest najważniejsze - mówi Olędzka.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów