Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi
Głównie do takich ludzi kieruje swoją ofertę Wojsko Polskie i Ministerstwo Obrony Narodowej. 1 lipca rozpoczęła się rekrutacja do Narodowych Sił Rezerwowych, jednostki uzupełniającej wojsko zawodowe. Przez pierwsze dwa tygodnie zgłosiło się ponad 600 chętnych. Zdaniem ministerstwa wynik ten dobrze rokuje na przyszłość. Do końca roku wojsko chce przyjąć 10 tysięcy rezerwistów. Jest miejsce dla kierowców, kucharzy, krawców, kowali i oczywiście lekarzy, inżynierów, informatyków etc. Na stronie internetowej Wojska Polskiego znajduje się wyszukiwarka, dzięki której kandydat może sprawdzić czy jego umiejętnosci i przygotowanie odpowiadają aktualnym potrzebom armii.
Narodowe Siły Rezerwowe mają pomagać w zwalczaniu klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków, w przedsięwzięciach z zakresu zarządzania kryzysowego, realizacji zadań poza granicami kraju, we wzmocnieniu zasadniczych jednostek wojskowych, w modernizacji baz szkoleniowych, przeprowadzeniu remontów, konserwacji sprzętu etc.
Jak wojsko chce zachęcić do wstępowania do Sił Rezerwowych? Na pewno nie poprzez wynagrodzenie, bowiem proponowana stawka dzienna wynosi ok. 80 zł. Rezerwista zobowiązany jest odbyć łącznie 30 dni płatnego
szkolenia w roku, może być również wezwany na służbę w razie nagłej potrzeby. To daje ok. 2,5 - 3 tysięcy złotych rocznie.
Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich mówi wprost, że oferta ta skierowana jest przed wszystkim do ludzi związanych z wojskiem, zainteresowanych tą tematyką, a także do patriotów i ludzi chcących poświęcić swój czas, by pomagać w sytuacjach kryzysowych.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to sposób na zdobycie taniej siły roboczej. Raczkujące wojsko zawodowe ma przed sobą jeszcze wiele pracy, zanim faktycznie stanie się armią profesjonalistów. Ostatnia wielka powódź pokazała, że mogą zdażyć się sytuację, w których dodatkowe kilka tysięcy rąk do walki z tragedią okazuje się niezbędne. Wojsko liczy na to, że są jeszcze ludzie, którzy w imię pewnych wartości będą gotowi wstąpić do NSR.
Sprawdźmy co trzeba zrobić, by zostać żołnierzem rezerwy: jakie warunki należy spełnić i czego można oczekiwać w zamian.
Podstawowym źródłem tworzenia Narodowych Sił Rezerwowych mają być żołnierze po zwolnieniu z zawodowej służby wojskowej oraz dotychczasowi żołnierze rezerwy.
Ochotnicy, którzy nie przeszli przeszkolenia wojskowego, a którzy są zainteresowani taką formą służby mają być kierowani do służby przygotowawczej, której struktury już powstają. Przejdą szkolenie wojskowe, które będzie trwało od 4 do 6 miesięcy. Po takim szkoleniu zostaje się żołnierzem rezerwy i dopiero wtedy można wstąpić do Narodowych Sił Rezerwowych. Wojsku zależy na tym, by Siły Rezerwowe składały sie z dobrze wyszkolonych ludzi, którzy cały czas będą podnosili swoje kwalifikacje.
Żeby zostać żołnierzem NSR trzeba zatem być po słuzbie wojskowej, lub tuż przed jej zakończeniem. Kandydat do przyjęcia obowiązków w ramach NSR powinien spełniać ogólne wymagania dotyczące osób powoływanych do czynnej służby wojskowej (obywatelstwo polskie, odpowiedni wiek oraz zdolność fizyczną i psychiczną do pełnienia czynnej służby wojskowej). Ochotnik musi posiadać orzeczenia lekarskie potwierdzające jego zdolnośc do podjęcia służby, nie może być karany, musi posiadać odpowiednie wykształcenie (co najmniej gimnazjalne dla stanowisk ze stopniem szeregowca, średnie dla podoficerów, lub wyższe dla oficerów). Kandydat musi również zaliczyć sprawdzian sprawności fizycznej. Po złożeniu odpowiednich dokumentów i przejściu testów dowódca jednostki decyduje o przyjęciu ochotnika. Kontrakt podpisuje się na okres od 2 do 6 lat.
Poza standardowym żołnierskim "wiktem i opierunkiem" i wszelkimi prawami, które przysługują żołnierzom, ochotnik podczas pełnienia służby kryzysowej może liczyć na dofinansowanie kosztów studiów lub innej formy nauki, zwłaszcza w specjalnościach wojskowych wymagających podwyższonych kwalifikacji. Ma pierwszeństwo w zatrudnieniu w urzędach administracji publicznej na stanowiskach związanych obronnością kraju. Przysługują mu bezpłatne badania lekarskie, szczepienia i turnusy leczniczo-profilaktyczne. Zapewnia mu się również: ochronę uprawnień pracowniczych tj. pomoc prawną, ochronę przed zwolnieniem w jego miejscu pracy, wliczanie czasu służby do czasu pracy, doliczanie byłym żołnierzom zawodowym czasu służby w NSR do
emerytury, opłacanie
ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego w okresie pełnienia czynnej służby wojskowej. W planach są również dodatki motywacyjne i nagrody za osiągnięcia i wzorową slużbę wojskową.
Skuteczność systemu motywacyjnego będzie jeszcze analizowana. MON na podstawie swoich obserwacji będzie rozważał jego całkowitą zmianę lub udoskonalenie.
Istotną sprawą jest zapewnienie zadowalających rozwiązań dla pracodawców żołnierzy NSR. Jak przewiduje MON większość ochotników będą stanowić ludzie pracujący na etacie. Aby przekonać pracodawców do współpracy ministerstwo przygotowało akcję promocyjną. Jak mówi rzecznik Sztabu Generalnego Płk. Michalski, wysyłane mają być listy informujące o służbie i oferowanych warunkach dla pracodawców, przygotowane są także spoty reklamowe i film prezentujący ideę NSR.
MON zdaje sobie sprawę z możliwości występowania problemów związanych z pracodawcami, którzy na pewno z dużą dozą nieufności będą podchodzić do tego typu inicjatyw. Wojsko zamierza ich przekonać.
Żołnierz rezerwy po zapoznaniu się z terminami ćwiczeń, ma o nich niezwłocznie poinformować swojego pracodawcę. Terminy mają być układane tak, by zajmowały jak najmniej standardowego czasu pracy. Na czas czynnej służby wojskowej pracodawca ma obowiązek urlopowania pracownika. Za jego nieobecność w pracy z budżetu państwa wypłacane będą rekompensaty. Świadczenie będzie rekompensowało koszty poniesione przez pracodawcę z tytułu zatrudnienia nowego pracownika na czasowe zastępstwo żołnierza rezerwy, lub z tytułu powierzenia tego zastępstwa innemu pracownikowi zatrudnionemu dotychczas u tego pracodawcy.
Jak oficjalnie twierdzi MON to przedsięwzięcie służy także gromadzeniu doświadczeń. Funkcjonowanie NSR będzie podstawą do weryfikacji przyjętych rozwiązań, a także wypracowania i wdrażania nowych pomysłów. MON liczy także na pozytywny odbiór wśród opinii publicznej, i poparcie największych sił politycznych. Wydaję się, że wszystko zależy od skuteczności akcji promocyjnej.
Mówi się, że formuła podobna do NSR sprawdziła się w wypadku amerykanskiej Gwardii Narodowej i że rozwiązanie tego typu przyjęła większość państw Europy Zachodniej. Problem polega jednak na tym, że struktury amerykańskiej Gwardii Narodowej są liczniejsze, lepiej zorganizowane i wyposażone niż cała nasza armia zawodowa, a poza tym żołnierze Gwardii Narodowej są zatrudnieni w armii na etacie, a ich uposażenie na pewno sięga sum większych niż 80 złotych za dzień służby.