Nie śpij na szkoleniu bhp

Marcin Walków
2010-08-23, ostatnia aktualizacja 2010-08-23 11:25

Pracownicy często uważają, że na szkoleniu bhp niczego się nie uczą. A pracodawcy? To ich obowiązkiem jest przeszkolić pracujących. Mniej wypadków to korzyść dla obu stron.


Fot. Jacek Łągowski
"Choć siwizna włosy prószy, widzą oczy, słyszą uszy. Ręce całe, nogi całe, bo...
SERWISY

Jak dobrze znasz swoje prawa w pracy? - sprawdź się



Pracownik ma obowiązek przestrzegać przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny w pracy, a pracodawca musi go w tym zakresie przeszkolić - w czasie pracy i na swój koszt. Tak mówi kodeks pracy. W praktyce każda przygoda z nową firmą musi rozpocząć się od spotkania z bhp-owcem. Zasady i zakres szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy określa rozporządzenie ministra gospodarki i pracy z 2004 roku. Podczas co najmniej trzech godzin lekcyjnych nowo przyjęty pracownik ma poznać m.in. przepisy oraz zasady bezpieczeństwa i higieny pracy w danej firmie. Następnie pod okiem przełożonego zapoznać się z ryzykiem na stanowisku pracy. Przepisy mówią też, że instruktaż stanowiskowy przeprowadzi bezpośredni przełożony lub pracodawca. - Czy faktycznie to robi? Czy jest do tego przygotowany merytorycznie i metodycznie? - pyta Michał Knotek, specjalista bhp z Warszawy. Podkreśla, że to bhp-owiec dysponuje doświadczeniem w dziedzinie oceny ryzyka i zapobieganiu wypadkom. Jest też bardziej zmotywowany, by nie dopuścić do wypadku w pracy, ponieważ spotyka się z poszkodowanymi, pełniąc funkcje w zespołach powypadkowych.

Czasami szkolenie odbywa się w tempie ekspresowym lub tylko na papierze. Może to odpowiadać pracodawcy i pracownikowi, dopóki sprawa nie wyjdzie na jaw. W przypadku, gdy z ustaleń kontroli pracodawcy wynika, że mogło dojść do fikcyjnego szkolenia, inspektor pracy powiadamia prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy w dokumentach. W 2009 r. inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy ujawnili dwa (!) przypadki poświadczenia odbycia szkolenia wstępnego pracowników, mimo że w istocie do nich nie doszło, oraz trzy przypadki wydania zaświadczenia o ukończeniu szkolenia okresowego pracownikom, którzy, według ustaleń inspektora pracy, nie brali w nich udziału - informuje "Gazetę" Główny Inspektorat Pracy.

Bhp-owcy przyznają, że inspekcja pracy dokładniej sprawdza, czy szkolenia się odbyły, jeśli kontrola jest wynikiem skargi pracownika (można ją złożyć anonimowo) oraz gdy podczas badania przyczyn wypadku śmiertelnego wychodzi na jaw, że pracownicy nie mają elementarnej wiedzy na temat bhp. Pracodawca, który nie zapewnia pracownikom szkoleń wstępnych i okresowych, popełnia wykroczenie przeciwko prawom pracownika i grozi mu kara grzywny.

Kłopoty czekają też pracownika, który ulegnie wypadkowi w pracy i będzie starać się o odszkodowanie. - Pracownik, podpisując taki dokument, nie będzie mógł bronić się tym, że do wypadku doszło z winy pracodawcy, który nie poinformował go o ryzyku oraz zasadach bezpieczeństwa i higieny pracy - mówi mec. Marta Szeja-Dmowska, specjalista prawa pracy z Warszawy. - To na pracowniku spoczywać będzie obowiązek udowodnienia, że szkolenie się nie odbyło.

Uczyć od najmłodszych lat

Problem może leżeć głębiej. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" od kilku lat postuluje o zmiany w przepisach dotyczących szkoleń bhp. Piotr Sarnecki, ekspert departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy PKPP Lewiatan, pokazuje projekt z 2003 roku. - Wyobrażam sobie dobrze funkcjonujący system, w którym częstotliwość, zakres i sposób szkolenia są zależne od ryzyka i zagrożenia charakterystycznego dla danej branży. Są branże, w których szkolenie bhp nie musiałoby w ogóle się odbywać.

Podaje przykład pracy administracyjno-biurowej w firmach mających siedziby w domach jednorodzinnych właścicieli, kamienicach, gdzie na pracownika nie czeka więcej zagrożeń niż na zwykłego lokatora. Co innego w fabrykach czy przemyśle wydobywczym, gdzie praca wymaga obsługi maszyn i urządzeń, a błąd może doprowadzić do tragedii. - Życie samo zróżnicowało skalę niebezpieczeństwa oraz ryzyka i można by się do tego po prostu jakoś dostosować - dodaje Sarnecki. - Znam przykłady pracodawców, którzy robią więcej, niż wymaga od nich kodeks pracy. Wymienia przeprowadzane dwa razy do roku symulacje, zastosowanie konkretnych rozwiązań w sytuacjach stresowych, gdy bezpieczeństwo jest zagrożone, zamiast teoretycznych pogadanek.

Tymczasem elementarną wiedzę na temat bhp pracownik ma zdobyć nie na szkoleniu, ale... w szkolnej ławce. Zagadnienia z tego zakresu są w podstawie programowej na wszystkich etapach kształcenia. Już w najmłodszych klasach szkoły podstawowej powinny być realizowane treści z zakresu bezpieczeństwa. - Najmłodsi uczą się bezpiecznych zachowań w każdym środowisku życia. Młodzież powinna zostać przygotowana do przejścia ze środowiska nauki do pracy - mówi Krystyna Świder, kierownik Centrum Edukacyjnego w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy - Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie. - Uczniowie szkół ponadgimnazjalnych poznają podstawowe zagrożenia w miejscu pracy, prawo pracy.

Argumentem, dlaczego taka edukacja w polskich szkołach kuleje, przez lata był brak podręczników i narzędzi. Stworzyli je kilka lat temu wspólnie naukowcy i nauczyciele w CIOP-PIB. - Tysiące książek i płyt rozesłaliśmy bezpłatnie po szkołach przez te lata - Krystyna Świder pokazuje zestawy podręczników, foliogramów. - Część szkół je odsyłała. Bała się otworzyć, myśląc, że będzie musiała zapłacić.

Dobre szkolenie, czyli jakie?

Szkolenie bhp trzeba dobrze przygotować i określić potrzeby jego uczestników. Piotr Dziadura na początku robi anonimowy test z pięcioma pytaniami. Jeśli podstawowe zagadnienia są opanowane, zamiast opowiadać o podstawach z kodeksu pracy, więcej czasu poświęca na analizę przypadków. Kluczem do sukcesu jest sposób dotarcia do pracowników.

- Na budowie chodzę w gumiakach, mogę mieć krawat. Natomiast kalosze robią piorunujące wrażenie, ja jestem dla nich swój - mówi "Gazecie" Dziadura. - Pod pachą karton papieru, taśma klejąca, gdzieś na ścianie nalepiam flipcharta i chłopakom się rysuje. - Ze szkoleniem bhp jest jak ze studiami. Wykładowca może sprzedać wiedzę w sposób atrakcyjny albo od 20 lat odczytywać tę samą książkę - zwraca uwagę Piotr Sarnecki. - Dobrze przygotowana prezentacja multimedialna jest standardem w korporacjach - mówi "Gazecie" Michał Knotek. - W ostatnich latach szkolenie bhp otwiera się na nowe formy nauczania.

Pracownicy administracyjno-biurowi mają możliwość odbywania szkoleń okresowych bhp z wykorzystaniem e-learningu. Krystyna Świder pokazuje informacje na stronie CIOP-PIB. - Pracownik ma miesiąc na opanowanie materiału, potem w Instytucie zdaje egzamin końcowy i otrzymuje zaświadczenie.

W Polsce rocznie dochodzi do 70-80 tys. wypadków w pracy, co pod względem bezpieczeństwa w pracy w Europie plasuje nas na szarym końcu. Według danych GUS w pierwszym kwartale 2010 roku miało miejsce blisko 60 proc. więcej wypadków w pracy niż w tym samym okresie w roku ubiegłym.

Kodeks pracy podkreśla, że to pracodawca odpowiada za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie. Czy kilka godzin spędzonych na szkoleniu bhp może uchronić pracownika przed wypadkiem? Piotr Dziadura na to pytanie odpowiada wierszem: "Choć siwizna włosy prószy, widzą oczy, słyszą uszy. Ręce całe, nogi całe, bo przepisów bhp przestrzegałem".



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos