Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Zajmuje się pan od wielu lat problemem mobbingu. Czy spotkał się pan z czyścicielami, czyli ludźmi, którzy w firmach zajmują się doprowadzeniem do odejścia zbędnych pracowników - osób niezadowolonych i działaczy związkowych? Bohdan Wasilewski: Tak. Podczas mojej praktyki lekarskiej miałem do czynienia z efektami działalności takich „specjalistów". Osobami głęboko zranionymi psychicznie, wytrąconymi z życia zawodowego i osobistego.
Kim są czyszczyciele? - To przedstawiciele różnych zawodów, prawnicy, byli pracownicy służb specjalnych, tzw. trenerzy lub konsultanci.
Czyli fachowcy do wynajęcia? Na polskim rynku działa wiele firm konsultingowych zajmujących się "naprawianiem" , restrukturyzacją przedsiębiorstw. Czy one też korzystają z tego rodzaju metod, zatrudniając "ludzi do brudnej roboty"? - Pojedyncze firmy zajmują się czyszczeniem. Specjalizują się w nim też osoby prowadzące indywidualną działalność gospodarczą pod najróżniejszymi tytułami. Kto to robi? Do końca nie wiadomo, z reklam się tego nie dowiemy.
Od kilku lat obserwuje pan i bada relacje interpersonalne w jednym ze szpitali klinicznych w Warszawie. - Tam właśnie działała osoba, której zadaniem było rozbicie związków zawodowych, zaszczuwanie i zamykanie ust pracownikom. Wszystko to działo się jakieś sześć lat temu. W celu spacyfikowania "sprawiających trudności pracowników" dyrekcja zatrudniła panią prawnik, byłą prokurator. Operacja terroryzowania załogi, w tym głównie nieposłusznych władz związków zawodowych, odbywała się z pomocą komisji specjalnej powołanej przez dyrekcję. Oczywiście ta pani była jej filarem. Nawet nieprawdziwie ją przedstawiano jako " panią prokurator", która prowadzi z udziałem dyrekcji dochodzenie w sprawie istotnego naruszenia prawa przez pracowników. Rzekome naruszenie prawa dotyczyło poinformowania władz zwierzchnich przez związek zawodowy o nadużyciach i łamaniu prawa przez dyrekcje. W efekcie bezpodstawnie zwolniono dyscyplinarnie wielu pracowników i zastraszono pozostałych.
Czyli podstawową metodą działania czyściciela był mobbing. Jak przeprowadza się pacyfikację załogi? Jak się rozmawia z ludźmi? - Czyściciel najczęściej doradza, instruując mobbera-szefa, dyrektora, rzadziej działa bezpośrednio "w ramach pracy zleconej lub okresowego zatrudnienia". Najczęstszym sposobem działania jest pokazowe maltretowanie psychiczne wybranej osoby i mobilizowanie lojalnych osób do uczestnictwa w tym procederze. Osiąga się przy tym dwa cele: zamyka się usta i wygasza lękiem ewentualne działania potencjalnych przeciwników oraz buduje się lojalną frakcję popleczników. Mobbing najczęściej nie jest jedynie metodą podtrzymywania władzy niekompetentnej osoby, lecz sposobem podtrzymania patologicznych relacji pracowniczych, za którymi stoją często przestępcze powiązania o charakterze korupcyjnym, nepotyzm, dyskryminacja itd. Mam wiele godzin nagrań relacji pracowników szpitala, związkowców - ludzi, którzy padli ofiarą takiej akcji, i tych, którzy byli jej świadkami.
To niejedyny taki przypadek, którym się pan zajmował. - Niestety, mam do czynienia z następstwami licznych przypadków mobbingu, niekiedy realizowanych z użyciem wyjątkowo podstępnych metod. Przykładem jest metoda zniszczenia psychicznego i pozbycia się przez dyrekcję jednej z bibliotek centralnych zasłużonego kustosza bibliotecznego. Nie było możliwości usunięcia z pracy pani kustosz, która uzyskała maksymalne wykształcenie, doświadczenie zawodowe oraz wyróżniała się wzorową pracą. Znaleziono więc czuły punkt przeciwnika - było nim poświęcone pracy życie osobiste i wyjątkowa wrażliwość na wszelkie uwagi dotyczące spraw seksualnych.
Krótka anonimowa wizyta w kafejce internetowej pozwoliła na umieszczenie w odpowiednim portalu zdjęcia roznegliżowanej panienki z obfitym biustem, numeru telefonu komórkowego pani kustosz oraz anonsu: spragniona łania czeka na swego ogiera.
Niewybredne telefony zasypywały panią kustosz, a ta z kolei wielokrotnie codziennie sprawdzała ich źródło, wchodząc na internetową pornostronę. Interwencje u webmastera były mało skuteczne, zaś sytuacja wyprowadziła panią kustosz z równowagi nerwowej, tym bardziej że zauważyła, iż jej koledzy z pracy unikają z nią kontaktu i śmieją się ukradkiem na jej widok. Sytuację wyjaśniło wypowiedzenie dyscyplinarne na koniec miesiąca, wsparte precyzyjnym wydrukiem wejść z jej komputera na pornostronę w czasie pracy. Pani kustosz nie tylko utraciła miejsce wieloletniej pracy, lecz również szanse na uzyskanie nowej pracy ze statusem zdekonspirowanego po latach zboczeńca, który przez wiele lat zawstydzał innych swoją wzorowością.
To pomysł tej samej czyścicielki? - Nie mam na to dowodów, lecz "finezja akcji" wskazuje na to, iż stała za nią osoba konsultanta klasy "pani prokurator".
Szpital, o którym mówimy, ma nadal kłopoty. Po śmierci jednej z pacjentek, której nie zapewniono prawidłowej opieki medycznej, jeszcze większe. Pracownicy, donosiła o tym TVP, są zastraszani, zmuszani do składania w prokuraturze fałszywych zeznań. Takie "oczyszczanie" na lata odbija się na relacjach między pracownikami a pracodawcą? - Poprzednie działania miały za zadanie oczyszczenie szpitala z niepokornych i zbyt ciekawych. Były całkowitym przeciwieństwem poprawiania klimatu pracy. Stanowiły wprawkę w wymuszaniu fałszywych zeznań i oświadczeń. Działania takie są praktykowane, ponieważ są bezkarne i skuteczne. Bardziej istotne od samej patologii są mechanizmy powiązań umożliwiające stosowanie mobbingu. Pracodawcy uważają doniesienia o mobbingu jako zemstę na wymagającym pracodawcy, chronieni prawem działacze związków zawodowych unikają kłopotliwych spraw, władza jest głównie zainteresowana wynikiem finansowym zakładu, zaś dochodzącego swych racji pracownika uważa się za pieniacza.
Czy w czasach kryzysu tego typu fachowcy są bardziej poszukiwani? Większość firm na pierwsze sygnały recesji zareagowała zwolnieniami. - Moim zdaniem zapotrzebowanie na specjalistów oferujących "finezyjne sposoby" rozwiązywania problemów kadrowych wzrasta. Dotyczy to szczególnie placówek, w których gros zatrudnionych jest w oparciu o mianowanie, powołanie lub inne stabilne formy zatrudnienia. Firmom zatrudniającym większość pracowników na kontraktach, zleceniach i innych umowach znacznie łatwiej zastraszyć podwładnych i wymusić podporządkowanie bez konieczności stosowania mobbingu.