Ile zarabiają nauczyciele?

Bartosz Sendrowicz
06.05.2011 , aktualizacja: 06.05.2011 10:58
A A A Drukuj
Choć w ostatnich latach nauczyciele wywalczyli sobie serię podwyżek płac, część tego środowiska ciągle narzeka na niskie zarobki. Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN), w tym roku nauczyciele dyplomowani zarobią średnio prawie 5 tys. złotych brutto.
We wrześniu nauczycieli czeka kolejna podwyżka płac. Do 2618 zł wzrośnie kwota bazowa, czyli wartość, od której oblicza się wysokość uposażenia konkretnych grup nauczycieli. Nauczyciele stażyści powinni zarabiać 100 proc. kwoty bazowej, kontraktowi 111 proc, mianowani 144 proc., a będący najwyżej w hierarchii - nauczyciele dyplomowani - aż 184 proc. Nie trudno zatem obliczyć, że średnia pensja nauczyciela dyplomowanego wyniesie jeszcze w tym roku 4817 zł. Tak przynajmniej wynika z danych zawartych w ustawie budżetowej, bo to w niej podawana jest kwota bazowa dla nauczycieli. To dużo, powiedzą niektórzy. Do tego dochodzi kwestia dwudziestogodzinnego tygodnia pracy, a więc sporo czasu wolnego. Posada nauczyciela oglądana z boku, może więc wydawać się kuszącą perspektywą. Nauczyciele ciągle jednak uważają, że zarabiają za mało. W przyszłym roku mieli otrzymać kolejną podwyżkę w wysokości 7 proc. jednak, jak podał w ubiegłym tygodniu Dziennik Gazeta Prawna, ich oczekiwania wzrosły - teraz chcą 10 proc. podwyżki.

Nauczyciel kontra lekarz

Zgodnie z prawem etat nauczyciela wynosi standardowe 40 godzin tygodniowo. W ramach tego etatu określona jest liczba godzin "przy tablicy" (tzw. pensum). Na ogół wynosi ono 20 godzin lekcyjnych, choć może być wyższe. Pozostałe godziny z etatu nauczyciele muszą spędzić na doskonaleniu zawodowym, co często robią w domowym zaciszu.

Konieczność stałego podnoszenia kwalifikacji jest jednak immanentną cechą wielu zawodów. Zobowiązani są do tego m.in. także lekarze. Wymusza to na nich nie tylko konieczność, bo medycyna stale się rozwija, ale też kodeks etyki lekarskiej. Medycy uczestniczą w różnego rodzaju kursach, czy posiedzeniach, z tą tylko różnicą, że robią to np. w weekendy. Mimo iż, zgodnie z unijnymi wymogami, lekarze nie mogą pracować dłużej niż 37 godzin i 55 minut w tygodniu, tylko niewielu z nich pracuje w takim wymiarze. Jak pokazuje sondaż zrealizowany przez serwis dla lekarzy konsylium24.pl ponad 80 proc. medyków pracuje po prostu więcej.

Również różnica w zarobkach, choć na pierwszy rzut oka wydaje się kolosalna, w rzeczywistości może nie być tak duża. Według danych Ministerstwa Zdrowia, lekarz z drugim stopniem specjalizacji zarabiał w zeszłym roku 7 tys. zł na etacie i 3 tys. więcej na kontrakcie. Jego "odpowiednik" w środowisku nauczycielskim - nauczyciel dyplomowany, według danych MEN, w zeszłym roku zarabiał średnio ponad 4,5 tys. złotych. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę dni, w których nauczyciele de facto nie wykonywali swojej pracy, a otrzymywali uposażenie (przynajmniej 10 tygodni w 2010 roku), okaże się, że za każdą przepracowaną godzinę przeciętny nauczyciel dyplomowany zarabia nie mniej niż przeciętny lekarz. A dodać trzeba, że lekarze na swoje pensje pracują nierzadko nawet ponad 90 godzin w tygodniu. Michał Dąbrowski ze szpitala powiatowego w Wyszkowie przyznaje, że zdarza mu się pracować nawet 400 godzin miesięcznie. - To jedyny sposób, żeby mieć więcej pieniędzy - mówi i zaraz dodaje, że jego pensja na etacie wynosi 3 tys. zł brutto.

Nauczyciele to także jedna z niewielu grup zawodowych mających prawo do rocznego, płatnego urlopu dla poratowania zdrowia. Z założenia, w jego trakcie nauczyciel skarżący się na przewlekłe problemy zdrowotne ma odzyskać zdolność do pracy. Nawet jeśli trudno uznać to za przywilej, to warto podkreślić, że wiele grup zawodowych o dwunastomiesięcznym okresie regeneracyjnym może jedynie pomarzyć.

Mniej różowo, niż by się mogło wydawać?

Nauczyciele nierzadko narzekają jednak na swoją pracę. Często dają więc upust emocjom na forach internetowych. - Większość pracy wykonuję (...) w domu - jak znacząca liczba nauczycieli - na swoim sprzęcie i korzystając ze swoich materiałów (rocznie dokładam do tego interesu około 500 zł). Ludzie tego nie widzą i stąd bierze się przekonanie o rzekomym nieróbstwie - pisze na forum gazeta.pl użytkownik belferka 33, zaznaczając przy tym, że pracuje 53 godziny tygodniowo. Nie brak tam wpisów w podobnym tonie. Nauczyciele narzekają, że podawane przez MEN dane dotyczące średnich wynagrodzeń są absurdalne. - Mam 49 lat i 1800 zł "na rękę". Pracuję w niezłej szkole. Mam sukcesy zawodowe (...) - pisze na innym forum użytkownik nauczycielka dyplomowana.

Skąd zatem tak duże rozbieżności między oficjalnymi danymi, a faktyczną wysokością uposażenia? MEN wlicza do uśrednionego wynagrodzenia szereg składników, których nauczyciele nie dostają co miesiąc, np. procent z odprawy wypłacanej przy przechodzeniu na emeryturę. Jak tłumaczy Magdalena Kaszulanis ze Związku Nauczycielstwa Polskiego, te dane są więc hipotetyczną średnią. - Z tego powodu wolimy się posługiwać wysokością minimalnego wynagrodzenia - wyjaśnia. W zeszłym roku wynosiło ono dla nauczycieli dyplomowanych około 2800 złotych bez dodatków.

Zobacz także