Za wysokie wykształcenie... O szukaniu pracy z dyplomem doktora

Aleksandra Solarewicz
2011-08-10, ostatnia aktualizacja 2011-08-10 16:39

Znalezienie pracy po obronie pracy doktorskiej wymaga dużej zręczności. Oferty dla tak wykształconych osób pojawiają się rzadko, natomiast w środowisku innym niż naukowe absolwenci często spotykają się z dużą nieufnością.

ZOBACZ TAKŻE
Teoretycznie 3-4-letnie studia doktoranckie przygotowują przyszłą kadrę naukową uczelni wyższych i innych ośrodków naukowych. W praktyce absolwenci, z wyjątkiem osób już zatrudnionych, są zmuszeni starać się o posady przeznaczone dla magistrów, a nawet osób z wykształceniem średnim. Powód: brak nowych miejsc pracy w placówkach naukowo-badawczych.

Przygotowanie do startu

Magistrzy podejmują się studiów doktoranckich z różnych powodów. Pierwsza grupa to pasjonaci, osoby, które lubią pracę naukową i chcą się jej poświęcić. Drugą grupę stanowią osoby wytypowane przez promotorów lub szefów. Dla wielu z nich tytuł doktora przed nazwiskiem to bardziej kwestia ambicji niż rzeczywistej pasji. Trzecia kategoria to ci, którzy nie mają pomysłu na to, co zrobić z sobą po ukończeniu studiów magisterskich. Naukę traktują "instrumentalnie", jako szansę na przetrwanie kolejnych kilku lat bez konieczności szukania stałej pracy.

Ukończenie studiów w przepisowym terminie wymaga jednak wielu wyrzeczeń, także finansowych. Nie wszyscy potrafią się z nimi zmierzyć. Według Krajowej Reprezentacji Doktorantów, w 2010 roku w Polsce było 30 tys. doktorantów, ale tylko 35% z nich otrzymywało stypendia. Uczestnicy studiów dziennych często mawiają jednak, że jest to pańszczyzna, a oni sami są tanią siłą roboczą. Pozostałe 65% doktorantów przyznaje, że zajęcia ze studentami prowadziło za darmo albo nie prowadziło ich w ogóle, gdyż uczelnie nie zgłaszały zapotrzebowania nawet na bezpłatną kadrę.

W związku z tym różnie wygląda doświadczenie zawodowe, jakim doktorzy dysponują "na starcie". Jedni mogą się pochwalić udokumentowaną i ciągłą pracą dydaktyczną, drudzy jedynie dorywczą. Wejście na rynek pracy utrudnia również fakt, że obecnie uczelnie ograniczają przyjmowanie nowych osób. Absolwenci muszą więc zmierzyć się z wymaganiami stawianymi przez firmy zewnętrzne.

Studia III stopnia - absolwent II kategorii

Według danych GUS-u, w 1990 roku doktorat obroniły 2 324 osoby, a w 2008 - 5 427 osób. Najwięcej doktorantów obroniło się w 2006 roku (6 072 osoby). Mimo wzrostu liczby nowych doktorów opinie co do jakości ich rozpraw są sprzeczne. Jedni twierdzą, że ich poziom się obniża, drudzy - że mamy coraz lepszych specjalistów.

Zgodnie z systemem bolońskim świeżo upieczony doktor jest absolwentem studiów III stopnia, lecz absolwentem szczególnym. Raczej nie skorzysta ze stażu absolwenckiego, jaki oferuje urząd pracy. O staż mogą się bowiem ubiegać osoby do 24., wyjątkowo do 27. roku życia. Tymczasem studia doktoranckie trwają na ogół 4 lata. Jeśli ktoś rozpoczyna je tuż po magisterium, skończy prawdopodobnie dopiero w 28. roku życia. Może zarejestrować się w urzędzie pracy, ale - o ile pracował dotąd na umowę o dzieło - nie ma prawa do zasiłku. Zostanie natomiast, jak inni bezrobotni, objęty ubezpieczeniem zdrowotnym.

Sytuację na rynku pracy pogarsza fakt, że oferty dla osób z tytułem doktora trafiają się rzadko. Wiąże się to z niżem demograficznym na uczelniach i minimalną rotacją w pracującej tam kadrze. Jeśli już pojawi się wakat, większą szansę mają ci absolwenci, którzy w trakcie studiów prowadzili zajęcia dydaktyczne. Pozostali muszą wykazać się przedsiębiorczością lub przekwalifikować się.

Problemy doktorów ze znalezieniem pracy nagłaśniają zresztą media. Kilka lat temu głośny był przypadek młodego doktora z Gdańska, który - sfrustrowany bezskutecznym poszukiwaniem pracy - wynajął billboard. Umieścił na nim swoją ofertę i numer telefonu. Jak powiedział w wywiadzie dla TVP, szybko otrzymał kilka propozycji pracy. Dodatkowo otrzymał gratulacje za pomysłowość.

Nie wszyscy borykają się jednak z takimi trudnościami. Osobnym zagadnieniem jest sytuacja osoby, która rozpoczyna studia doktorskie, mając już stałą pracę. Jeśli temat rozprawy wiąże się z obszarem działalności firmy, jej dyplom ma podwójną wartość. Stwarza dużą szansę na awans lub specjalizację w danej dziedzinie.

Sztuka sporządzania CV

Wizytówką kandydatów ubiegających się o pracę jest życiorys, który standardowo uwzględnia informacje o wykształceniu. W przypadku osób z doktoratem sprawa nie jest tak oczywista. Choć doktorat jest ponadprzeciętnym osiągnięciem, część osób z tym tytułem uważa, że w trakcie ubiegania się o pracę nie należy przyznawać się do jego posiadania. Wynika to przede wszystkim z uzasadnionej obawy, iż pracodawcy nie chcą zatrudniać osób o kwalifikacjach wyższych niż ich własne. Zdarza się również, że osoba z doktoratem budzi niechęć i obawy wśród pozostałych podwładnych. Po drugie, już na etapie przeglądania CV pracodawcy uważają, że doktor będzie żądał wyższego wynagrodzenia niż przysługujące na danym stanowisku.

Wielu pracodawców zakłada również, że doktor chce się zatrudnić tylko "na próbę". Sądzą, że po kilku miesiącach wróci na uczelnię, gdzie czeka na niego lukratywne stanowisko dydaktyczne lub naukowe. W skrajnych przypadkach kandydaci ukrywają doktorat, gdyż ulegają presji społecznej. Zdaniem wielu doradców zawodowych, informowanie o ponadprzeciętnym wykształceniu to "chwalenie się doktoratem".

Z wyżej wymienionych powodów niektóre osoby do swojego wykształcenia przyznają się dopiero wtedy, gdy przejdą etap oceny dokumentów i zostają dopuszczone do rozmowy kwalifikacyjnej. Sądzą, że w przeciwnym razie ich podanie zostałoby odrzucone.

Rozmowa kwalifikacyjna

Osobnym zagadnieniem jest "przebrnięcie" przez rozmowę kwalifikacyjną. Na tym etapie pracodawcę interesuje przede wszystkim doświadczenie zawodowe kandydata. Chce dobrze poznać jego motywacje. Oto zestaw typowych pytań, z którymi mogą spotkać się doktorzy:

Dlaczego nie chciał Pan/-i zostać na uczelni?

W Polsce doktorat jest utożsamiany z asystenturą na uczelni. W powszechnej opinii decyzja o napisaniu pracy doktorskiej świadczy, że dana osoba jest gotowa poświęcić się wyłącznie pracy naukowej. To dlatego kandydowanie doktora do pracy w instytucji innej niż naukowa jest często odbierane jako dowód na niezdecydowanie co do planów życiowych. Kandydat/-ka musi przekonać pracodawcę, że jest wartościowym pracownikiem nie tylko w sektorze naukowym.

Źródło: rynekpracy.pl
  • 57 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Doktor cosmos_1999 10.08.11, 20:34

    Ale recepty nie wypisze »

  • Za wysokie wykształcenie... O szukaniu pracy z ... emeryt21 11.08.11, 00:10

    Ta dyskusja to,wybaczcie,takie ble,ble. Spedzilem za granica 20 lat.Nikt nie bral powaznie mojego polskiego wyksztalcenia (2 techniczne fakultety).Musialem jak najpredzej skonczyc »

  • Re: Za wysokie wykształcenie... O szukaniu pracy wycofany 13.08.11, 19:45

    Jakas moda nastala na tematy o doktorach nieudacznikach. Powtarzam, ze w PL zaden dyplom nie daje pracy: ani licencjat, ani mgr, ani tym bardziej dr! Powody:1. Za duzo studentow.2. Malo »