Dane z naszego rynku pracy nie są jeszcze alarmujące, choć optymizmu też nie widać. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło od ostatniego roku, kiedy wyhamowywała pierwsza fala kryzysu. Przez rok liczba bezrobotnych wzrosła o 50 tys. 200 osób. To niby niewiele - wzrost o 0,2 pkt procentowego (stopa
bezrobocia we wrześniu 2010 r. to 11,7 proc.). Ale w tym czasie liczba ofert pracy spadła o ponad 30 tys. - z prawie 100 tys. rok temu do 68,5 tys. pod koniec września. Czyli na jedno wolne miejsce pracy przypada teraz ponad 27 osób. A rok temu - "tylko" trochę więcej niż 18.

O pogarszającej się sytuacji świadczą nie tylko dane z urzędów pracy. Jak podał GUS, tylko we wrześniu zlikwidowano 5 tys. miejsc w sektorze przedsiębiorstw.
A specjaliści straszą, że będzie jeszcze gorzej. - Przedsiębiorców niepokoi sytuacja gospodarcza w wielu krajach europejskich - mówi dr Jacek Męcina, doradca PKPP Lewiatan. - Obawiają się o przyszłą koniunkturę i niechętnie tworzą nowe miejsca pracy. Dlatego w kolejnych miesiącach sytuacja może się pogorszyć.
Tomasz Hanczarek, prezes firmy rekrutacyjnej Work Service, spodziewa się, że do końca grudnia
bezrobocie może sięgnąć nawet 12,5 proc. Pogorszenie sytuacji na rynku pracy zapowiada też ekonomista z FOR Wiktor Wojciechowski. - Polskie firmy już zaczęły hamować wzrost zatrudnienia - mówi. - W najbliższych kwartałach tempo rozwoju polskiej gospodarki obniży się przede wszystkim z powodu wolniejszego wzrostu u naszych głównych partnerów handlowych. Niemieccy lub włoscy podatnicy nie będą finansowali zakupu nowych samochodów, z których spora część była produkowana w Polsce. Dlatego, o ile nasz rynek pracy praktycznie nie odczuł negatywnych skutków kryzysu finansowego w latach 2008-09, o tyle teraz raczej nie mamy szans powtórzenia tego sukcesu. Na szczęście pogorszenie sytuacji na polskim rynku pracy nie powinno być głębokie - pociesza.
Ofert pracy w urzędach jest mniej też z innego powodu. Ograniczenie w tym roku wydatków Funduszu Pracy spowodowało, że urzędy pracy mają mniej pieniędzy na aktywizację bezrobotnych. - Jeszcze w 2010 r. dzięki stażom, szkoleniom, pracom interwencyjnym i innym formom aktywizacji skierowały one na rynek ok. 700 tys. bezrobotnych i o tyle zmniejszyła się ich liczba w skali roku - ocenia dr Jacek Męcina. - Miało to ogromne znaczenie dla niektórych grup, zwłaszcza dla młodzieży i pracowników po pięćdziesiątce. W tym roku zakres tej interwencji jest mocno ograniczony.
Ze środków Funduszu Pracy wypłacano też pracodawcom dotacje na wyposażenie miejsca pracy, o ile zdecydowali się na zatrudnienie bezrobotnego przez urząd pracy. Teraz zabrakło na to pieniędzy, więc i ofert pracy jest mniej.
Jacek Paszowski, kierownik wydziału organizacji i kadr w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kielcach, uważa, że brak pieniędzy na aktywizację zawodową to największy problem rynku pracy. - Mówi się, że kryzys był. Ja jednak uważam, że dopiero będzie, bo mamy coraz mniej funduszy na walkę z
bezrobociem, a ludzi bez pracy jest coraz więcej.
Ale firmy widzą też zalety pogorszenia sytuacji na rynku pracy. - Mamy teraz rynek pracodawcy. Nie ma już nacisków ze strony pracowników, np. na podnoszenie pensji, i nieczęste są już sytuacje, gdy pracownicy deklarują, że w razie pojawienia się innej oferty pracy chętnie z niej skorzystają - twierdzi Andrzej Kalisz, przewodniczący Związku Pracodawców Dolnego Śląska. - Można powiedzieć, że lojalność wobec pracodawców wzrosła.
Na szczęście nie szykują się masowe zwolnienia - jedynie Poczta
Polska zapowiada redukcję kilku tysięcy etatów w całej Polsce. - Firmy, które na początku kryzysu masowo zwalniały, sparzyły się - mówi Andrzej Kalisz. - Szybko przekonały się, że to złe działanie, bo potem, gdy dzieje się lepiej, trzeba przyjmować nowych pracowników, wydawać pieniądze na szkolenia, kursy, dokształcanie. Więc teraz wszyscy po prostu czekamy, co będzie dalej.
Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja we wszystkich województwach.
map, bb, lucy
Dolnośląskie | Kujawsko-Pomorskie | Lubelskie | Lubuskie | Łódzkie | Małopolskie | Mazowieckie | Opolskie |Podkarpackie | Podlaskie | Pomorskie | Śląskie | Świętokrzyskie | Warmińsko-Mazurskie | Wielkopolskie | Zachodniopomorskie | POLSKA: Liczba bezrobotnych:wrzesień 2011: 1 862 800
wrzesień 2010: 1 812 600
Liczba nowych miejsc pracy:wrzesień 2011: 99 tys.
wrzesień 2010: 68,5 tys.
DOLNOŚLĄSKIE Bezrobotni: 136 810 osób. Rok temu było ich o 6 tys. więcej.
Nowe miejsca pracy: 5559
Kto zwalniaZwolnienia planuje dziewięć instytucji prywatnych. Pracę stracą 143 osoby.
Kto zatrudnia?Hewlett-Packard: do końca roku chce przyjąć około 200 osób (stanowiska HR, osoby znające języki obce, analitycy finansowi).,
Credit Suisse: zatrudni do końca roku 170 osób. Poszukiwani są kandydaci z wykształceniem matematycznym i ekonomicznym, ale także absolwenci prawa. Będą pracować dla klientów i oddziałów Credit Suisse na całym świecie.
Ernst & Young: w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat chce dać pracę 200 osobom z wykształceniem ekonomicznym - i tym doświadczonym, i świeżo po studiach. Ważna jest znajomość języków obcych.
Lucyna Róg
KUJAWSKO-POMORSKIE Bezrobotni: 130 393 osób. Rok temu było ich o 5 tys. mniej.
Nowe miejsca pracy: 4720
Kto zatrudnia?PESA, wiodący, polski producent taboru szynowego z Bydgoszczy, przyjmie kilkadziesiąt osób (technologów, konstruktorów, spawaczy, pracowników serwisowych, elektryków oraz pracowników, którzy biegle mówią po rosyjsku, znają się na tramwajach i na marketingu.
Sunrise System, firma zajmująca się promocją, pozycjonowaniem i marketingiem stron internetowych, właśnie otwiera oddział w Bydgoszczy. Tam zatrudni 150 osób (doradców klienta, menedżerów kampanii promocyjnych i analityków). Mile widziani są studenci i absolwenci.
Krzysztof Aładowicz, Katarzyna Dworska