Najgorzej jest w przemyśle i produkcji, gdzie 70 proc. firm traciło i traci w ten sposób inżynierów i specjalistów. - W Polsce mamy wprawdzie około 2 mln studentów, ale oni studiują głównie wieczorowo i zaocznie, rzadko na kierunkach technicznych. W rezultacie absolwenci mają nie takie umiejętności, jakie są potrzebne na rynku pracy - mówił w zeszłym tygodniu na konferencji "Migracja, mobilność, elastyczność - nowy model rynku pracy" dr Michał Boni, były minister pracy.
Z raportu wynika, że poza wyższymi płacami Zachód nęci Polaków także możliwością zdobycia unikatowego doświadczenia zawodowego i doskonalenia znajomości języka. Po powrocie umożliwi im to otrzymanie lepszej pracy, bo - jak wynika z raportu - 32 proc. firm woli zatrudnić osobę, która może się pochwalić doświadczeniem w pracy za granicą.
Jak na to reagują nasze firmy? Ponad 60 proc. podniosło pensje. - Nie ma sensu zastanawiać się, czy pensje powinny wzrosnąć, czy nie. One muszą wzrosnąć, bo inaczej pracodawcy nie zatrzymają swoich pracowników - mówiła na konferencji dr Joanna Tyrowicz z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem dr. Michała Boniego w tym roku największego wzrostu wynagrodzeń możemy spodziewać się w sektorze budowlanym, produkcji AGD i informatyce.
Firmy przyjaźniej patrzą też na absolwentów i osoby z niższymi kwalifikacjami - prawie dwie trzecie firm zdecydowało się zainwestować w takich pracowników. Częściej też szuka się pracowników za granicą - 11 proc. firm stara się zachęcić Polaków do powrotu, 18 proc. oferuje pracę obcokrajowcom.
* Badanie przeprowadzono we wrześniu 2006 r. na próbie 104 firm zatrudniających ponad 250 osób