Zobacz co Cię czeka w przyszłości...
Autorzy raportu posuwają się w swoich twierdzeniach jeszcze dalej - wyliczają, że przez odcinanie pracownikom dostępu do internetu gospodarka w Wielkiej Brytanii, w ciągu ostatniego roku, poniosła straty w wysokości 4 miliardów funtów. 70% wiodących firm w Wielkiej Brytanii zablokowało swoim pracownikom dostęp do serwisów MySpace i Facebook. Tam gdzie internet nie jest niezbędny do pracy, często całkowicie odcięto od niego pracowników.
Jak wykorzystać "swoje 10 minut"?Może za spadek produktywności winić należy przedłużające się godziny pracy i bardziej wymagających szefów? Tak właśnie sądzi Dr Chamorro-Premuzic, bazując na uniwersyteckich badaniach psychologicznych twierdzi, że najlepiej odstresować się przeznaczając 10 minut dziennie na następujące czynności:
Typowe gry komputerowe
Osobiste e-maile i internetowe kontakty towarzyskie
Zakupy on-line
Przeglądanie internetu
Załatwianie prywatnych spraw (banki, rezerwacje biletów) Ze strony autorów raportu (
www.popcapbreak.com ) można nawet wysłać anonimowy e-mail przekonujący szefa do zorganizowania takich 10-minutowych internetowych przerw w pracy.
Czy silna wola wystarczy?Pozostaje jeden drobny problem - niewielki odsetek pracowników jest w stanie po 10 minutach zakończyć swój cyber-relaks. Agencja Reuters podaje, że 60% amerykańskich pracowników przyznaje się do marnowania nawet do 1,5 godziny czasu w pracy na cyberslacking. Analizując raport firmy Gemius, która badała polskich pracowników, dowiemy się, że 93% osób, które mają dostęp do internetu w pracy przyznaje się do cyberslackingu. 50% ankietowanych uważa, że załatwianie prywatnych spraw w czasie pracy to coś, co robi każdy kto ma taką możliwość. Jedynie 31% uważa, że jest to nieuczciwe, 24% sądzi, że jest to niewłaściwe, a tylko 20% twierdzi, że obniża to jakość ich pracy. Nie bez powodu też, w ciągu ostatnich kilu lat, jak grzyby po deszczu wyrosły firmy produkujące oprogramowanie do walki z cyberslackingiem takie jak Spector Pro czy polski Statlook. Wygląda na to, ze problem jednak istnieje.
Złoty środek?Czy zamiast blokować wszystkim w firmie dostęp do internetu, czy też konkretnych jego zasobów, nie lepiej jest potraktować pracowników indywidualnie i ograniczać ich cyber-wędrówki jedynie wtedy, kiedy powodują one obniżenie jakości pracy? Na pewno trzeba delikatnie trzymać rękę na pulsie. Tak, żeby nagłym odcięciem od internetu nie zatrzymać krążenia, ale pozostać czujnym, bo każdy z nas wie jak ile może trwać "10 minut" w internecie.
Źródło:
www.aplusc-systems.com Odstresuj się, póki szefa nie ma obok...