Trwa Internetowe Badanie Wynagrodzeń 2008
Badania amerykańskich psychologów dowiodły, że wiara w równość płci się nie opłaca. I to dosłownie! Mężczyźni przekonani, że miejsce kobiety jest w domu, zarabiają znacznie więcej niż ci, którzy są za równouprawnieniem. A wyemancypowane kobiety wcale nie są lepiej wynagradzane niż te konserwatywne.
Dwójka psychologów z Univeristy of Florida - dr Timothy Judge i Beth Livingston - w latach 1979-2005 przebadała 12686 mężczyzn i kobiet. W czasie badań uczestnicy byli pytani o poglądy dotyczące ról genderowych w pracy i w domu. Odpowiadali m.in. na pytania:
czy miejsce kobiety jest w domu,
czy praca zawodowa kobiety prowadzi do wzrostu przestępczości wśród młodzieży,
czy mężczyzna powinien być jedynym albo najważniejszym żywicielem rodziny. Ankietowani opowiadali też o swoich zarobkach, edukacji, przekonaniach religijnych, stanie cywilnym, życiu osobistym itp.
Konserwatyzm popłaca?Badacze na podstawie tych danych sprawdzili, czy zarobki zależą od poglądów na role płciowe. Z ich analiz wynika, że mężczyźni, którzy mają tradycyjne przekonania w kwestii płci, zarabiają przeciętnie 8,5 tys. dol. rocznie więcej niż ci, którzy deklarują mniej konserwatywne poglądy! Wśród kobiet sytuacja jest odwrotna. Te, które wierzą, że to mężczyzna powinien je utrzymywać, nawet jeśli podjęły pracę, zarabiały przeciętnie tylko 1,5 tys. dol. rocznie mniej niż te bardziej wyzwolone.
Tak więc małżeństwo, które wyznaje tradycyjne poglądy, w sumie ma przeciętnie o 7 tys. dol. rocznie więcej niż pary, w których mąż i żona mają bardziej egalitarne podejście do życia.
Twarde negocjacje na każdym krokuZdaniem autora badań dr. Timothy'ego Judge'a, wynika to z tego, że osoby, które wierzą w tradycyjny podział ról, próbują za wszelką cenę ten porządek zachować. - To dotyczy każdej sfery życia, zarówno domu, jak i pracy - mówi Judge.
Jak to się dzieje? Badacze uważają, że składa się na to kilka czynników. Po pierwsze: "męscy szowiniści" dużo bardziej twardo i zdecydowanie negocjują swoje pensje niż ich liberalni koledzy z pracy. Poza tym często wybierają zupełnie inne zawody niż osoby o mniej "seksistowskim" nastawieniu. Tradycyjni mężczyźni świetnie czują się tam, gdzie jest bardzo zawzięta rywalizacja i możliwość większych zarobków.
Z kolei kobiety, które wierzą, że ich rola polega głównie na zajmowaniu się domem, wybierają często prace mniej skomplikowane. Nie przeszkadza im też brak samodzielności w pracy, co zwykle wiąże się z niższym wynagrodzeniem.
- Te wyniki dowodzą, że zmiany w podejściu do ról płciowych mają istotne znaczenie, jeśli chodzi równość płac - mówi Judge. - Kiedy postawy pracowników są bardziej tradycyjne, pogłębia się przepaść w zarobkach i tracą na tym głównie kobiety, choć nie tylko. Kiedy postawy są bardziej egalitarne, przepaść płacowa znika.
Nierówności płacowe to także psychologiaZdaniem naukowców rezultaty ich badań wskazują, że nierówności płacowe związane z płcią to nie tylko zjawisko ekonomiczne. - Psychologia odgrywa tu również bardzo ważną rolę. Kto wie czy nie ważniejszą - mówi Judge. - Politycy w naszym kraju, w USA, już od wielu dziesięcioleci próbują odgórnymi działaniami i regulacjami doprowadzić do równości płci. Ale wyniki naszych badań pokazują, że bez zmiany poglądów na tradycyjne role płciowe to się nigdy nie uda.
A jak to jest w Polsce?W Polsce od lat kobiety zarabiają o kilkanaście proc. mniej niż mężczyźni. W poprzednim roku według raportu Ministerstwa Pracy "Zatrudnienie w Polsce 2007" ta różnica wyniosła 10-12 proc. Według najnowszego rankingu Gender Gap Index 2008, którego autorzy (Światowe Forum Ekonomiczne) mierzą zakres nierówności płci w następujących sferach: gospodarka, polityka, edukacja, zdrowie - Polska jest na 49. miejscu spośród 130 krajów świata. W porównaniu do zeszłego roku awansowaliśmy o 11 pozycji, ale nadal współczynnik nierówności wynosi aż 70 proc. "Kraj czyni postępy w kwestii edukacji i ochrony zdrowia, ale źle sobie radzi w sektorze ekonomii" - piszą autorzy raportu o Polsce (w ekonomii jesteśmy dopiero na 73. miejscu). Ich zdaniem dysproporcje w zarobkach mężczyzn i kobiet sięgają jednej czwartej. Pierwsze miejsce na GGI zajęła Norwegia, przed Finlandią i Szwecją. W pierwszej dziesiątce znalazły się też Łotwa i Holandia. Najgorzej wygląda sytuacja kobiet w Arabii Saudyjskiej, Czadzie i Jemenie.