Praca >  Wiadomości >  Raporty

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum GazetaPraca.pl - Raporty

Kłamiemy w CV, popieramy lewe zwolnienia

Karolina Łagowska
2009-02-05, ostatnia aktualizacja 2009-02-05 17:06

Połowa z nas ubarwia swoje CV, wiedząc, że zmniejsza sobie tym szanse u pracodawcy. Uważamy też, że pierwszeństwo w znalezieniu pracy należy się mającym rodzinę i akceptujemy, gdy kobiety w ciąży korzystają z ciągłych zwolnień lekarskich.


ZOBACZ TAKŻE

Sprawdź ofertę staży i praktyk



Takie wnioski płyną z ostatnich badań na temat rynku pracy przeprowadzonych dla serwisu GazetaPraca.pl przez grupę Synovate Polska. Ankieterzy spytali Polaków o trzy kontrowersyjne i często poruszane w dyskusjach na rynku pracy elementy: prawdziwość danych w składanym pracodawcy życiorysie, pierwszeństwo na rynku pracy oraz stosunek do zdrowych kobiet w ciąży, które zamiast pracy wybierają zwolnienie lekarskie. Aby zbadać nasze opinie, ankieterzy przez dwa tygodnie przepytywali prawie tysiąc osób w wieku od 18 do 64 lat.

CV: piękne, ale nieprawdziwe

Pytani o zamieszczanie nieprawdziwych informacji w swoich życiorysach Polacy w większości odpowiadali, że są świadomi, iż nawet drobne kłamstwa mogą być poważną przeszkodą w znalezieniu pracy, bo prędzej czy później wyjdą na jaw (uważało tak 58 proc. badanych; tylko 18 proc. uznało, że kłamstwa nie będą miały wpływu na zdobycie posady). Jednocześnie aż połowa przyznała się do tego, że ubarwia swoje życiorysy.

- Szokujące? Ale prawdziwe - przyznaje Kazimierz Sedlak, prezes krakowskiej firmy konsultingowej Sedlak&Sedlak, którego poprosiliśmy o skomentowanie wyników badania. - Podobnie określają te dane podręczniki na temat rekrutacji, podając, że około 30 procent ludzi w swoich CV najzwyczajniej kłamie, a 40 - 60 procent nagina fakty, by pokazać się w lepszym świetle.

W większości ludzie przyznają się do dodawania do CV obrabianych komputerowo zdjęć, na których wyglądają lepiej niż w rzeczywistości (22 proc.), podawania lepszej niż faktyczna znajomości programów komputerowych i języków obcych (18 proc.), ukrywają lub nie podają informacji o stanie cywilnym czy dzieciach (13 proc.). - Można przyjąć, że jeśli ktoś dopuszcza zmiany w życiorysie zawodowym u innych osób, to prawdopodobnie będzie skory dokonać zmian także we własnym - uważają eksperci przeprowadzający badanie. Kazimierz Sedlak: - Na współczesnym rynku pracy człowiek jest towarem. A każdy usiłuje jak najlepiej się sprzedać. Tak jak bombonierka w sklepie ma skusić nas pięknym opakowaniem, tak samo człowiek szukający pracy chce przedstawić się w jak najlepszym świetle. Tyle, że to absolutnie nie usprawiedliwia kłamstw. Czym innym jest odpowiednio się zaprezentować, czym innym podawać nieprawdę. Zwłaszcza w staraniach o pracę kłamstwo ma krótkie nogi. Dobry rekruter od razu je zdemaskuje.

Jak? Zadając celne, konkretne pytania. - Jeśli na przykład ktoś reklamuje się, jako świetny, bezkonkurencyjny sprzedawca, to dopytam go, jak kształtowały się jego wyniki sprzedaży i jakie uzyskiwał z tego tytułu prowizje - mówi prezes Sedlak. - Można sprawdzić też jego pozycję w rankingu handlowców w poprzedniej firmie. Generalnie pytać o konkrety. Im bardziej ogólne są informacje od kandydata, tym większe prawdopodobieństwo, że to reklama, a nie fakty.

Bardzo prosto zweryfikować także poziom znajomości języków obcych lub programów komputerowych, jaki deklaruje dana osoba. - W trakcie rozmowy po prostu przechodzimy na inny język albo prosimy kogoś o wykonanie zadania w danym programie komputerowym - mówi Kazimierz Sedlak. Wspomina, jak dwadzieścia lat temu jego firma rekrutowała panią na stanowisko, gdzie niezbędna była umiejętność obsługi komputera. Pecety były wtedy rzadkością. - Poprosiliśmy ją o wykonanie drobnego zadania. Ale bidula tylko najadła się wstydu, bo nie potrafiła nawet włączyć komputera - śmieje się prezes.

Jak wynika z badań firmy Synovate, im wyższy poziom wykształcenia, tym mniejsze przyzwolenie na kłamstwa w życiorysie (tylko 34 proc. osób z wyższym wykształceniem uważa, że dopuszczalne są drobne zmiany w życiorysie, aż 63 proc. nie dopuszcza nawet najmniejszych zmian). Najmniejsze przyzwolenie społeczne dotyczy zmiany tych elementów CV, które można łatwo i jednoznacznie zweryfikować. To np. wykształcenie, zajmowane poprzednio stanowisko pracy czy zakres odpowiedzialności, jaki miał na nim pracownik. - To poniekąd oczywiste, bo taka kategoria kłamstwa podchodzi już po prostu pod oszustwo -tłumaczy ekspert. - Kilka lat temu mieliśmy przypadek, że na wysokie stanowisko menedżerskie do firmy na Śląsku zgłosił się wygadany, elegancki, obrotny człowiek z niesamowitym życiorysem. Wszystko w nim, poza nazwiskiem, adresem tego pana i datą było zmyślone! A okazało się to, gdy coś mnie tknęło i zacząłem sprawdzać. Trafiliśmy na oszusta, który jak aktor opowiadał o stanowiskach pracy i miejscach, w których nikt go nigdy nie znał. Dlatego rekruterzy z firmy Sedlak&Sedlak radzą pracodawcom, by ci sprawdzali dyplomy i uprawnienia, a już obowiązkowo wymagali i weryfikowali świadectwa pracy, jeśli nie są pewni czy są one autentyczne.

Pierwszeństwo w kolejce po pracę

Kolejny problem, o który eksperci zapytali opinię publiczną to pierwszeństwo na rynku pracy; przy czym nie chodzi o zwykłe warunki, a czas kryzysu, taki jak panujący obecnie w gospodarce. W czasach, gdy sytuacja na rynku pracy jest trudna, większość z nas uważa, że kobiety mają takie samo prawo w zdobywaniu miejsc pracy jak mężczyźni (to opinia 92 proc. badanych), a osoby starsze obowiązują takie same taryfy jak młodszych pracowników (tak uważa 74 proc. ankietowanych). Czy wobec tego uważamy, że w społeczeństwie są w ogóle grupy uprzywilejowane? Okazuje się, że tak. Ale nie jest ich wiele. Jedyną grupą uprzywilejowaną w czasach kryzysu powinny być osoby utrzymujące rodzinę - wynika z badań. Pod takim stwierdzeniem podpisało się aż 65 proc. przepytywanych osób. Jednak opinia ta znacząco się różni w zależności od stopnia wykształcenia. Najbardziej osoby utrzymujące rodzinę faworyzują ludzie o niskim poziomie wykształcenia (aż 86 proc. z wykształceniem podstawowym i 81 proc. z zasadniczym uważa, że mają oni pierwszeństwo w kolejce po pracę), najmniej ci z wykształceniem wyższym. W tej ostatniej grupie na pytanie, czy ludzie utrzymujący rodzinę powinni mieć łatwiejszy dostęp do pracy, pozytywnie odpowiada tylko 47 proc. ankietowanych, pozostałe 49 mówi natomiast, że nie.

W obliczu kryzysu bardziej zaznacza się również równouprawnienie na rynku pracy. Gdy ofert zatrudnienia jest mało, uważamy, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety powinni mieć takie same szanse w staraniach o posady (tak myśli 94 proc. osób wypowiadających się w badaniach). Zdecydowana większość Polaków nie daje też forów w szukaniu pracy ludziom starszym - aż 74 proc. uważa, że starsi ludzie powinni mieć takie samo prawo do szukania pracy, jak młodzi oraz że powinni mieć do niej dostęp na takich samych warunkach (61proc. zdecydowanie podkreśla, że młodzi nie powinni mieć pierwszeństwa przez ludźmi starszymi).

Czy fakt, że uważamy ludzi mających rodziny za uprzywilejowanych na rynku pracy przełoży się na bezpieczeństwo ich posad w czasach kryzysu? Niekoniecznie. Kazimierz Sedlak: - To zjawisko społeczne. Na całym świecie w momentach zachwiania na rynkach pracy, gospodarki starają się chronić głównie duże rodziny, bo to od nich w dużym stopniu zależy bezpieczeństwo socjalne społeczeństwa. Ale to, że ludzie tak uważają, wcale nie oznacza, że w praktyce sami dadzą pierwszeństwo komuś tylko dlatego, że wychowuje on dzieci. Prezes Sedlak przytacza wyniki doświadczeń socjologicznych, którym poddano grupę pracowników w czasach kryzysu: zaproponowano im dwa warianty: obniżka pensji o 20 procent albo zwolnienie 20 procent załogi. Pracownicy wybrali zwolnienia. - Naturalna ludzka reakcja jest taka, że nie chcemy obniżki pensji, bo to dotknie nas bezpośrednio. A zwolnienia? Nie wiadomo czy znajdziemy się w tej grupie - mówi Sedlak. Jednak gdy podobnej załodze zaproponowano identyczne rozwiązanie, ale wskazując konkretny dział w firmie, który będzie trzeba zwolnić, pracownicy dogadali się i zdecydowali na częściową obniżkę płac, by w całości przetrwać kryzys. - Niestety w Polsce firmy jeszcze bardzo rzadko stosują tę metodę. A szkoda, bo to pozwala przetrwać najgorszy okres i później w nowy wejść już jako silniejszy podmiot, nie tracąc najważniejszego, czyli wartościowych pracowników - wyjaśnia ekspert.

Kobieta w ciąży i zwolnienia

Ankieterzy poruszyli również jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów, dyskutowanych przy wielu okazjach przez polityków, czyli sytuacji pracownika - kobiety w ciąży. Czy kobieta w ciąży, idąc na zwolnienie lekarskie, mimo, że czuje się dobrze i jest zdrowa, robi dobrze? - spytali ankieterzy. - Tak, bo tak jest lepiej dla jej dziecka - uważa prawie połowa (49 proc.) badanych. Za przebywaniem na nie do końca uzasadnionym zwolnieniu jest aż 53 procent mężczyzn i 45 procent kobiet, ale największe poparcie dla takiego zachowania mają ludzie w najmłodszej z badanych grupie wiekowej, od 18 do 24 lat (w 62 proc. popierają kobiety, które mimo że są zdrowe, biorą zwolnienia lekarskie). Kazimierz Sedlak: - Trudno się dziwić, że popierają to najmłodsi, bo to grupa, która najczęściej sprawy związane z rodzicielstwem ma przed sobą, tym samym wykazując dużą dozę akceptacji i tolerancji. W rzeczywistości trudno to jednoznacznie ocenić, bo każdy przypadek musi być traktowany indywidualnie.

W badaniu zauważono również inne aspekty zwolnień, takie jak obciążanie pracą pozostałych pracowników czy narażanie firmy na straty. Co ciekawe, przeciw takim zwolnieniom protestuje 33 procent kobiet, którym nie podoba się, by ich koleżanki szły na zwolnienia, bo same mają wtedy więcej pracy (dla porównania uważa tak tylko 23 proc. mężczyzn). I sądzą tak tylko osoby starsze, które uważają zdecydowanie, że kobiety biorące zwolnienie robią źle, bo obciążają dodatkową pracą swoich współpracowników. Zaledwie 13 proc. badanych uważa, że przyszłe mamy na L4 robią dobrze, bo pozwala im na to prawo, ale jeszcze mniej, bo tylko 9 proc. żałuje w tej sytuacji firm, które takie zachowanie pracownic może narazić na straty.

Prawo pracy bez tajemnic









Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Kłamiemy w CV, popieramy lewe zwolnienia stan123 05.02.09, 18:02

    W USA we wszystkich firmach, w ktorych pracowalem, kobiety pracowaly az do kilku dni przed porodem, nawet mlode panny z Polski, ktore prosily aby im pozwolic pracowac bo potrzebuja pieniedzy»

  • Kłamiemy w CV, popieramy lewe zwolnienia sselrats 06.02.09, 02:41

    Prosze, niech ktos napisze jak bierze sie lewe zwolnienia lekarskie w UK.»

  • Re: Kłamiemy w CV, popieramy lewe zwolnienia mojekontolalala 21.07.09, 09:09

    kłamią to najbardziej pracodawcyukrywają też - podstawowe informacje o obowiązkach, o pensjiżałosne były zawsze pro-lewiatanowe artykuły GWwszystko wg nich działa tylko w 1 strone ?pracownik»