Fakt, że pracodawca ma prawo do zabezpieczenia swojego interesu nie budzi wątpliwości. Chodzi zarówno o wydajność pracowników, jak i ochronę interesów firmy związaną z wyciekiem informacji.
Lenistwo internetoweJuż w 2005 r. badania Clearswift wykazały, że blisko 40 proc. Brytyjczyków, Niemców i Amerykanów poświęca godzinę pracy dziennie na wysyłanie prywatnych e-maili lub rozmowy ze znajomymi w internecie. Określono to jako tzw. cyberslacking - lenistwo internetowe. Rok później serwis Salary.com zlecił przeprowadzenie podobnych badań w Stanach Zjednoczonych. Wyniki pokazały, że pracownicy korzystają z internetu w celach prywatnych średnio 2 godziny dziennie. Do cyberslackingu przyznało się wtedy prawie 90 proc. ankietowanych, łącznie z pracownikami najwyższego szczebla. W 2007 r. Gemius zajął się podobnym tematem w Polsce. Badania tej firmy wykazały, że 93 proc. mieszkańców naszego kraju używa w pracy komputera do celów innych niż służbowe. 46 proc. wykorzystuje internet w firmach przez pół godziny dziennie do załatwiania swoich prywatnych spraw. Do 1 godziny cyberslackingu przyznało się tylko 19 proc. ankietowanych i - co ciekawe - ponad połowa wszystkich badanych uważa, że takie małe lenistwo jest niezbędnym odpoczynkiem w pracy. Innego zdania są pracodawcy - nikt przecież nie chciałby płacić komuś, kto zamiast realizacji powierzonych obowiązków, spędza czas w pracy na załatwianiu spraw innych niż służbowe.
Technologia kontroliPomysłowość pracodawców w zakresie monitoringu swoich podwładnych jest zaskakująca. Największą dynamikę możliwości inwigilacji w pracy można zaobserwować w ostatnich 10 latach, czemu przysłużył się rozwój technologii oraz internetu. Zjawisko monitoringu przyjmuje obecnie bardzo różne formy i jest stosowane na różnych płaszczyznach. Najbardziej bezpośrednim narzędziem kontroli jest rejestracja zachowań pracowników przy pomocy kamer umieszczonych w biurach czy halach produkcyjnych.
Pracodawca może również monitorować podopiecznych korzystających z samochodów służbowych. Dzięki GPS może śledzić na mapie lokalizację podwładnego. Jeśli auto jest wyposażone dodatkowo w czarną skrzynkę, pracodawca może określić inne parametry - prędkość z jaką się porusza samochód, liczbę przejechanych kilometrów, poziom paliwa w baku, stan instalacji elektrycznej, ostatnie włączenie i wyłączenie silnika itp. Ponadto czarna skrzynka pozwala na nasłuch rozmów prowadzonych w szoferce. Tego typu rozwiązania najczęściej stosują firmy dostawcze, co nie oznacza, że kierowcy służbowych samochodów osobowych mogą spać spokojnie - coraz częściej takim systemem monitoringu są zainteresowane duże firmy handlowe i
banki.
Bilingi telefoniczne na stałe zagościły w polskich firmach i rzadko kto uznaje je za inwigilację ze strony pracodawcy. Jednak spośród wszystkich metod kontroli w firmach najpopularniejszy jest monitoring aktywności pracowników, którzy korzystają z komputerów. "Oko Szefa", "PC Szpieg", "iDetektyw", "Elektroniczna Lista Obecności", "SpectorSoft" - to nazwy popularnych programów umożliwiających przełożonemu obserwację podwładnego w godzinach pracy, a nawet czytanie treści rozmów prowadzonych przez internetowe komunikatory i czaty.
Totalna inwigilacjaPracodawcy argumentują monitoring obroną swojego interesu. Ale często kontrola wykracza poza normy prawne i moralne. Odzwierciedla to sytuacja, jaka miała miejsce w 2007 r.
w sieci supermarketów Lidl w Niemczech, gdzie każdy ruch pracowników był codziennie śledzony ukrytymi kamerami i odnotowywany w szczegółowych raportach. Notatki sporządzane przez specjalnie wynajętych detektywów wyglądały tak:
Środa, 16.45: Chociaż pani N. nie zdołała wykonać na czas swoich zadań, udaje się punktualnie na przerwę. Siedzi w pokoju dla personelu z panią L., z którą rozmawia o zarobkach, dodatkach do pensji i nadgodzinach. Pani N. ma nadzieję, że wypłata dziś wpłynie na jej konto, bo dziś wieczorem koniecznie potrzebuje pieniędzy (powód - ?). Środa, godzina 14.05: Pani M. udaje się na przerwę. Chce wykonać rozmowę telefoniczną przez telefon komórkowy. Otrzymuje SMS-a: na jej koncie zostało tylko 85 centów. W końcu pani M. udaje się dodzwonić do koleżanki, z którą chciałaby się dziś umówić na wspólne gotowanie. Jest to możliwe tylko pod warunkiem, że wypłata pani M. wpłynie dzisiaj na jej konto, bo w przeciwnym razie nie będzie mieć pieniędzy na zakupy.*Kiedy ta inwigilacja totalna dzięki tygodnikowi "Stern" wyszła na jaw, w Niemczech zawrzało - dyskusja toczyła się w parlamencie oraz na szczeblu związkowym. Wszyscy byli oburzeni, a Lidl wycofał się ze swoich praktyk, które naruszały niemieckie przepisy o kształtowaniu własnej osobowości, ale również tamtejszą ustawę o ochronie danych osobowych.
Europa za prywatnościąW Polsce temat regulacji prawnych granic monitorowania komputerów, a zwłaszcza poczty e-mail podjął pod koniec 2007 r. rzecznik praw obywatelskich. Bezpośrednim powodem był wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z kwietnia 2007 r. w sprawie Lynette Copland przeciwko Wielkiej Brytanii. Kobieta była zatrudniona w państwowej uczelni, a jej skarga dotyczyła monitoringu korespondencji elektronicznej, rejestru odwiedzanych stron www oraz wykorzystywania telefonu. W pozwie Copland zarzuciła pracodawcy, że taka inwigilacja pozostaje w sprzeczności z jej prawem do poszanowania życia prywatnego chronionego Europejską Konwencją Praw Człowieka. Copland podkreśliła, że pracodawca monitorował zawartość jej korespondencji, czasami podsłuchiwał rozmowy telefoniczne, a osoba odpowiadająca za system kontroli kilka razy dzwoniła do rozmówców w celu stwierdzenia ich tożsamości. Strona oskarżona (ponieważ uczelnia była instytucją publiczną, stroną oskarżoną był rząd Zjednoczonego Królestwa) nie zgadzała się z zarzutami i odpierała je argumentując, że monitoring aktywności Lynette Copland był uzasadniony, ponieważ tylko w ten sposób przełożeni mogli sprawdzać, czy pracownik nie nadużywa infrastruktury uczelni do celów prywatnych. Trybunał nie wnikał jednak w szczegóły dotyczące różnicy zdań między stronami. Zanalizował sytuację w kontekście art. 8 Konwencji i uznał, że ewidentnym naruszeniem prawa do prywatności był brak powiadomienia pracownika o monitorowaniu rozmów, poczty e-mail oraz rejestrowaniu odwiedzanych stron www. Należy podkreślić, że w trakcie procesu w Zjednoczonym Królestwie nie było obowiązującego prawa regulującego wykorzystywanie danych pochodzących z monitoringu, zastosowanych w przypadku Copland. W związku z tym Trybunał rozpatrzył sprawę w kontekście przepisów unijnych, a więc EKPC. Trybunał przyznał powódce 3 tys. funtów zadośćuczynienia za szkody niemajątkowe oraz 6 tys. funtów tytułem kosztów związanych ze sprawą.
Polska po stronie pracodawcyW prawie polskim brakuje regulacji prawnych pozwalających wytyczyć granicę ingerencji pracodawcy. Kodeks pracy tylko w jednym punkcie porusza ten temat - według art. 94 pkt 2 KP, pracodawca ma "obowiązek organizowania pracy w sposób zapewniający pełne wykorzystanie miejsca pracy". Departament Prawa Pracy MPiPS rozszerzając wykładnię tego przepisu potwierdził, że pracodawca może kontrolować zawartość skrzynki e-mailowej pracownika, czytać korespondencję służbową pracownika i udostępniać ją innym pracownikom. Rzecznik praw obywatelskich w 2007 r. po orzeczeniu Europejskiego Trybunału w sprawie Copland sprzeciwił się takiej interpretacji przepisu. Zdaniem Janusza Kochanowskiego, pracodawcy nie mają prawa kontrolować służbowej korespondencji pracownika, a brak odpowiedniej regulacji tej kwestii w prawie polskim może doprowadzić w przyszłości do konfliktów na linii pracodawca - pracownik. Rzecznik zwrócił się z zapytaniem do ówczesnej minister pracy. Jolanta Fedak uznała interpretację przepisu wyłożoną przez Departament Prawa Pracy jako ostateczną. "W mojej ocenie pracownik decydujący się na wykorzystanie służbowej skrzynki e-mailowej do celów prywatnych narusza obowiązek sumiennego i starannego wykonywania pracy oraz dbania o dobro zakładu pracy i jego mienie" - napisała w odpowiedzi minister pracy, ale zarazem podkreśliła, że jeśli pracodawca ustali, że korespondencja znajdująca się w służbowej skrzynce e-mail ma charakter prywatny, nie może zapoznawać się z jej treścią, ani jej przechowywać. Obecnie obowiązujące przepisy Kodeksu Pracy nie zobowiązują pracodawcy do uprzedzania pracowników o tym, czy i w jaki sposób będzie kontrolowana prawidłowość wykorzystywania przez nich czasu pracy do celów służbowych. Zdaniem minister Jolanty Fedak, wprowadzenie takiej regulacji nie jest konieczne.
Monitoring przyszłościWraz z rozwojem technologii sposoby inwigilacji stają się coraz bardziej zaawansowane. Na początku bieżącego roku brytyjski "The Times" poinformował o najnowszych planach Microsoftu. Jak wynika z opisu zgłoszonego przez koncern z Redmond do amerykańskiego urzędu patentowego, celem systemu będzie "optymalizacja aktywności użytkownika" poprzez m.in. rejestrowanie pracy serca osoby siedzącej przed komputerem, pomiar zmian temperatury ciała, ciśnienia i rejestrowaniu wszelkich skurcze mięśni twarzy. Według producentów, nowy system umożliwiłby wczesne rozpoznanie u pracownika problemów związanych z wykonaniem powierzonego zadania. W sytuacjach stresowych naturalną reakcją ludzi jest nagły skok ciśnienia, szybsze bicie serca, nadmierna potliwość. Nowy system mógłby również czuwać nad nieprzekraczaniem czasu wykonywanych zadań. Optymalizacja pracy polegałaby m.in. na doborze odpowiednich środków zaradczych w sytuacji braku efektywności ze strony pracownika - system mógłby wyznaczyć odpowiedni rodzaj pomocy, np. automatycznie połączyć z pracownikiem, które podobne zadanie już wykonywał, podsunąć linki do odpowiednich stron internetowych lub w inny sposób pomóc pracownikowi. Warto podkreślić, że podobne parametry aktywności życiowej człowieka, jakie analizuje system Microsoftu są obecnie podstawą badań na wykrywaczu kłamstw.
Europejska Konwencja Praw Człowieka, art. 8:1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.