Pracy na pewno nie brakuje dr Marek Suchar z Instytutu Promocji Kadr, firmy zajmującej się doradztwem personalnym Wszyscy przeżywają stresy związane z kryzysem na rynku pracy. Pojawiające się w mediach informacje o zamykaniu kolejnych firm muszą robić wrażenie. Tymczasem z prowadzonego przez nas stale monitoringu sytuacji na rynku pracy wynika, że co tydzień pojawia się w internecie ok. 14-15 tys. ogłoszeń rekrutacyjnych (z tego około 11 tys. ogłoszeń tylko w czterech najpopularniejszych portalach rekrutacyjnych). Łatwo policzyć, że miesięcznie mamy liczbę prawie 60 tys. ogłoszeń rekrutacyjnych. A przecież nie każda poszukująca pracowników firma używa w tym celu rekrutacyjnych portali internetowych. Coś więc jednak na rynku pracy się dzieje. Firmy działają i trwa w nich normalny ruch kadrowy. Ludzie odchodzą na emeryturę, zmieniają pracę, awansują i nawet, jeśli nie tworzy się nowych miejsc pracy (a tych powstaje obecnie na pewno znacznie mniej niż pół roku temu), to firmy wciąż potrzebują fachowców. Jeżeli - jak wynika z naszych danych - liczba ogłoszeń zmniejszyła się w lutym 2009 r. w stosunku do września 2008 r. o blisko 40 proc., to oznacza, że wciąż jeszcze rekrutuje się całkiem sporo osób. Może dobrej pracy trzeba będzie dziś szukać nieco dłużej niż rok temu. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i z energią przystąpić do działania. Bo pracy na rynku na pewno nie brakuje.
Na zwolnieniach grupowych można nieźle zarobić.
Specjaliści zawsze w cenie Agnieszka Kaczmarczyk, menedżer firmy rekrutacyjnej Grafton Recruitment Polska Dla jednych firm ostatnie miesiące to czas trwogi i walki o to, by utrzymać się na powierzchni i przetrwać. Ale dla innych to wspaniała okazja, by uzupełnić szeregi firmy wysokiej klasy specjalistami. Gdy jedni tną koszty, redukują etaty lub zamrażają inwestycje, inni pracodawcy utrzymują wysokość zatrudnienia na tym samym poziomie bądź zwiększają, korzystając z faktu wzmożonej aktywności kandydatów na rynku pracy. Komfort odczuwają firmy mające płynność finansową. Słaby złoty sprawia, że Polska nie traci na wartości w oczach inwestorów zagranicznych, wiele firm przenosi swoje biznesy właśnie nad Wisłę. Naszym atutem jest też świetnie przygotowana i wykształcona kadra, co przyciąga dostawców usług BPO shared services (usług dla biznesu). Cieszą się operatorzy i dostawcy rozwiązań dla telekomunikacji, radzą sobie także dostawcy internetu oraz innych rozwiązań
IT. Nowe technologie bronią się, bo w perspektywie czasu przynoszą sporą oszczędność dla ich odbiorców. Na topie są także inwestorzy bądź firmy wykonawcze realizujące projekty z zakresu energetyki, ochrony środowiska, infrastruktury publicznej. Na brak pracy nie narzekają także firmy windykacyjne, kancelarie prawne czy handlowcy, od których zależy "być albo nie być" niejednej firmy.
Nie daj się zwolnić mimo kryzysu!
Panika minęła, wzrasta zatrudnienie Adam Ambrozik, szef ekspertów Konfederacji Pracodawców Polskich Kryzys kryzysem, ale szczerze przyznam, że już widać pierwsze tak bardzo wyczekiwane ożywienie na rynku pracy. Najważniejsze, że panika wśród pracodawców, którą obserwowaliśmy dwa, trzy miesiące temu, już minęła i firmy postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Nie wstrzymują rekrutacji, zdobywają fachowców, którzy stracili pracę w innej firmie. Nie da się ukryć, że tempo wzrostu zatrudnienia spadło, ale patrząc na dane makroekonomiczne, widać już pewne pomyślne działania. Z jednej strony przybywa bezrobotnych, ale z drugiej widać, że wzrasta zatrudnienie. Na kryzysie odrodziło się wiele firm leasingowych, które zastąpiły ludziom
banki. Rozrosły się firmy sprzedające telewizję kablową. Zyskały też sklepy spożywcze, które ciągle zatrudniają pracowników. Ludzie zrezygnują z wielu przyjemności, ale zawsze będą kupować dobra podstawowe. Tysiące etatów na rynku pracy to szansa na odrodzenie wielu firm. Ale można je zwielokrotnić. Wystarczy, że państwo wykorzysta szansę, jaką daje kryzys, i zacznie budować całą infrastrukturę z autostradami, drogami ekspresowymi. Przy budowach pracę może znaleźć ponad sto tysięcy osób. Dwa lub trzy razy tyle znajdzie pracę w firmach, które powstaną w pobliżu tych dróg.
Sprawdź ofertę staży i praktyk
Drgnęło i będzie jeszcze lepiej dr Richard Mbewe, ekonomista z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie Nareszcie drgnęło i firmy w Polsce zaczynają zatrudniać. Jest lepiej, ale potrzeba jeszcze trochę czasu, by koniunktura zaczęła się rozkręcać. Do tej pory przedsiębiorcy dmuchali na zimne. Znam wielu właścicieli firm, które chciały zatrudnić kilka osób, ale w obawie przed kryzysem tego nie robili. Teraz zaczynają mówić, że spadły im obroty, a firmy poniosły straty. W listopadzie czy grudniu nikt nie potrafił przewidzieć, do kiedy kryzys potrwa, jakie będzie miał skutki dla obywatela, przedsiębiorcy, kraju. Zwyciężył strach, że Polskę spotka taki los jak Stany Zjednoczone. Poza tym każdego dnia byliśmy straszeni kryzysem - włączaliśmy telewizję, a tam kolejne firmy zwalniają lub planują zwolnienia. Po strachu przyszło uspokojenie. To był bardziej kryzys emocjonalno-psychologiczny, który jednak skutecznie zatrzymał cały rynek pracy. Owszem, dotknął branżę nieruchomości i niektóre sektory z nią powiązane, ale na tym koniec. Czas wykorzystać ten dobry moment. Przede wszystkim wróćmy do robót publicznych, które napędzą rynek pracy. Aby to zrobić, trzeba wykorzystać miliardy euro unijnej pomocy. Kolejnych kilkadziesiąt tysięcy osób będzie budowało drogi, autostrady czy mosty. Ludzie znów zaczną wydawać zarobione pieniądze - kupować mieszkania, samochody.
Weź udział w Internetowym Badaniu Wynagrodzeń 2009