Boicie się zwolnienia? Jeszcze jak! Blisko 70 proc. Polaków uważa, że sytuacja na rynku pracy jest zła. A jeszcze rok temu uważała tak zaledwie jedna trzecia z nas. Ogólna negatywna opinia o rynku pracy przekłada się na konkretne lęki. Jeden Polak na trzech liczy się z utratą pracy. Rok temu bała się tego zaledwie jedna piąta z nas. Najbardziej martwią się ci, którzy faktycznie są zagrożeni bezrobociem, czyli robotnicy wykwalifikowani (ponad połowa z nich boi się utraty pracy), oraz osoby w najgorszej sytuacji materialnej i najmłodsi, dopiero wchodzący na rynek pracy (w wieku 18-24 lat). Jeszcze gorzej ludzie myślą o swoim najbliższym otoczeniu. Prawie połowa badanych uważa, że w ich regionie trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę. Co szósty twierdzi, że nie ma tam żadnego zatrudnienia. A kto się boi najmniej? Ci w najlepszej sytuacji finansowej, wykształceni, na wysokich stanowiskach oraz rolnicy.
Dlaczego nagle zaczęliśmy się bać bezrobocia? Autorka i komentatorka badań Bogna Wciórka z Centrum Badania Opinii Społecznej uważa, że nie jest to jedynie wynik nagłaśniania przez media negatywnych stron kryzysu. - Medialne opinie znajdują odzwierciedlenie jedynie w ogólnych opiniach na temat rynku pracy. A dla nas najbardziej miarodajne są opinie na temat lokalnych rynków pracy. Bo one mówią o bezpośrednich doświadczeniach ludzi, o tym, co dotknęło właśnie mnie. Na tym przykładzie widać, jak bardzo ostatnio wzrósł odsetek osób, które mówią, że nie mogą znaleźć pracy. Jednocześnie znacząco maleje liczba tych, którzy nie widzą problemów z pracą. Bo zwolnienia są wszędzie, jeśli nie rzeczywiste, to zapowiadane. Im gorsza jest sytuacja w zakładzie, tym bardziej ludzie czują realne zagrożenie bezrobociem - twierdzi.
Martwimy się tylko o pracę Co ciekawe, lęk przed utratą pracy to jedyny wskaźnik nastrojów społecznych, który tak znacząco wzrósł w ostatnim miesiącu. Minimalnie zmieniła się ocena sytuacji gospodarczej. Pozytywnie o niej wypowiada się zaledwie co dziewiąty badany. Krytycyzm wyraża 45 proc. badanych, czyli o 2 pkt proc. więcej niż przed miesiącem. Od dłuższego czasu na stosunkowo wysokim poziomie utrzymują się oceny warunków materialnych gospodarstw domowych badanych. W marcu ponad jedna trzecia ankietowanych określiła je jako dobre, blisko połowa jako przeciętne, a niespełna jedna piąta jako złe. To zmiana tylko o 1 pkt proc. w porównaniu z lutym. Dwie piąte badanych przyznaje, że obecnie im i ich rodzinom żyje się dobrze, a prawie połowa - że przeciętnie. Niezadowoleni w tym względzie stanowią 12 proc. ogółu, co stanowi najniższy odsetek od początku badania.
Jedyna ocena znacznie niższa niż przed miesiącem wystawiona została sytuacji w miejscach pracy respondentów. O 6 pkt proc. (do 47 proc.) zmniejszył się odsetek osób pozytywnie oceniających sytuację w swoich zakładach. Obecnie ponad jedna szósta pracujących wyraża niezadowolenie z kondycji przedsiębiorstw, w których są zatrudnieni. "Coraz gorzej - z miesiąca na miesiąc - oceniana jest kondycja zakładów pracy respondentów. Systematycznie rosną obawy związane z możliwością utraty posiadanego zatrudnienia. Sytuacja na krajowym rynku pracy jawi się jako najgorsza od kilku lat i - co więcej - zdecydowana większość Polaków nie spodziewa się w najbliższym roku jej poprawy" - piszą autorzy badania.
Bezrobocie zmienia nasze życie Okazuje się więc, że kryzys ma dla Polaków twarz bezrobocia. I tego najbardziej się boimy. - Bo bezrobocie to realna rzecz, która bezpośrednio nas dotyka - uważa Bogna Wciórka. - Wszyscy mamy na utrzymaniu dzieci albo
kredyty do spłacenia. Bezrobocie zmienia całe ludzkie życie. - Poza tym aż jedna trzecia Polaków przeżyła już tak wysokie bezrobocie - mówi Wciórka. - I ta trauma w nich tkwi. Gdy okazuje się, że z poziomu 8,8 proc. w październiku 2008 wskaźnik bezrobocia nagle wzrósł do 10,9 proc. w lutym 2009, a eksperci zapowiadają, że może nawet sięgnąć 14,5 proc., to do ludzi wracają lęki z przeszłości. A co konkretnie oznacza utrata pracy? Czytelnicy "Gazety" na forach internetowych piszą tak:
Lawinia: Rodzina mi kompletnie nie współczuła, wręcz zwaliła winę na mnie za sytuację. Mąż mnie przestał szanować, jak chciałam coś kupić do domu, to mnie powalał tekstami w stylu: pieniądze nie rosną na drzewach, idź sobie zarób.
Vittoria_1: Właśnie straciłam pracę w szkole językowej. Szef tłumaczył się kryzysem, że ludzi nie stać na kursy itd. Czułam od dawna, że coś się kroi, nie mogłam spać, jeść itd. Cała ta sytuacja odbiła się na mnie maksymalnie. Schudłam 8 kilo, nabawiłam się wrzodów, straciłam chęć do życia. Nic mi się nie chce, nawet wychodzić z domu.
Czk: Jak byłem młodym jednoosobowym oddziałem, to też się nie bałem. Teraz mam dzieci, rachunki i się boję. To się nazywa odpowiedzialność.
Na szczęście nie brakuje optymistów. Jak pisze Nairb, "utrata pracy jest pierońsko bolesna i dołująca, ale z tego się wychodzi. Jestem 13. rok na rynku pracy i w Polsce zawsze był kryzys - mniejszy lub większy. Wszyscy moi znajomi przynajmniej raz w życiu stracili pracę. Rekordzistę wyrzucili osiem razy przed 32. rokiem życia (zaliczył likwidacje, reorganizacje, zmiany właścicieli itp.). Ale wszyscy z tego wychodzili i wychodzą".
Badanie "Aktualne problemy i wydarzenia", 4-10 marca, reprezentatywna 979-osobowa próba losowa dorosłych mieszkańców Polski
Nie daj się zwolnić mimo kryzysu!
Ilu bezrobotnych Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że stopa bezrobocia wzrosła w lutym do 10,9 proc. (z 10,5 proc. w styczniu tego roku). Liczba bezrobotnych zwiększyła się w tym czasie o ponad 84 tys. osób. Do urzędów pracy w ciągu miesiąca zgłosiło się 238 tys. osób poszukujących zatrudnienia (o prawie 58 tys. więcej niż przed rokiem). Z danych GUS wynika też, że 249 zakładów pracy zadeklarowało zwolnienie w najbliższym czasie 19 tys. pracowników. W 2008 roku było to odpowiednio 52 zakłady i 6,6 tys. pracowników. W lutym 2009 r. pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 64,9 tys. ofert pracy (przed rokiem 102,1 tys.).
Na zwolnieniach grupowych można nieźle zarobić.