Sezon na pracę. W Polsce

Aneta Zadroga
2009-06-22, ostatnia aktualizacja 2009-06-22 15:27

Zajęcie na wakacje może znaleźć nawet pół miliona Polaków - szacują pośredniaki. Nowość sezonu: Polacy rzadziej wyjeżdżają za granicę i biorą te oferty, na które rok temu trzeba było ściągać Ukraińców czy Rosjan.


Fot. Jarosław Kubalski / AG
Według danych resortu pracy w maju ubyło ok. 40 tys. bezrobotnych. Podobnie było w kwietniu. Obecnie bezrobocie wynosi 10,8 proc. Jak podaje Ministerstwo Pracy, spadek stopy bezrobocia (w granicach od 0,5 do 0,1 pkt) odnotowano w 15 województwach, największy w lubelskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. To w dużej mierze efekt zaczynającego się okresu prac sezonowych. Zatrudnienie na kilka tygodni czy miesięcy to już nie tylko domena studentów. Dla wielu bezrobotnych w czasach kryzysu praca tymczasowa to szansa na utrzymanie ciągłości zatrudnienia albo powrotu na rynek pracy. - W wielu przypadkach osoby, które podejmą prace czasowe, mogą na dłużej związać się z firmą i pracować nie tylko w sezonie - tłumaczy Joanna Heliasz z krakowskiego urzędu pracy. I tej myśli bezrobotni chwytają się teraz jak ostatniej deski ratunku. A pracodawcy szukają zarówno pracowników wykwalifikowanych: operatorów maszyn, inżynierów, logistyków, jak i tych bez doświadczenia do podstawowych prac fizycznych czy też roznoszenia ulotek lub prostych prac w gastronomii. Coraz częściej o pracę tymczasową trzeba będzie jednak walczyć z tańszymi pracownikami z zagranicy.

Według danych MPiPS w roku 2008 wydano obcokrajowcom ponad 18 tys. zezwoleń na pracę w Polsce. O kilka tysięcy więcej niż w 2007 r. W samej Warszawie w 2008 r. urząd pracy wydał ponad 8,5 tys. takich dokumentów. O 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej w gastronomii, budowlance, a także przy sezonowych pracach w rolnictwie, czyli branżach, w których jest sezonowe zatrudnienie. - W Krakowie szukamy na przykład kucharzy, kelnerów i pomocy kuchennych do jednego z uzdrowisk morskich. Pracodawca oferuje wyżywienie, zakwaterowanie i atrakcyjne zarobki - mówi Joanna Heliasz. Wcześniej taki pracodawca nawet nie zgłaszał się do pośredniaka, bo trudno było znaleźć chętnego. Szukał kelnerek w biurach pracy sprowadzających pracowników z zagranicy. Dziś, jak przyznają pracownicy GUP, zainteresowanie taką ofertą jest ogromne.

Ostatnio bardzo popularnym staje się sezonowy zawód polegający na wabieniu klientów do pubów czy restauracji. Tzw. naganiaczka w Krakowie zarobi od 5 do 10 zł za godzinę. Strzałkowy, czyli osobnik trzymający mniejszy lub większy drogowskaz do określonego lokalu - 6-8 zł. Tak pracuje od miesiąca pan Wojciech z Krakowa, 42 lata, bezrobotny od czterech miesięcy. W Sopocie, Krakowie czy Łodzi od lat można w sezonie spotkać rikszarzy. Pojazdy napędzane siłą mięśni to hit dla zagranicznych turystów. - Trzeba się napedałować i wybrać dobry dzień. Najlepiej jest w weekendy - przyznaje Marek, student Politechniki Gdańskiej pedałujący zawodowo w Sopocie. - W tym roku pracodawcy poszukujący pracowników sezonowych nie powinni mieć problemu z ich znalezieniem tak jak dotychczas - nie ma wątpliwości Dominika Mamro z firmy TEST HR. - Polacy nie są już tak skorzy do wyjazdów za granicę na przysłowiowe truskawki. Jest coraz więcej chętnych na podjęcie pracy w kraju niż ryzykowanie niepewnego zatrudnienia poza Polską. - Szacujemy, że dzięki pracom sezonowym zatrudnienie będzie mogło znaleźć ok. 500 tys. osób - ocenia Marek Jurkiewicz, dyrektor handlowy Agencji Pracy i Doradztwa Personalnego "Start People". - Sezonowych pracowników szukają firmy budowlane, coraz więcej ofert jest w rolnictwie i turystyce - wyliczają w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie. Podobnie we Wrocławiu, w Trójmieście czy stołecznych pośredniakach. - Za taką samą pracę za granicą dostawało się dwa razy tyle co u nas. Teraz zainteresowanie wyjazdami spadło, a w kraju mamy rynek pracodawcy. Jest w czym wybierać, a chętnych nie brakuje - mówi Kamil Sadowniczyk z firmy Trenkwalder rekrutującej do pracy w kraju i za granicą. - W ciągu kilku dni udaje się nam znaleźć kilkadziesiąt osób do pracy w branży spożywczej, a skompletowanie stuosobowej załogi na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego zajmuje miesiąc - wylicza.

Ile można zarobić

W zależności od regionu Polski niewykwalifikowany robotnik budowlany może liczyć na wynagrodzenie rzędu 8-9 zł na godz., ale inżynier budownictwa otrzyma już średnio 15-18 zł. Z kolei operatorzy wózków zarobią za godzinę pracy 10-14 zł. Roznosząc ulotki, dostaniemy 7-9 zł, a będąc hostessą - 10-20 zł. Bary i restauracje dadzą zarobić 5-10 zł plus napiwki.

Nieuczciwy szef? Spytaj prawnika, co możesz z tym zrobić



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów