Moja córka nauczycielką, a syn inżynierem

Katarzyna Pawłowska-Salińska
2009-06-29, ostatnia aktualizacja 2009-06-29 12:53

Polscy rodzice woleliby, by ich dzieci nie wybierały kariery naukowców ani polityków.


Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
Aż 27 proc. polskich rodziców chciałoby, żeby ich córka została lekarzem. Na drugim miejscu wymieniają karierę nauczycielki (11 proc.) - wynika z sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej opublikowanego w połowie czerwca. Za to dla synów rodzice woleliby zawody wymagające studiów politechnicznych lub wykształcenia technicznego - tak odpowiedział co piąty z nich. Tylko 13 proc. Polaków chciałoby mieć syna lekarza. Co dziesiąty cieszyłby się z chłopca prawnika, a prawie tyle samo, bo 9 proc., widziałoby swoje dziecko płci męskiej jako informatyka. Rodzice chłopców i dziewczynek dość chętnie wysłaliby pociechę na studia ekonomiczno-handlowe (13 proc.) czy prawnicze (17 proc). Ale woleliby nie mieć dzieci biznesmenów, prezesów, mundurowych, robotników ani urzędników. Zdecydowanie najrzadziej wybierano dla dziecka zawód naukowca, pracownika uczelni, polityka oraz artysty.

Skąd taka popularność zawodu lekarza? Bez różnicowania na płeć ten zawód dla dzieci wybrałaby aż jedna trzecia rodziców. Jak uważa autorka sondażu Bogna Wciórka z CBOS, lekarz wciąż należy do profesji najbardziej poważanych społecznie. - Aspiracje związane z tym zawodem mogą być też skutkiem opłakanej sytuacji związanej z opieką zdrowotną w Polsce i brać się z chęci, by w rodzinie był ktoś, kto ją zapewni - uważa. - Zawód nauczyciela może być natomiast uznawany za odpowiedni ze względu na większą liczbę dni wolnych od pracy i możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę.

Z tą opinią nie do końca zgadza się prof. Krzysztof Podemski, socjolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Te badania potwierdzają, że nasze społeczeństwo nadal myśli bardzo stereotypowo i że rewolucja feministyczna do nas jeszcze nie dotarła - ubolewa. Joanna Roszak, psycholog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie: - Rodzicom trudno jest przewidzieć przyszłość i wybory zawodowe dzieci, przeczuwają natomiast, że zejście z utartej i znanej ścieżki jest w jakimś sensie ryzykowne i kosztowne. Być może pragnienie, by dzieci wybrały tradycyjnie przypisane ich płciom zawody, jest motywowane - nawet nieświadomie - pragnieniem ich "szczęścia" (choć w tym wypadku to pojęcie względne). W ten sposób jednak utrwala się niesprawiedliwy podział "sfer wpływów" obu płci w naszym, niestety, nadal patriarchalnym społeczeństwie.

* Badanie przeprowadzono w dniach 2-8 kwietnia na reprezentatywnej próbie losowej 1094 dorosłych mieszkańców Polski. Pytanie o zawody było otwarte

Nieuczciwy szef? Spytaj prawnika, co możesz z tym zrobić



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Moja córka nauczycielką, a syn inżynierem frusto 29.06.09, 12:45

    Nie rozumiem dalczego fakt, że społeczeństwo jest "patriarchalne" lub"matriarchalne" ma byc złe, zwłaszcza jeżeli owa "patriarchalność" objawia siętylko i wyłącznie w ludzkim myśleniu, a nie»

  • Re: Moja córka nauczycielką, a syn inżynierem makova_panenka 29.06.09, 14:30

    Skazałeś dziewuchę na biedę sfery budżetowej i dorabiasz teraz do tego teorie.Po co? Krzywdy cofnąć się nie da.»

  • Moja córka nauczycielką, a syn inżynierem lena575 29.06.09, 21:41

    Dokładnie dlatego,ze przejawia się w ludzkim mysleniu, tworzy te szklane sufity.Czego można oczekiwac od prostych ludzi, gdy mój mąz inzynier całe nasze wspólne życie dziwi się jak ja, także»